Strona Główna

KIKO Cream Crush Lasting Colour Eyeshadow

poniedziałek, 29 maja 2017


W ostatnim poście na temat kosmetyków KIKO moja opinia nie była zbyt przychylna, natomiast dzisiaj sprawa ma się zupełnie inaczej. Opis tyczyć się będzie dwóch cieni w kremie, których pełna nazwa brzmi Cream Crush Lasting Colour Eyeshadow. Mają zapewniać bardzo łatwe rozcieranie oraz długotrwały efekt nawet do 10 godzin.
Do wyboru jest 16 odcieni o różnych wykończeniach, od matowych po perłowe. Ja posiadam 01 Pearly Vintage Rose, który ma kolor subtelnego, jaśniutkiego szampańskiego różu oraz  09 Pearly Gold, prześliczny złotoszary odcień mający ciepłe drobinki. Obydwa są cieniami perłowo-metalicznymi, pięknie skrzącymi na powiekach. Nadają się jak najbardziej dla fanek błysku jak i tych co lubią z makijażem eksperymentować.


Cienie zamknięte są w szklanych pojemniczkach. Z upływem czasu nie wysychają jak mają w zwyczaju chociażby Paint Pot-y z MAC.  A tak się składa, że mam je już blisko rok i nadal są jak nowe, choć termin ich ważności wynosi jedyne 6 miesięcy.


Posiadają bardzo ciekawą formułę, ogólnie są cieniami kremowymi jednak w trakcie rozcierania nie suną po skórze jak masełko, a stają się bardziej suche. Natomiast wcale nie oznacza to, że źle się aplikują, wręcz przeciwnie. Przylegają do powiek bezproblemowo, najlepiej sprawdza się tutaj użycie palca, ponieważ ta metoda zabiera najmniej czasu i jednocześnie kolor jest wtedy najintensywniejszy. Dla zwolenniczek pędzli polecam jakiś syntetyczny, dobrze zbity o kształcie kuleczki, ja w każdym razie właśnie takim lubię się posługiwać. Minus korzystania z pędzla jest tylko jeden, otóż w trakcie rozcierania czasami dochodzi do minimalnego osypywania się drobinek, które cienie zawierają i czasami może to popsuć cały makijaż.


Cieniami można uzyskać efekt od subtelnie połyskującego do mocnego blasku. Użycie ich solo w kilka chwil zrobi całą robotę, ale równie dobrze sprawdzają się jako akcent na środku powieki bądź w wewnętrznych kącikach. W miarę szybko zastygają dlatego też nie pozwalają na dłuższe kombinowanie z aplikacją. Ale kiedy już to nastąpi trwają na swoim miejscu w nienaruszonym stanie przez wiele godzin, tak naprawdę do momentu demakijażu.







6 komentarzy:

  1. Ale piękne odcienie, a zwłaszcza 01 bardzo przypadł mi do gustu :) Uwielbiam błysk na oku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na lato idealne :) A że są łatwe w obsłudze sprawdzają się w różnych sytuacjach.

      Usuń
  2. A ja się uczciwie przyznam, że jeśli chodzi o kremowe cienie, to na ten moment ufam tylko marce Nabla <3. Wielowymiarowe kolory i rewelacyjna trwałość:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dużo dobrego słyszałam o ich kremowych cieniach, a i same odcienie są bardzo ładne. Nie wykluczam, że kiedyś skuszę się na jakiś kolor, żeby sprawdzić czy się polubimy :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs