Strona Główna

Hourglass Ambient Lighting Edit Surreal Light

środa, 26 kwietnia 2017


O palecie Hourglass Surreal Light| Ambient Lighting Edit, która mieszka ze mną prawie pół roku, bo od grudnia, miałam już nie pisać. Głównie ze względu, że jest to kosmetyk limitowany jednak szkoda było mi wykonanych zdjęć na które poświęciłam trochę czasu, a sama paleta jest jeszcze dostępna, więc stwierdziłam albo teraz albo wcale.
 Paleta zawiera jeden puder, dwa róże, brązer i rozświetlacz, wygląda podobne jak wydana rok wcześniej paleta Ambient, z tą różnicą że tutaj jest jeden większy puder gdzie wcześniej były dwa. Rozmiary wszystkich kosteczek są małe i raczej nie każdy lubi taką mini formę produktów. Ja natomiast doskonale zdawałam sobie sprawę z tego co znajduje się w środku i nie przeszkadzało mi to ani trochę. 
Wykonana jest z plastiku, wyglądem przypomina trochę biały marmur i pomimo że przyzwyczajona jestem do czarnych bądź złotawych opakowań kosmetyków kolorowych, tak w tym wypadku muszę stwierdzić, że jestem na tak. W środku znajduje się oczywiście dobrej jakości lusterko. Ze względu na niewielkie rozmiary paletkę można zabierać do torebki, zwykle nie mam takiej potrzeby, ale na ważniejsze wyjście lubię mieć ją pod ręką. 
Pudry kolorystycznie skomponowano raczej dla jasnych i średnich karnacji, chociaż moim zdaniem nie wszystko zostało tutaj właściwie przemyślane. Niektóre z nich mają również o wiele bardziej suchą formułę aniżeli edycja poprzednia, ale o tym w opisie poszczególnych kolorów.



Surreal Light jest pudrem wykończeniowym, który posiada ciepły beżowo-złocisty odcień. I tak ja, jako posiadaczka cery ciepłej bez problemu mogę go aplikować, bo sprawdzał się zarówno zimą, jak i teraz, jednak osobie z tonami chłodnymi niekoniecznie mógłby kolor ten odpowiadać. Jak to w pudrach Hourglass bywa, występują tutaj mikro-drobinki (nie mylić z brokatem) których rolą jest odbijanie światła. Wykończenie pudru jest satynowe, sama formuła natomiast odrobinę suchsza i w kontakcie z pędzlem pyli nieco bardziej niż pozostałe pudry, ale nie przekłada się to na komfort noszenia.
Surreal Glow jest różem. Ze względu na jasny odcień nie jest szczególnie rzucający się w oczy. Jest typowym nudziakiem idealnie nadającym się do prostego dziennego makijażu. Z powodzeniem pełni rolę różu wykańczającego, czyli można nakładać go na bazowy róż w celu dopieszczenia koloru. Im cera jaśniejsza tym większy potencjał ma w sobie, z kolei im cera ciemniejsza to niestety ginie. Jest troszkę suchy, ale raczej nie pyli, na skórze daje satynowe wykończenie, bezproblemowo łączy się z makijażem.
Surreal Effect to jasno-średni róż, który na policzkach wygląda subtelnie, a przyznać muszę że myślałam iż będzie to nieco jaskrawy odcień za jakimi nie do końca przepadam. Ma on delikatnie przebijające ciepłe podtony co sprawia, że policzki nim muśnięte wyglądają świeżo i dziewczęco. Taki efekt jak najbardziej mnie zadowala bo nie jest przerysowany. W kontakcie z pędzlem minimalnie pyli, ładnie stapia się z cerą, nie tworzy placków, zapewnia satynowe wykończenie.
Surreal Bronze Light jest jasnym brązerem ze złotymi tonami, który w obecnej porze roku na mojej cerze jest delikatnie widoczny, nadaje jej subtelnego ocieplenia. Latem kiedy załapię nieco słońca widoczny raczej nie będzie. Satynowy, dobrze się rozciera, ładnie komponuje się z makijażem.
Surreal Strobe Light to rozświetlacz mający bardzo ciepłą kolorystykę, jest mocno złotawy i na jasnej cerze nie wygląda za dobrze, sprawa wygląda inaczej kiedy skóra robi się lekko opalona, wtedy widać jego pełne piękno. Po raz kolejny, nie jest to odcień wskazany dla chłodnych karnacji bo wyglądać będzie dziwnie. Ślicznie odbija światło, zapewniając świetlisty efekt- taki bez przesady. 







Skład:

4 komentarze:

  1. Byłam bliska zakupu tej palety, ale stwierdziłam że mimo wszystko nie jest to dobre rozwiązanie dla mnie. Mam bardzo mieszaną relację z tą serią pudrów/różów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po pierwszych nieprzychylnych recenzjach tej palety miałam drobne obawy, chciaż edycję wcześniejszą wspominam bardzo dobrze i jakieś jej resztki jeszcze mi pozostały. Ta jest pod względem formuły delikatnie inna, bardziej suchsza ale nie kredowa. Ogólnie nie żałuję, ponieważ lubię mieć możliwość wypróbowania kilku produktów w mniejszej pojemności. A i pod względem tonacji bardzo mi odpowiada ;)

      Usuń
  2. ciągle żałuję, że jej nie kupiłam w Stanach, wąż w kieszeni nie pozwolił, plus to marmurkowe opakowanie - gdyby było klasyczne, to na bank byłaby moja (nie cierpię marmuropodobnych wzorów)
    te pudry i rozświetlacze i rozświetlaczopudry mają w sobie coś magicznego, tracę obiektywne spojrzenie :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs