Strona Główna

Mario Badescu Drying Lotion

czwartek, 24 listopada 2016


Drying Lotion z Mario Badescu to najprościej rzecz ujmując środek wspomagający wysuszanie pryszczy. A te goszczą na mojej twarzy regularnie, więc wszelkiego rodzaju preparaty mające przyśpieszyć ich proces wymarcia są u mnie mile widziane. Szczerze powiedziawszy nie pamiętam jakim sposobem dowiedziałam się o istnieniu tego produktu, prawdopodobnie było to wtedy gdy przeszukiwałam ofertę jednego ze sklepów internetowych do których regularnie zaglądam. W każdym razie jestem w trakcie zużywania drugiej buteleczki, co oznacza, że DL w pewien sposób na stałe zagościł w mojej pielęgnacji. Uprzedzam, że nie jest preparatem, który zrewolucjonizował mój proces dbania o skórę, ale ze względu na działanie lubię go mieć pod ręką i sięgam w sytuacjach tego wymagających (czytaj: bardzo często).
 Należało by jednak wspomnieć o samej formule Drying Lotion, ponieważ jest ona trochę inna. Mamy tu postać ciekłą oraz bladoróżowy osad, wygląda to trochę jak dwufazowy preparat, ale przed użyciem nie należy obydwu warstw ze sobą mieszać. Chodzi właśnie o to, żeby były odseparowane. Jeśli buteleczka stoi sobie spokojnie na półce, bądź innym stabilnym miejscu to bez problemu poszczególne warstwy są od siebie oddzielone, z kolei gdy opakowanie doświadczy wstrząsów trzeba trochę odczekać aby osad osiadł na dnie. No dobrze, ale ktoś może zapytać jak to coś stosować. Zapewniam, że na w tym nic skomplikowanego, wystarczy patyczek kosmetyczny albo jemu coś podobne zanurzyć, dotykając osiadłej warstwy i bezpośrednio pokryć wybrane miejsca na twarzy. Oczywiście twarzy uprzednio oczyszczonej. Tworzy się wtedy coś w rodzaju papki/pasty, która szybko zastyga. Pozostaje tylko odczekać kilka godzin i zmyć wszystko wodą. Ja lubię stosować DL na noc, ponieważ tak mi najwygodniej, ale bez problemu można aplikować go w dzień, tyle tylko, że musi to być w czasie gdy spędzimy go w domu, ponieważ DL to nie preparat który się wchłania, a taki co pozostaje na skórze widoczny. Posiada także wyczuwalny zapach kamfory, który całe szczęście szybko się ulatnia, nie jest wprawdzie nachalny, ale fiołkami to nie pachnie.


Z owym specyfikiem znam się wystarczająco długo i mogę wystawić mu pozytywna ocenę. Rzeczywiście można zaobserwować, że pomaga w procesie zasuszania pryszczy, ale w moim przypadku tylko tych zwykłych. Nie jestem tą szczęściarą, u której już po jednej nocy delikwent znika zupełnie, ale po kilku zastosowaniach widzę różnicę. Niestety od tradycyjnych syfków częściej goszczą u mnie tak zwane wulkany, czyli bolące podskórne wykwinty, które nie znikają przez długi, długi czas. Ten preparat ich nie niweluje, jednak pomaga zażegnać istniejący ból, co i tak jest dla mnie połową sukcesu. W sytuacjach gdy zdarza mi się majstrować przy twarzy i coś tam sobie wycisnę (tak wiem, że nie powinnam, ale czasami mam dzień słabości) DL przychodzi z błyskawiczną pomocą. Zasusza podrażnione miejsce, w którym pojawia się strupek i po dwóch dniach strefa ta jest całkowicie zagojona.
Sądzę, że osoby borykające się ze słabszym trądzikiem lub od czasu do czasu pojawiającymi się niespodziankami, mogą odnaleźć w tym produkcie pewien rodzaj pomocy, ponieważ to że ma on wpływ na szybsze niwelowanie drobnych nieprzyjaciół jest pewny. Nie należy jednak oczekiwać, że poradzi sobie z każdym rodzajem wykwintów, wiem to po sobie, ale zawsze warto wypróbować. Myślę, że w walce z tym uporczywym problemem sięgamy po różne środki a DL jest swego rodzaju kołem ratunkowym w sytuacjach awaryjnych.
Ps. Drying Lotion dostępny jest w opakowaniu szklanym jak i plastikowym, osobiście wolę to drugie, ponieważ nie ryzykuję rozbiciem, a bywa, że leci mi z rąk dosłownie wszystko ;)

Pojemność: 20ml
Termin ważności: 24 miesiące

Skład:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs