Strona Główna

Charlotte Tilbury Airbrush Flawless Finish Skin Perfecting Micro-Powder

środa, 30 listopada 2016


Kosmetykami od Charlotte Tilbury przez długi czas w ogóle nie byłam zainteresowana i pomimo zachwytów wielu osób nie miałam w planach zapoznawać się z marką. Najzwyczajniej nie robiły one na mnie większego wrażenia. Dopiero całkiem niedawno, chyba po recenzji Katosu, która to serdecznie polecała puder Airbrush Flawless Finish coś pchnęło mnie w stronę tych produktów. Byłam akurat w trakcie rozglądania się za nowym pudrem, który nadawałby się dla mojej suchej skóry, a nie ukrywam że jest to nie lada wyzwaniem, ponieważ wiele z nich za bardzo odznacza się na mojej skórze, co wygląda źle. Ktoś mógłby pomyśleć natomiast, że skoro mam skórę suchą to pudry są w takim wypadku zbędne. Moja odpowiedź brzmi i tak i nie. Jeśli na przykład korzystam z bardziej matowego podkładu to z pudru korzystam zwykle w sytuacjach wymagających poprawek. Ja od pudru nie oczekuję super krycia, a jedynie zagruntowania podkładu, bo ten nawet na skórze suchej potrafi się ślizgać, czego staram się unikać, więc czymś utrwalić go muszę dlatego właśnie jest mi potrzebny. Airbrush Flawless Finish Skin Perfecting Micro-Powder reklamowany jest jako wyjątkowo drobno zmielony prasowany produkt, który w przeciwieństwie do tradycyjnych pudrów często wyglądających na skórze ciężko i płasko, ma ją delikatnie otulać, bez efektu ''ciastka'' i bez odznaczania się w załamaniach czy zmarszczkach.



Dostępny jest jedynie w trzech odcieniach Fair, Medium i Dark. Ja zdecydowałam się na środkowy, czyli Medium, który jak nazwa wskazuje ma być średnim odcieniem, chociaż tak naprawdę puder nie daje za wiele koloru na skórze, dlatego z powodzeniem mogę stosować go przez większą część roku. Ma tony beżowe, jest w miarę neutralny i w przyzwoity sposób stapia się z odcieniem mojej skóry. Nie ma żadnego wpływu na zmianę koloru podkładu, bo działa bardziej jak puder transparentny.


Zamknięty jest w złotawym opakowaniu wykonanym z plastikowego tworzywa które lubi łapać odciski palców i jest podatne na zarysowania. Niemniej jednak wykonanie jest ładne, z drobnymi detalami i dobrej jakości lusterkiem ale tak szczerze, nie wzbudza moich zachwytów. Jest to oczywiście kwestią gustu i komuś innemu może podobać się znacznie bardziej. 


Z pudrem polubiłam się już od pierwszego użycia, a każde następne utwierdziło mnie w przekonaniu, że dokonałam właściwego wyboru. Ma on zaskakująco delikatną formułę, która pomimo sprasowanej postaci nie pyli, ale krucha też nie jest. Został tak drobno zmielony, że pod palcami jest niewyczuwalny jak jakiś pyłek . Puder potulnie przylega do pędzla i w subtelny sposób otula twarz, co sprawia że aplikacja jest czystą przyjemnością. Nie sądziłam, że może być aż tak aksamitny i niezauważalny na skórze ale producent w tym wypadku się nie mylił. Jestem z tego faktu niezmiernie zadowolona, ponieważ produkt nie przeciąża mojej suchej skóry, a jedynie gruntuje podkład na czym mi zleżało. Musi być coś w tym, że posiada właściwości wygładzające, ponieważ za jego sprawą rysy zostają optycznie zmiękczone a cera nabiera miękkiego, ładniejszego wyglądu. Warto wspomnieć, że nie podkreśla suchych skórek, nie osiada w widoczny sposób na skórze i raczej nie da się go nałożyć zbyt wiele. Jest produktem lekkim, bez silnego krycia więc musiałabym się naprawdę nasilić żeby zrobić nim sobie jakąś krzywdę. Zapewnia naturalny, świeży efekt z matowo-satynowym wykończeniem. Oprócz tego, że idealnie nadaje się do utrwalania makijażu, lubię wykorzystywać go także do drobnych poprawek w trakcie dnia. Nie wpływa raczej na przedłużenie żywotności podkładu ale nie tego po nim oczekiwałam. Robi dokładnie to na czym mi zależało dlatego też z chęcią zakupię go ponowne. Dodam jeszcze, że w sytuacjach gdy mam mało czasu aplikuję go po oczy i tam również świetnie się spisuje. Bałam się, że będzie mało wydajny, bo takie chodzą o nim glosy ale ja denka jeszcze nie zauważyłam, a korzystam z tego pudru bardzo często, więc pod tym względem źle nie jest. Zatem pierwszy produkt od Charlotte Tilbury dostaje ode mnie ocenę pozytywną.


 Pojemność: 8g
Termin ważności: 30 miesięcy

Skład:


8 komentarzy:

  1. wygląda bardzo luksusowo, ciekawe czy ten najjasniejszy były dla mnie ok. A jak cenowo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odcień Meduim jest bardzo neutralny i uniwersalny, dlatego myślę że Fair powinien sprawdzić się u Ciebie jak najbardziej, ale to tylko moje przypuszczenia ;) Ja zamawiałam bezpośrednio ze strony CT i zapłaciłam 33£ więc do najtańszych niestety nie należy i z tego co się orientuję jej produkty raczej nie są obejmowane promocjami. Ale do zamówienia mogłam wybrać sobie 3 próbki, z czego oczywiście skorzystałam ;)

      Usuń
  2. Wydaje się bardzo luksusowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ten puder, też Medium. W sumie to bym się mogła podpisać pod Twoim postem:) Mam tylko jeden problem z tym pudrem: Medium jest dla mnie za ciemny i dlatego nie mogę go codziennie używać: po lecie najbardziej mi pasuje kolorystycznie a zimą przyciemniam nim trochę za jasne podkłady. Zauważyłam też, że już po czasie (mam go ponad rok) zaczął ciemnieć w opakowaniu i na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tego kosmetyku ale jego opakowanie z pewnością zachęciło by mnie do zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zainteresowałam się tym puderkiem po Twojej recenzji, może być naprawdę fajny, szkoda tylko, że nie ma go w PL.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ten puder w odcieniu Light i uwielbiam ten puder. Rzeczywiście obietnice producenta w tym wypadku zostały spełnione :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs