Strona Główna

theBalm Meet Matt(e) Trimony eyeshadow palette

piątek, 16 września 2016



Kolejna paleta, kolejne cienie. Dla mnie, fanki tego typu produktów zdaje się, że wciąż brakuje jakiegoś koloru, bo przecież wachlarz barw jest tak ogromny, a odcieni do wyboru setki, że odczuwam potrzebę posiadania nowych, czy to pojedynczych cieni czy w formie gotowych palet. Jakiś czas temu marka theBalm wypuściła na rynek paletę Meet Matt(e) Trimony, która bardzo przekonała mnie kolorystycznie. Znajdujące się w niej cienie są bardzo w moim guście, ponieważ należą do grupy ciepłych barw, dodatkowo wszystkie dziewięć sztuk to maty, a tych nigdy za wiele. Paleta Meet Matt(e) Trimony jest ogólnie moim pierwszym produktem marki theBalm więc brak mi jakiegokolwiek porównania do ich innych dostępnych palet, ale jeśli wszystkie są na tyle dobre jakościowo jak Trimony to jestem skłonna w przyszłości zakupić jeszcze jakąś jedną. Powracając do dzisiejszego głównego bohatera, muszę stwierdzić, iż miałam drobne opory w trakcie zakupu, ponieważ do tej pory nie posiadałam palety cieni zamkniętych w kartonowym opakowaniu i obawiałam się nieco jak będzie z przechowywaniem tego typu materiału. Po kilkunastu tygodniach wszystko jednak przebiega pomyślnie i opakowanie nie uległo zniszczeniu, jest poręczne w użytkowaniu, a za sprawą lekkiej wagi można z powodzeniem zabierać paletę w podróż. Minusem jaki zauważyłam jest lubiący brudzić się permanentnie materiał opakowania, bowiem z czasem nie da się go doczyścić i nie wygląda już tak schludnie jak zaraz po zakupie. To by było wszystko na temat mniej istotnych zagadnień. 



Czas na przeanalizowanie samych cieni. Jak wspomniałam jest ich w palecie 9 sztuk, są dosyć spore dzięki czemu mogą posłużyć na dłużej. Są to:
Matt Lin -bardzo jasny cielisty beż, może służyć jako cień bazowy oraz do zagruntowywania korektora, dla mnie jest odrobinę za jasny, ale przy bardzo jasnych cerach spisze się idealnie
Matt Thomas -bardzo jasny pudrowy róż, który niestety nie do końca odpowiada mi pod względem tonacji, w związku z tym nie często z niego korzystam.
Matt Rossi - średni szarawy beż, taki trochę w kierunku koloru taupe
Matt Lopez -średni brąz łamany pomarańczem, kolor odrobinę herbaciany, ładnie podkreśla załamanie powieki
Matt Kumar -intensywny kolor bordowo burgundowy, lekko rdzawy
Matt Moskowitz -ciemnofioletowa oberżyna
Matt Evans -średni, mleczno kawowy beż, nieco chłodniejszy niż Matt Lopez, idealny do zaznaczania załamania powieki
Matt Reed -ciemny czekoladowy brąz
Matt Ahmed -głęboka, intensywna czerń



Cienie mają rewelacyjną pigmentację i dosyć przyjemną konsystencję. Łatwo można nimi wypracować wszelkie makijaże, zarówno od zwykłych dziennych do tych bardziej wieczorowych. Tworzenie prostych smoky eyes to sama przyjemność nawet dla takiego amatora jakim jestem ja. Cienie są nieznacznie suche jednak nie mają nieprzyjemnej pudrowej formuły. W kontakcie ze skórą odczuwa się ich lekką konsystencję, która swobodnie przylega do powiek. Pigmentacja cieni nie budzi zastrzeżeń, w zależności od wybranego pędzla można szybko zbudować bardziej dramatyczny efekt, albo powoli wypracowywać sobie makijaż nad którym mamy pełną kontrolę. Intensywność koloru w prosty sposób da się budować, a same cienie pięknie się ze sobą łączą. W kontakcie z pędzlem nieznacznie pylą, natomiast nie jest to nic uporczywego, gdy cienia nabierze się zbyt wiele na włosie warto nadmiar delikatnie otrzepać, pozwoli to uniknąć niepotrzebnego osypania się pod oczami. Cienie trwają na powiekach przez cały dzień, nie tworzą  żadnych prześwitów i nie płowieją. Zdecydowanie polubiłam się z paletą Meet Matt(e) Trimony i z zakupu jestem zadowolona ;)

Ponżej prezentacja cieni na moich powekach, użyłam: Matt Rossi, Matt Evans, Matt Moskovitz, jak widać stworzyłam deliktane smoky na co dzień


9 komentarzy:

  1. Paletę znam z blogów i faktycznie jest fajna ale jakoś do The Balm mnie nie ciągnie a i więcej cieni w tym roku tez już nie planuje kupić;)

    OdpowiedzUsuń
  2. podoba mi się bardziej niż Meet Matt(e) Nudes :)

    OdpowiedzUsuń
  3. przepiękna ta paletka. Ja jednak takich różowych cieni nie używam, mam wrażenie, ze wyglądam wtedy na bardziej zmęczoną.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam żadnej palety z The Balm ale miałam przyjemność popatrzenia i podotykania sobie na żywo i muszę przyznać,że każda jedna powala pigmentacją ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio pisałam o jednej palecie The Balm. Przyznam, że Twoja ma niesamowitą kolorystykę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Paleta TheBalm, która najbardziej chciałabym mieć:)

    OdpowiedzUsuń
  7. sliczna jest ta paletka <3 kocham maty i te odcienie bardzo mi sie podobaja :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajne naturalne kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem w trakcie testowania cieni z tej paletki, piekne kolory. Cienie troche sie osypuja przy nabieraniu na pedzel, trzeba zdjąc/strzepac nadmiar przed aplikacją.


    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie : http://snowarskakarolina.blogspot.com/
    PS: Obserwuję i liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs