Strona Główna

Too Faced | Born This Way Foundation

niedziela, 21 maja 2017



Podkład Born This Way z Too Faced mam już bardzo długo. Na tyle długo, że powoli dobiega koniec terminu jego przydatności, a ja oczywiście do tej pory nic o nim nie pisałam. Czas wreszcie to nadrobić, tym bardziej, że chyba jestem ostatnią osobą, która o nim wspomina.
Kiedy pojawił się na rynku wszystkie zagraniczne Youtuberki wychwalały jaki to on wspaniały i ile ma innych zalet. Ze mną natomiast jest tak, że zwykle czekam, aż pierwszy szał mija i dopiero z czasem, na trzeźwo,  dokonuję wyboru czy warto decydować się na zakup danego kosmetyku. Born This Way zagościł u mnie zeszłego roku w letnim okresie, mniej więcej przełomem czerwca/lipca. Z pośród dostępnych 18 odcieni ( na stronie sephora.pl jest niestety tylko 8) dobrałam Light Beige, który według producenta przeznaczony jest dla jasno średniej karnacji i posiada neutralnozłote tony. Odcień okazał się być średnim, ciepłym kolorem o fajnych beżowo żółtawych tonach ale na mojej skórze minimalnie wybija pomarańczowe tony co nie ukrywam trochę mi przeszkadza, ale być może jest to kwestia źle dobranego odcienia. Light Beige pasuje mi kiedy jestem już trochę opalona w związku z tym całą zimę musiał leżakować. Wyjęłam go całkiem niedawno, bo załapałam ciut słońca (poza twarzą- tej zwykle nie opalam) ponieważ zapomniałam już jak na buzi wygląda.


Born This Way ma zapewniać krycie od średniego do pełnego bez obciążania skóry. Dodatkowe składniki jak woda kokosowa, kwas hialuronowy i róża alpejska mają skórę kolejno nawilżać, wygładzać i rozjaśniać, w efekcie czego niedoskonałości mają zostać rozmyte, a my powinnyśmy cieszyć się naturalnym, promiennym wykończeniem. Producent podaje również, że podkład posiada formułę beztłuszczową.
Co do konsystencji jest ona gęsta, niesamowicie kremowa i odrobinę lejąca. Świetnie rozprowadza się wszelkimi możliwymi narzędziami, ale ja preferuję oczywiście gąbeczkę. Produkt sprawnie dozuje plastikowa pompka, która pozwala wydobywać nawet najmniejszą ilość, co zawsze bardzo lubię. Sama buteleczka została solidnie wykonana z mlecznego szkła, ale jest na tyle prześwitująca, że widać jaki kolor znajduje się wewnątrz. Opakowanie jest estetyczne i jak najbardziej cieszy oko.
Podkład nie pachnie jakoś znacząco, dla mnie jest wręcz bezzapachowy. Najważniejsze, że nie wyczuwam w nim alkoholu, bo ten w składzie jednak występuje.


Jak już zaznaczyłam podkład aplikuję gąbeczką, bo za jej sprawą najlepiej wtapia się w skórę i daje bardziej naturalny efekt. Za sprawą kremowej formuły przyjemnie rozprowadza się po skórze i najważniejsze- nie tworzy smug. Nie jest to podkład zastygający dlatego wymaga przypudrowania. Zapewnia silne krycie, dla mnie jedna warstwa jest zupełnie wystarczająca. Poza tym nie wyobrażam sobie dokładania kolejnych, ponieważ ze względu na brak zasychania, podkład najzwyczajniej zrobiłby na skórze ciastko, przynajmniej na mojej taki efekt jest gwarantowany.
Wszelkie zaczerwienienia i niedoskonałości są pięknie przykryte, w pory raczej nie wchodzi, a przynajmniej ich brzydko nie eksponuje. Twarz jest naturalnie świetlista, nie wygląda ja maska, ale ze względu na rodzaj konsystencji przez cały czas czuję jak podkład siedzi na twarzy. Porównać mogę to do bogato odżywczego kremu, który ze względu na  ciężką formułę nadaje się tylko do aplikacji na noc. Mając ten podkład zawsze mam też wrażenie, że spływa mi z twarzy.
Na koniec trwałość. Tutaj jest niestety kiepsko. Pomimo użycia pudru (bez względu jakiego) twarz zaczyna mi się bardzo brzydko świecić po ok 2 godzinach. Liczne poprawki są koniecznością i wszytko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że z każdym odciśnięciem sebum, podkład zaczyna nieznacznie zanikać. Okropnie transferuje się również na ubrania, więc należy uważać aby nie ubrudzić sobie lub komuś krawędzi koszulki bądź kołnierzyka.
Born This Way jest podkładem, który świetnie kryje liczne mankamenty i wygląda przy tym bardzo naturalnie. Ze względy na kiepską trwałość w żadnym razie nie nadaje się na wielogodzinne wyjścia, chyba że nie przeszkadza komuś częste dokonywanie poprawek.


Ps. Na poniższych zdjęciach podkład przedstawia się w świetle lampy. Moja twarz bez makijażu jest taka jasna, ponieważ stosuję głównie pielęgnację rozjaśniającą przebarwienia i zwykle buzi nie opalam. Moje ciało natomiast jest dużo ciemniejsze, dlatego różnica na kolejnych zdjęciach jest tak znacząca. Widać jednak, że całość komponuje się z szyją ;)
Ps.2 Na zdjęciu z samym podkładem w rzeczywistości twarz nie jest aż tak ciemna ;)
pielęgnacja                                             podkład Born This Way                                           pełny makijaż

 Pojemność: 30ml
Termin ważności: 12 miesięcy

 Skład:

8 komentarzy:

  1. Ładnie wygląda na twarzy i ciekawi mnie, ale szkoda, że trwałość jest słaba biorąc też cenę pod uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiepska trwałość jest niestety tutaj największą wadą, częste odciskanie sebum jest trochę uporczywe, nie będę ukrywać. Ale plusem w tej sytuacji jest fakt, że podkład nie waży się, co wygląda chyba gorzej niż zwykłe ścieranie się, a to na szczęście tragiczne nie jest ;)

      Usuń
  2. U mnie az taki nietrwały nie jest a moze mi to po prostu nie przeszkadza:)
    Mam odcien Vanilia który fajnie koryguje mi zaczerwienienia.Nie jest to jednak podkład dla mnie do codziennego użytku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie również do codziennego użytku za bardzo się nie nadaje, czasami miałam nawet wrażenie, że trochę mnie po nim wysypywało, ale 100% pewności nie mam. Lubię go natomiast za krycie, ale ulubieńcem nazwać niestety nie mogę.

      Usuń
  3. ja go nie lubię :( niestety szybko wygląda nieatrakcyjnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że się nie sprawdził, ale uważam że jest wiele dużo lepszych podkładów niż ten, dlatego strata nie jest aż tak ogromna. ;)

      Usuń
  4. Rzeczywiście świetnie kryje i bardzo ładnie wygląda na buzi. Szkoda tylko, że trwałością nie grzeszy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby był trwalszy to myślę, że mogłabym zaliczyć go do grona ulubieńców wśród podkładów silniej kryjących. Ale pozostaje jeszcze to dziwne uczucie na twarzy, przez cały czas dosyć niekomfortowe, więc hmmm... ten tego ;)

      Usuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs