Strona Główna

Maybelline the Rocket Volum' Express pogrubiający tusz do rzęs

wtorek, 6 czerwca 2017


Tusz do rzęs to jedyny kosmetyk, który nie wywołuje u mnie szybszego bicia serca. Mam do tuszy dystans, głównie dlatego, że wiele z nich najzwyczajniej robiło mi w przeszłości pandę. Trwam w związku z tym przy tych sprawdzonych, bo boję się, że każdy nowy zrobi mi niechciane kuku. Trochę to głupio zabrzmi, ale bardzo chciałabym wypróbowywać nowe tusze, jednak po pierwsze mam obawy, a po drugie na nic innego jak właśnie na nie skąpię najbardziej. Cóż poradzić :/
Jakiś czas temu przy okazji promocji w Boots kupiłam wreszcie coś nowego. Zupełnie w ciemno wybrałam sobie dwa tusze marki Maybelline i dziś o jednym z nich. the Rocket Volum' Express jest tuszem z grupy tych pogrubiających, ale nie byle jakim, bo ma zapewniać pogrubienie do 8x, więc efekt całkiem konkretny. Pytanie tylko czy możliwy do osiągnięcia? Ha! ;)


Szczoteczka jaką zaserwowano jest dosyć spora, z pewnością nie każdemu przypadnie jej rozmiar do gustu, ja sama w przeszłości stroniłam od takowych, z resztą na chwilę obecną wiele się w tej kwestii nie zmieniło. Moje oczy są stosunkowo małe, a rzęsy krótkie, więc muszę naprawdę ostrożnie manewrować taką szczotą aby przez przypadek nie pacnąć nią gałki. Do czynienia mamy tutaj z rodzajem silikonowego tworzywa, które posiada niezliczoną ilość wypustek, są one poniżej średniej, przeciętnej długości, natomiast te usytuowane na końcu są prawie niezauważalne. Przy wyjmowaniu aplikatora z opakowania, zwężona część nawet dobrze zbiera nadmiar tuszu, ale moim zdaniem na szczoteczce jest go nadal za wiele, szczególnie na końcówce. Z tego powodu ta część nie nadaje się dla mnie do użytku.



Po ponad dwóch miesiącach używania, tusz nadal nie zmienił swojej konsystencji, która jest minimalnie za mokra i średnio gęsta. Nie jest najgorzej, ale myślałam, że po tym czasie osiągnie swoją dojrzałość i lepiej będzie się go stosować. Nie jestem pewna, czy to wina szczoteczki czy formuła tuszu, ale wciąż mam problemy z aplikacją. Do koloru nie mam się co przyczepiać, miał być czarny i taki na rzęsach też jest. Wyrazisty, bez zbędnego połysku, nie jest zbyt matowy- to zdecydowanie czerń właściwa.


Moje rzęsy są w chwili obecnej w bardzo kiepskiej kondycji, dlatego też wymagania względem tuszu mam spore aczkolwiek nie oczekuję nie wiadomo jak spektakularnych efektów. Wiem na ile można je podrasować i na tej podstawie staram się wystawić sprawiedliwą ocenę. Tusz the Rocket Volum' Express  nie zachwycił mnie wystarczająco, żebym była skłonna kupić go ponownie, jednocześnie nie uważam, że jest kiepski. Moje rzęsy są dzięki niemu ładnie podkreślone, odrobinę także wydłużone. Pogrubienie  przy jednej warstwie jest średnie, ale nie porywam się na więcej, ponieważ tusz lubi rzęsy sklejać i tylko przy umiejętnym lawirowaniu szczoteczką da się je fajnie rozczesać. Muszę również ostrożnie wyczesywać rzęsy szczególnie u nasady, bowiem tusz często lubi odbijać się na powiekach tuż przy linii rzęs. Zdarza się, że pozostawia małe grudki, ale te akurat można całkiem sprawnie zlikwidować poprzez kilka dodatkowych ruchów szczoteczką. 
Tusz ma średnią trwałość, ponieważ przy wyższych temperaturach lub powiewach wiatru potrafi się odrobinę rozmazać. Nie jest to wprawdzie wersja wodoodporna, ale miałam inne tradycyjne tusze, z którymi tego problemu nie było. W trakcie demakijażu zmywa się szybko i nie trzeba poświęcać mu specjalnych kroków.
Tusz zapewnia efekt ładnie zaznaczonych i pogrubionych rzęs. Nie ośmielę się stwierdzić, że jest to pogrubienie o jakim wspomina producent, ale różnica jest dosyć zauważalna. Jest to tusz stworzony w konkretnym celu, ma rzęsy zagęszczać i to też robi. Jeśli ktoś lubi przerysowany efekt, to jak najbardziej tym kosmetykiem uda mu się go osiągnąć, wystarczy nałożyć kilka warstw. Nie należy oczekiwać podkręcenia ani też wydłużenia bo o tym w obietnicach mowy nie ma, hociaż ja subtelne wydłużenie u siebie widzę. Tusz jest takim średniakiem, który niczym specjalnym się nie wyróżnia. Nie pozostaje mi nic innego jak szukać dalej ;)

 

 

8 komentarzy:

  1. Widać, że daje bardzo delikatny efekt. Niewykluczone, że kiedyś wpadnie w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze gdybym miała naturalnie dłuższe rzęsy to rezultat mógłby być jeszcze ładniejszy ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, myślę że na rzęsach w kondycji jak moje efekt jest całkiem ładny :)

      Usuń
  3. miałam go z kilka lat temu i z tego co pamiętam sprawdzał się fajnie. chętnie kupię ponownie i jeszcze raz go przetestuję. podoba mi się efekt na rzęsach u ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jeśli dobrze ten tusz wspominasz to sądzę, że warto ponowić zakup. Ja z efektów jestem zadowolona, ale raczej do niego nie powrócę, bo nie zachwycił mnie wystarczająco :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs