Strona Główna

NARS, All Day Luminous Powder Foundation, Fiji

piątek, 17 czerwca 2016


Na myśl o produktach NARS zawsze przychodzą mi charakterystyczne, gumowe opakowania, które bardzo lubią łapać odciski z palców. I chociaż ogromne grono z tego powodu nie pała do nich miłością, tak ja na przekór wszelkim głosom w niewytłumaczony sposób bardzo je lubię. Do tej pory pozytywnie wspominam puder Light Reflecting, korektor Radiant Creamy i nadal doceniam brązer Laguna, który już prawie zdenkowałam. Kolejnym produktem jaki postanowiłam tej wiosny wypróbować był All Day Luminous Powder Foundation. Byłam go mocno ciekawa , ponieważ jak sama nazwa wskazuje jest to podkład w pudrze i zastanawiało mnie czy się polubimy czy wręcz przeciwnie.
Fiji jest kolorem jaki wybrałam z pośród 15 dostępnych w ofercie. Określony jako jasny z żółtymi podtonami, wydał mi się odpowiednim kandydatem na moje blade, pozimowe lico. Jako, że zamawiałam przez internet, nie miałam dokładnego odzwierciedlenia koloru na żywo, co niestety okazało się być zgubne. Odcień Fiji taki zupełnie jasny nie jest, czym byłam lekko zasmucona, ponieważ musiał swoje chwilę w szufladzie przeleżeć, do momentu aż załapię pierwsze promienie słońca. Korzystałam z niego w miesiącu kwiecień/maj, dla mnie okresie przejściowym po zimowej bladości, a przed letnią opalenizną. Fiji mogę zatem określić jako lekko średni kolor z ciepłymi żółtawymi tonami, które nie do końca, ale odrobinę wpadają w brzoskwinię. Obecnie znowu szufladkuje, ponieważ stał się za jasny (chyba, że wykorzystuję go przy ciemniejszych podkładach, bo ja taka kombinatorka jestem i staram się radzić na wszelkie sposoby, gdy odcienie poszczególnych produktów mi nie pasują).


Opakowanie tego pudro-podkładu tym razem mnie nie przekonuje. I tak naprawdę nie mam nic do wyglądu zewnętrznego, bowiem kwadratowy, kanciasty kształt kasetki jest jako tako do przełknięcia, tak nie podoba mi się zaprojektowanie wnętrza. Już wyjaśniam dlaczego, bo przecież jest tu i lusterko i miejsce na gąbeczkę, więc niby wszystko zostało należycie przemyślane. Otóż nie do końca, ponieważ część gdzie znajduje się lusterko uchyla się tylko do pewnego stopnia i o możliwości rozchylenia na 180* można zapomnieć. A jako, że ja jestem przyzwyczajona do bardziej mobilnych opakowań, tego po prostu nie polubiłam.



Puder zaskoczył mnie również swoją konsystencją, bo nie wiedzieć czemu spodziewałam się bardziej luksusowego w dotyku produktu. Roztarty palcem na dłoni stwarza wrażenie delikatnego, przyjemnie aksamitnego i dobrze komponującego się ze skórą. Niestety jest również bardzo pudrowy, jakby suchy. Bez problemu nadaje się do aplikacji miękkim pędzlem do pudru na cala twarz, w celu wykończenia makijażu, ale niezbędne jest wtedy użycie jakiejś mgiełki scalającej wszystkie warstwy. Wydaje mi się, że w tym zamyśle spokojnie nadawałby się dla cer bardziej tłustych, bo ja z moją suchą nie często korzystam z tej opcji. Jako produkt do poprawek w ciągu dnia ze swojej strony odradzam, ponieważ ma tendencję do ciastkowania się. Chociaż nie twierdzę, że taki efekt zachodzi u każdego.
 Ale czas na najważniejszą ocenę, gdyż należy pamiętać, że jest to podkład w kamieniu i jego zastosowanie powinno być samodzielne. W tym celu najlepiej sprawdza się mój pędzel z Ecotools - Domed Bronzer Brush, który jest silnie zbity, ma przyjemne włosie i rewelacyjnie nadaje się do aplikacji wszelkich mineralnych podkładów. Lubię także wykorzystywać Real Techniques Buffing Brush, mniejszy ale równie przyjemny w aplikacji takich produktów. All Day Luminous rozprowadza się po twarzy szybko i sprawnie lecz całemu procesowi towarzyszy delikatne pylenie. Nie jest to porządane, jednakże nie uniknione. W związku z tym, że formuła produktu jest suchawa bez mgiełki czy fixera się nie obejdzie. Stopień krycia nie jest silny, ja zaliczam je do delikatnie średniego i odradzam przesadne stopniowanie, ponieważ z każdą kolejną warstwą twarz nabiera dodatkowych lat. Zaobserwowałam także, że podkreśla wszelkie suche skórki i włoski, ponadto lubi wchodzić w pory co nieładnie je eksponuje. Dla pełniejszego krycia producent zaleca aplikować go na mokro dołączoną gąbeczką, ale u mnie ta opcja wogóle się nie sprawdziła.
Wykończenie jakie uzyskuję jest w pełni matowe i niestety nie zauważam tutaj jakiejkolwiek świetlistości jak wskazuje nazwa produktu. I chyba jest to właśnie największym rozczarowaniem jakie spotkało mnie przy zakupie tego podkładu. Nie powiem, że sam puder jest jakiś tragiczny bo z niego korzystam i staram się zużyć, ale nie jestem w stanie zaliczyć go do tych ulubionych. Nie uważam, że jest on odpowiedni dla cery suchej jak moja i być może w tym tkwi cały problem. Gdybym była posiadaczką cery tłustej niewykluczone, że w ocenie wypadłby znacznie lepiej, tego jednak nie wiem. Pewna jestem natomiast, że ponownie go już nie kupię.





Pojemność: 12g
Termin ważności: 24 miesiące

Skład:

12 komentarzy:

  1. Nie miałam żadnego produktu z Nars. Ale ten kosmetyk nie jest raczej dla mnie. Na chwilę obecną potrzebuję mocnego krycia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz mocne krycie to rzeczywiście ten podkład raczej nie bardzo przypadłby Ci do gustu. Średnie to maks jaki można nim uzyskać, chyba że aplikowany na mokro, ale wtedy wygląda trochę jak tynk ;)

      Usuń
  2. Ja jestem posiadaczką cery tłustej i jestem ciekawa jakby się sprawdził u mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś kiedyś miała go w planach zakupić chętnie dowiem się jak wrażenia. Koniecznie daj znać ;)

      Usuń
  3. A ja czekam, aż Nars pojawi się w polskich Sephorach, bo zawsze się boję, że kupię podróbkę, a tych jest coraz więcej ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chociaż od jakiegoś czasu mam Narsa stacjonarnie zwykle i tak zamawiam kosmetyki przez internet, ponieważ tak jest mi łatwiej i wygodniej. Zawsze korzystam ze sprawdzonych stron lub bezpośrednio ze stron producenta. Pamiętam jak jeszcze na początku przygody z makijażem nie miałam pojęcia o podróbkach i zdarzyło mi się zamówić fake'a z Ebay. Gdy zgłębiałam temat okazało się, że to najgorsze miejsce na zakupy kosmetyków i od tej pory nigdy więcej ;)

      Usuń
  4. Ja jeszcze nie trafiłam na podkład w kamieniu, który ładnie wyglądałby na mojej twarzy, dlatego moja miniaturowa wersja z palety bareMinerals leży nieużywana:/. Wolę jednak płynne formuły.
    Bardzo ciekawa szczegółowa recenzja - takie lubię najbardziej:).
    Jeśli chodzi o Nars, to mnie kuszą najbardziej błyszczyki;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę Ci Iwonko, że jest jeden taki podkład mineralny, który uwielbiam i do tej pory nie spotkałam się z lepszym. Jest to Becca Perfect Skin Mineral Powder, jeszcze o nim nie pisałam, bo mam wiele zaległych postów, jednak postaram się wkrótce zamieścić recenzję. Pięknie wygląda na twarzy.
      Narsowy błyszczyk miałam tylko jeden, słynny Turkish Delight (teraz już bym go nie kupiła), ale ponoć obecna formuła zostala zmieniona i te nowe są dużo lepsze. Mnie z kolei najbardziej ciekawią ich róże, do tej pory żadnego nie miałam ;)
      Miło mi, że recenzja Ci się spodobała :*

      Usuń
    2. To w takim razie z niecierpliwością czekam na recenzję tego podkładu mineralnego:). Zaciekawiłaś mnie nim:).
      Też słyszałam, że błyszczyki mają nową formułę i teraz ich jakość jest bardzo dobra:).

      Usuń
  5. Osobiście nie przepadam za podkładami w takiej formie, wolę płynne produkty :) Kocham z NARSa podkład Sheer Glow ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs