Strona Główna

GlamSHADOWS kolejna porcja cieni

piątek, 19 maja 2017


Zapraszam gorąco na kolejną dawkę pięknych odcieni GlamShadows, tym razem większość z nich pochodzi z kolekcji IV ale są tutaj również dwie sztuki z kolekcji III z serii power pigment. Uważam że najlepiej będzie jeśli każdy cień opiszę w kilku słowach, ponieważ ze względu na odmienne wykończenia odrobinę różnią się formułą i intensywnością. Większość bardzo lubię lecz są też takie na których delikatnie się zawiodłam.

Na pierwszy ogień pójdzie dziesięć cieni z kolekcji IV. Jest tu:
MUSZELKA - satynowy, subtelnie połyskujący cień o kolorze złocisto różowym z elementami brzoskwiniowymi, wspaniale wygląda w opakowaniu, niestety na powiece ciężko oddać jego pełny urok, kolor zatraca się i budowanie jego intensywności niewiele daje, pigmentacja moim zdaniem słaba, formuła przyjemna i miękka, nie pyli. 
POZŁACANY - śliczny złocistobursztynowy kolor o satynowo połyskującym wykończeniu, średnio napigmentowany, jest intensywniejszy gdy zostaje zaaplikowany palcem, konsystencja bardzo aksamitna, rozciera się sprawnie, nie pyli.
OPALONY - przepiękny złotorudy, trochę miedziany kolor, ma satynowe, subtelnie połyskujące wykończenie, konsystencja jest bardzo przyjemna, miękka, odrobinę kremowa, świetnie się rozciera, aplikowany pędzlem jest słabo widoczny, o wiele ładniej wygląda naniesiony palcem. Daje delikatny efekt, który podbić może jedynie właściwa baza, pigmentacja jest średnia.
MIODOWY - mat, brąz zmieszany z pomarańczem z domieszką żółtego, jego formuła jest dosyć sucha i kredowa ale nie wpływa to na jakość pracy z nim, rozciera się bardzo dobrze, ne tworzy plam, ma świetną pigmentację.
SUROWA OLIWKA - ma rzeczywiście kolor zbliżony do niedojrzałej oliwki, bardzo subtelny odcień o wykończeniu satynowym, jestem nim niestety rozczarowana, ponieważ spodziewałam się zupełnie innego efektu na powiekach, pigmentacja jest słaba, koloru nie daje się budować, aplikowany pędzlem wręcz ginie na skórze, ma aksamitnie miękką konsystencję.
ANTYKWARIAT - duochrome, jeden z moich ulubieńców, prześliczny kameleon przechodzący z odcienia zielonooliwkowego w brąz na delikatnej bordowej bazie. W zależności od metody aplikacji wygląda na powiekach inaczej. W trackie rozcierania efekt kameleona zanika i wybija się z niego brązowobordowa baza dlatego wymaga budowania. Najlepiej prezentuje się na ciemnej bazie. Mógłby być silniej napigmentowany, wtedy łatwiej byłoby uzyskać intensywny efekt. 
PRZYDYMIONY BRĄZ - zgaszony, przybrudzony brąz, przypominający odcień orzechowy, mat, posiada trochę suchą konsystencję i jest przez to odrobinę kredowy, ale rozciera się bez większych problemów, jest bardzo dobrze napigmentowany, nieznacznie pyli, intensywność można budować.
SZATYN - matowo-satynowy cień ze złotymi drobinkami, kolor brązowoszary, świetnie napigmentowany, rozciera się z łatwością, drobinki nie są nachalne, wyglądają bardzo subtelnie, cień ma przyjemnie miękką formułę, poprzez dokładanie można kolor wzmacniać.
SUSZONY WRZOS - mat, chłodny fiolet, bardzo dobrze napigmentowany, kolor można budować, w trakcie nanoszenia na pędzel lubi się pylić, źle roztarty pozostawi widoczne plamy
CZEKOLADOWA RÓŻA - wykończenie foliowe/metaliczne, kolor trochę brązowy, trochę różowy z przebijającym fioletem, bardzo ładnie połyskuje nadając efekt tafli, ma silnie masełkową tak jakby mokrą konsystencję (zbliżoną do cienia Pralina bądź Dolarowy Zielony), trochę osypuje się nakładany pędzelkiem, przy rozcieraniu gubi drobinki brokatu, aplikowany palcem zapewnia najintensywniejszy efekt.

I na koniec dwa cienie z kolekcji III z serii power pigment:
PAPRYKARZ - mat, mieszanka zgaszonej czerwieni i pomarańczowoczerwonego ceglastego koloru, rewelacyjnie napigmentowany, bardzo intensywny, nasycenie można z powodzeniem budować, idealnie zmielony, ma aksamitną formułę, nie pyli, łatwy w aplikacji.
BINGO - mat, szkarłatny odcień z domieszką mahoniowego brązu, genialna pigmentacja, intensywność można bez problemu budować, nie pyli, ma zwartą konsystencję, a przy tym jest bardzo miękki, drobno zmielony.

...a teraz zdjęcia...DUŻO...














7 komentarzy:

  1. świetnie wyglądają, od dawna mam na nie ochotę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są zdecydowanie warte swojej ceny, nie wszystkie mnie zachwycają, ale jest wśród nich wiele perełek i unikatowych odcieni. Na pewno jeszcze zakupię jakieś inne kolory, bo polubiłam się z nimi, a wybór jest coraz większy :)

      Usuń
  2. Przydymiony brąz i paprykarz bardzo mi się spodobały :) Ja mam paletę GlamShadows w wersji Nude i jestem z tych cieni bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hania wykonała naprawdę świetną robotę i cieszę się, że jej firma tak prężnie się rozwija i wprowadzane są coraz to nowsze formuły cieni o wspanialych kolorach. Teraz idą do mnie jej pędzle, wybrałam kilka sztuk do oczu, ciekawa jestem jak się sprawdzą :)

      Usuń
  3. pieknie dobrane kolory,chetnie skusilabym sie na palete w takiej gamie kolorystycznej :) jeszcze nie mam zadnego z glamshadows, na nic nie moge sie zdecydowac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybór cieni jest rzeczywiście ogromny i wcale Ci się nie dziwię, że ciężko podjąć Ci decyzję jakie wybrać na początek. Ja polecam postawić na odcienie, w których czujesz się najlepiej (zwykle są to brązy i beże) i od nich zacząć przygodę. I jeśli je polubisz to paletkę skomponujesz sobie bez problemu :)

      Usuń
  4. Poza surową oliwką, każdy kolor mi się podoba:).
    A widziałaś ten fuksjowy cień?:)Ciekawe jak prezentowałby się na powiekach:).

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs