Strona Główna

Becca, Perfect Skin Mineral Powder Foundation

piątek, 5 sierpnia 2016


Kosmetyk, o którym jest dzisiejszy wpis plasuje się na szczycie moich ulubionych podkładów w formie pudrowej. Ze względu na posiadanie cery suchej zwykle unikam takich form produktów, jednak z tym pudrem jest zupełnie inaczej. Perfect Skin Mineral Powder Foundation marki Becca jest jak nazwa wskazuje mineralnym podkładem w formie pudrowej i póki co nie spotkałam się z lepszym. Według opisu zapewniać ma krycie, które można wzmacniać, zachowując przy tym naturalne wykończenie. Puder za sprawą drobno zmielonej formuły nie powinien obciążać skóry, która przez cały dzień ma wyglądać świeżo. Dzięki rozświetlającemu wykończeniu jej powierzchnia ma zostać optycznie wygładzona. Wodoodporna formuła pudru wzbogacona jest w antyoksydanty jak wit. A, B,C oraz E, dodatkowo nie zawiera parabenów, talku, oleju i alkoholu. Puder nadaje się dla wszystkich typów skóry, w tym wrażliwej i skłonnej do trądziku. Ma nie podrażniać skóry, oprócz tego został przebadany klinicznie, alergicznie i dermatologicznie. Dostępny jest w 15 odcieniach także bez problemu można znaleźć właściwy kolor.


Puder przychodzi w standardowym kartonowym pudełeczku, do którego dołączony jest ochronny pokrowiec oraz gąbeczka. Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie, ale z czasem uznałam to za zbędny gadżet i pozbyłam się zarówno pokrowca jak i gąbeczki, bo jej akurat nie używałam. Samo opakowanie może kojarzyć się z latającym spodkiem, ponieważ tak też odrobinę wygląda. Mnie przypadło do gustu, choć należy zaznaczyć, że wykonane jest z gumowego tworzywa, podobnego do tych co kosmetyki NARS, a wiem że nie każdy lubi ten rodzaj materiału, bo trudniej go domyć z zabrudzeń. W środku, na ruchomej części znajduje się dobrej jakości lusterko, które świetnie nadaje się do poprawek ''na mieście''. Całość według mnie na plus.
Kolory jakie do tej pory miałam, bądź mam to Nude, Sand i Buttercup. Z racji tego, że kosmetyki Becca zmuszona jestem zamawiać przez internet, odcienie chcąc nie chcąc dobierałam w ciemno, co w przypadku tego produktu okazało się wcale nie tak prostą sprawą. Początkowo wybrałam Buttercup, który w okresie wczesnej wiosny okazał się za ciemny, jednak formuła spodobała mi się na tyle, że postanowiłam kupić jaśniejszy aby móc z niego w pełni korzystać. Tym razem postawiłam na odcień Sand i to jego zdenkowałam pierwszego. Gdy moja skóra zaczęła powoli łapać pierwsze promienie słońca, obydwa kolory ze sobą mieszałam i w ten oto sposób korzystałam z obydwu. Jako ostatni trafił do mnie odcień Nude, który kolorystycznie plasuje się pomiędzy dwoma poprzednimi.
Sand- (pale beige, yellow/golden undertones) opis ma jak najbardziej trafiony, to jasny beż z ciepłymi tonami, który ładnie wtapiał się w moją skórę, na zimę idealny.
 Nude- (light to medium beige, neutral to yellow/golden undertones), tutaj opis jest częściowo właściwy, ponieważ pod względem jasności bliżej mu do średniego, piaskowego beżu. Nude ma w sobie żółte tony dzięki czemu przyjemnie komponuje się z moją skórą.
Buttercup- (medium beige, medium/golden undertones), ten opis mnie zmylił i nie do końca się zgadzam, że kolor jest średni. Co prawda ciemny też nie jest, bo najlepsze określenie to nasycony średni, który ma tony idące bardziej w kierunku ciepłej brzoskwini aniżeli złotych piasków, ale o tym przekonałam się dopiero na żywo. Teraz gdy jestem bardziej opalona jest odrobinę za jasny, ale na początku lata nawet nieźle wtapiał się w moją skórę.


Moje doświadczenia z mineralnymi podkładami w przeszłości nie należały raczej do przyjemnych. Te które miałam okropnie wyglądały na twarzy, ciastkowały się w błyskawicznym tempie, a niektóre strasznie zapychały pory powodując więcej szkód niż korzyści. Podkład-puder Becca to pierwszy mineralny produkt w wersji prasowanej jaki miałam, który okazał się być stworzony dla mojej skóry. Bardzo przypadła mi do gustu jego konsystencja. Kosmetyk jest rewelacyjnie miałki i chociaż ma postać pudru nie jest typowo suchy czy kredowy, dzięki czemu nie podkreśla drobnych zmarszczek ani też nie wchodzi brzydko w pory. Jest lekki, pomimo to potrafi przyzwoicie kryć, chociaż nie należy spodziewać się, że zakryje silne przebarwienia potrądzikowe, ponieważ takowe posiadam, ale zapewniam że stają się one mniej widoczne. Zniweluje natomiast wszelkie drobne niedoskonałości i zaczerwienienia oraz ładnie wyrówna koloryt cery. Można nakładać go na twarz stopniowo, bez obawy o efekt tynku, ale należy pamiętać że pełnego krycia raczej  nie zapewni, jest ono średnie, a skóra nadal wygląda jak moja własna. Puder zarówno przy jednej warstwie jak i kilku, zapewnia naturalne wykończenie, które jest satynowo-matowe, typowego płaskiego matu nie daje co dla mnie jest na plus. Z odpowiednią pielęgnacją nie daje uczucia ściągnięcia, jednak w gorsze dni kiedy mam silnie przesuszoną skórę muszę twarz spryskać jakąś mgiełką aby odczuwać pełen komfort. Do aplikacji najlepiej nadaje się silnie zbity pędzel typu kabuki lub flat top, za pomocą takiego narzędzia można uzyskać najbardziej kryjący efekt. Przyznaję, że najprzyjemniej korzysta mi się z tej metody gdy jest ciepło, ponieważ w przeciwieństwie do tradycyjnych fluidów, nic nie spływa mi wtedy z twarzy. Jednak w związku z tym, że pogoda w Anglii raczej nie rozpieszcza, dużo częściej korzystam z tego produktu jak ze zwykłego pudru. W tym celu spisuje się równie dobrze. Do aplikacji używam wtedy bardziej puchatego pędzla, żeby makijaż tylko zagruntować, bez tworzenia zbyt grubej warstwy. Lubię go za to jak ładnie wtapia się w skórę stwarzając bardzo naturalny, nieprzerysowany wygląd oraz że nie podkreśla suchych partii, oczywiście jeśli mam widoczne skórki to nie znikną one w magiczny sposób dlatego ważne jest aby skórę wcześniej odpowiednio przygotować. Utrzymuje się przez wiele godzin i raczej nie wymaga zbyt wielu poprawek. Minusem jest dla mnie dostępność, ponieważ dobór koloru przez internet bywa zgubny i ja na przykład nie od razu trafiłam właściwie. Oprócz tego jeśli stosuje się go jako podkład to zużycie następuje stosunkowo szybko, jednak jako puder starcza na dłuższy okres. Zdarza się, że minimalnie pyli, ale tylko jeśli stosuje się go jako podkład. Innych wad nie dostrzegam.
Perfect Skin Mineral Powder Foundation to produkt, który na stałe zagościł w mojej kosmetyczce, a możliwość korzystania z niego na różne sposoby tylko wzmacnia jego pozycję. efekt jaki tworzy na mojej skórze jest naturalny, sam produkt nosi się komfortowo i nie dochodzi do wysypu niespodzianek, więc jest super.

Opakowanie: 9.5/10
Konsystencja: 10/10
Aplikacja:10/10
Trwałość:9.5/10
Intensywność krycia: 6-6.5/10

MOJA OCENA:9/10




Poniżej Perfect Skin Mineral Powder Foundation w sztucznym oświetleniu (zdjęcie z lampą błyskową) odcień Buttercup
         na twarzy tylko krem                                                                                         z pudrem              
 Poniżej Pefect Skin Mineral Powder Foundation w naturalnym oświetleniu w słoneczny dzień, odcień Buttercup
na twarzy tylko krem                                                                                z pudrem               

5 komentarzy:

  1. Ciekawy kosmetyk z tego pudru :) Choć mnie bardziej kusi rozświetlacz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zastanawiałam się właśnie nad tym pudrem, ostatnio moja cera jest w dobrym stanie to może by się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę super wyglada! Twój pod bardzo mnie zaciekawił i napewno skuszę sie na ten podkład :-) a mineralne produkty bardzo lubię

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiem czy zdcydowałabym się kupić online, ale chyba będę do tego zmuszona, bo już dłużej o nim myśle ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawa i wyczerpująca recenzja!
    Ja również próbuję swoich sił na blogu. Zapraszam do mnie: http://carmentestujekosmetyki.blogspot.com
    Pięknie proszę o komentarze i obserwowanie :) Odwdzięczam się tym samym :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs