Strona Główna

Charlotte Tilbury Lip Lustre, Portobello Girl

piątek, 9 czerwca 2017


Wraz z nastaniem wiosny zapragnęłam powrotu do błyszczyków. Niegdyś był to mój ulubiony kosmetyk kolorowy, ale od czasu gdy pomadki niepostrzeżenie wkradły się do mojego życia, błyszczyki odeszły w zapomnienie. Jednak sentyment do nich towarzyszył mi zawsze i chyba przez to zdecydowałam, że tego roku przychylniej spoglądać będę właśnie w ich stronę. Kiedy przeglądałam ofertę lakierów do ust Charlotte Tilbury, których pełna nazwa to Lip Lustre Luxe Colour Lasting Lip Lacquer pomyślałam, że być może to właśnie ten kosmetyk będzie dobrym kandydatem do przypomnienia mi za co w przeszłości ceniłam sobie błyszczyki. 


Chciałam coś neutralnego, co nadawałoby się do codziennego użytku dlatego postawiłam na odcień Portobello Girl. To dyskretny rozbielony kolor cukierkowego różu, który jeśli dobrze przyjrzeć się opakowaniu, posiada mikroskopijnie połyskujące złote drobinki, ale na ustach ich nie widać. Portobello Girl jest bardzo subtelny i na moich ustach daje efekt mlecznego, prawie transparentnego koloru. Szkoda, że nie jest identyczny jak w opakowaniu, ale to kwestia kolorystyki moich ust, które jasne kolory zawsze przedstawiają w ten sposób.


Bardzo spodobała mi się konsystencja tego błyszczyko-lakieru, która jest fantastycznie kremowa, a przy tym lekka i nie klejąca się. Usta nim pokryte są momentalnie nawilżone, a formuła jest na tyle komfortowa, że po prostu nie czuję jakbym miała zaaplikowany produkt tego typu. Co prawda nie utrzymuje się na moich ustach do 6 godzin jak obiecuje nam producent, ale i tak jak na błyszczyk siedzi na nich wyjątkowo długo. Czas oczywiście zależy od tego czy jem bądź piję, jednak zdecydowanie nie zjada się sam z siebie, podczas gdy inne błyszczyki często to robią.


Aplikacja jest na tyle prosta i przyjemna, że można Lip Lustre nakładać bez potrzeby spoglądania w lusterko. Formuła nie wylewa się poza kontur ust, więc nie ma obawy, że błyszczyk zniszczy makijaż. Końcówka aplikatora jest sztywna, ale miękka i niewielkich rozmiarów gąbeczka, (dodatkowo lekko ścięta na końcówce), zapewnia precyzyjne oraz przyjemne stosowanie. Błyszczyk posiada dyskretny zapach, jednak do końca nie potrafię go określić. Raz wydaje mi się, że pachnie nawet przyjemnie, innym natomiast wyczuwam w nim coś sztucznego, chemicznego.



Lip Lustre zapewnia ustom bardzo ładny blask. Jest to swego rodzaju efekt tafli i chociaż sam kolor jest dosyć słabo widoczny to połyskujące wykończenie wygląda bardzo soczyście. Błyszczyk rozprowadza się równomiernie lecz na moich ustach, które posiadają wiele załamań nieznacznie w tych miejscach zbiera się go więcej. Nie jest to jakoś szczególnie rzucające się w oczy, dopiero z bardzo bliska można spostrzec, że tak się dzieje. Trochę mi to przeszkadza, ale nie na tyle żeby rezygnować z noszenia go samodzielnie. Dodać muszę, że świetnie również wygląda w połączeniu z jakąś ciemniejszą pomadką. Efekt lśniących ust jest wtedy jeszcze bardziej intensywny i całość prezentuje się cudownie. 
Bardzo przypadła mi do gustu sama formuła, ponieważ usta nawilża zapewniając uczucie komfortu aż do starcia się. Błyszczyk wyróżnia się na tle innych tym, że jest niewyczuwalny, jednocześnie mocno kremowy i dodatkowo nie klei się. Sam kolor nie jest zły, ale myślę, że ze względu na jego odrobinę zbyt jasny wygląd, skuszę się jeszcze na jakiś inny odcień. Przy tak przyjemnej formule, aż chce się po błyszczyki sięgać częściej ;)

Portobello Girl na moich ustach :*
  

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Najbardziej lubię dodawać ten błyszczyk na środek ust, kiedy są one pokryte ciemniejszą pomadką. Świetnie to wygląda :)

      Usuń
  2. Piękny, subtelny i mega uniwersalny kolor! Mam pomadkę w podobnym odcieniu, bardzo ją lubię - zawsze sięgam po nią, kiedy nie mogę się zdecydować na konkretny kolor pomadki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to chyba jest z odcieniami tego typu, są delikatne i pasują do wielu okazji :)

      Usuń
  3. Piękny, dzienny kolor :) Mam coś podobnego od Tomka i lubię nosić :)
    Charlotte Tilbury mi się generalnie marzy więc mam nadzieje, że i na polskich półkach się w końcu kiedyś doczekamy tych dobroci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz więcej marek pojawia się w Polsce, więc myślę że kwestią czasu jest kiedy Charlotte Tilbury zawita do polskich perfumerii :)

      Usuń
  4. Piękny! Uwielbiam takie odcienie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różowy nudziaczek z niego. Fajnie wygląda także jako akcent na środku ust w połączeniu z ciemniejszą pomadką :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs