Strona Główna

Makeup Geek, Duochrome Eyeshadows/ Voltage, I'm Peachless, Karma, Ritzy, Havoc, Steampunk

piątek, 10 czerwca 2016


Druga połowa kwietnia i maj były okresem w którym naszło mnie szaleństwo zakupowe. Uzupełniłam swoją kosmetyczkę o brakujące produkty, a także zrealizowałam sporo moich makijażowych marzeń. Jednym z nich była chęć posiadania cieni Makeup Geek. Jako pierwsze sprawiłam sobie cienie z serii duochrome, ponieważ doszłam do wniosku, że na okres wiosenno-letni będą świetną opcją do makijażu oczu, oprócz tego ponownie nabrałam chęci malowania moich ślepi. Zdecydowałam się na aż 6 z 12 dostępnych odcieni, chociaż kusiło mnie żeby dorzucić jeszcze 2/3 inne, ale stwierdziłam, że jeśli będzie z tego miłość, to więcej dokupię kiedy indziej. Kolorami, które najbardziej mnie oczarowały są Voltage, I'm Peachless, Karma, Ritzy, Havoc i Steampunk.


lewa: Voltage/I'm Peachless/Karma                                                  prawa: Ritzy/Havoc/Steampunk
Voltage - kolor opisany jest jako waniliowy z szampańsko-żółtym poblaskiem. To zdecydowanie ciepły odcień, po który sięgam najczęściej ze wszystkich sześciu. Trochę przypomina mi rozświetlacz z Nars Albatross, z tymże Voltage ma znacznie intensywniejsze złote, wręcz żółte refleksy. Mieszanka kremowo-metalicznej bazy sprawia, że cień ten pięknie wygląda u mnie w wewnętrznych kącikach oczu genialnie je rozświetlając.
Voltage
I'm Peachless - kolor opisany jest jako płowożółty z brzoskwiniowo-różowym poblaskiem. Obok cienia Voltage jest kolorem po który sięgam bardzo często. Najatrakcyjniej prezentuje się na moich powiekach kiedy cerę mam delikatnie muśniętą słońcem. I'm Peachless jawi się jako delikatny róż wymieszany z niedojrzałą brzoskwinią i w zależności od padania światła odbija na bardziej brzoskwiniowo albo szaro-różowo. Nałożony na całą powiekę bez bazy, potrafi czasami po kilku godzinach zbierać się w zagłębieniach.
I'm Peachless
Karma - kolor opisany jako głęboka morela ze złoto-zielonym poblaskiem. Choć jest to z pozoru jasny odcień do subtelnych na pewno nie należy. Na powiekach jawi się jako nasycone metaliczne złoto, przez które przebija ciepła morela. Dostrzegam również delikatne refleksy zieleni, coś mniej więcej jakby limonki zmieszanej z żółcią.
Karma
Ritzy - opisany jest jako ciepły czerwono-brązowy, z zielonym i złotym poblaskiem. Byłam nastawiona, że to ten cień stanie się moim ulubieńcem, niestety do tego nie doszło. Na pierwszy rzut oka Ritzy jest taki jak opisuje go producent, jednak na moich powiekach zieleń oraz złoto zanikają, a na pierwszy plan wybija się czerwień pomieszana z brązem. I to bez znaczenia jakim rodzajem pędzla cień zaaplikuję, nawet wklepany palcem nie wygląda jakbym tego oczekiwała. Aby wydobyć więcej zieleni oraz złota niezbędne jest zastosowanie kolorowej bazy.
Ritzy
Havoc - opisany jest jako ciepły, czerwono-brązowy z zielono-niebieskim poblaskiem. Tutaj sprawa ma się podobnie jak z Ritzy. Havoc wygląda przepięknie, ale jego uroku nie jestem w stanie bez zastosowania kolorowej bazy przenieść na powieki. To typowy kameleon, jaki występuje w wielu innych markach, różnicą są zazwyczaj bardziej lub mniej zielone bądź niebieskie podtony. W Havoc dominują tony zielone, ale te na mnie zanikają i wybija się z tego cienia zbyt wiele czerwieni, co sprawia, że wyglądam niezdrowo. Kolor jest piękny, ale wymaga dodatkowych zabiegów, żebym jego moc ukazała na powiekach.
Havoc
Steampunk - opisany jest jako czarny z głębokim miedzianym poblaskiem. W trakcie rozcierania piękny miedziany blask zanika i na pierwszy plan wysuwa się zwykła poszarzała czerń. Ten cień bardzo mnie rozczarował, ponieważ nie potrafię za bardzo dostrzec w nim efektu duochrome. Z czarną bazą jest zwykłym czekoladowym brązem z domieszką miedzi i tylko wtedy wygląda naprawdę ładnie. Bez kolorowego podłoża efekt mi się nie podoba.
Steampunk
Żaden z duochromów nie osypuje się, dzięki czemu praca z nimi jest przyjemna. Mają miękką i odrobinę kremową konsystencję co sprawia, że łatwo się rozcierają i nie pylą w trackie aplikacji. Dodatkowo dobrze przylegają do wszystkich moich pędzli. Jaśniejszym kolorom nic nie jestem w stanie zarzucić, natomiast trzy najciemniejsze bez kolorowej bazy nie odzwierciedlają tego co widać w opakowaniu. Niemniej jestem zadowolona z zakupu, ponieważ z powodzeniem można łączyć je ze sobą na powiekach, co tworzy bardzo ciekawe efekty. Gdybym jednak miała ponownie dokupić te duochromy wybrałabym tylko Voltage, I'm Peachless oraz Karma, bo właśnie po tą trójkę sięgam najchętniej i najczęściej.




18 komentarzy:

  1. Wszystkie są piękne :) Najbardziej podoba mi się Havoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Havoc-typowy kameleon :) Mnie sprawia małe problemy, ale jest śliczny.

      Usuń
  2. śłiczne są, kuszą mnie od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również długo rozmyślałam nad zakupem, aż wreszcie się zdecydowałam. Decyzji nie żaluję. Polecam także cienie foliowe oraz te tradycyjne, chyba że już je masz :)

      Usuń
  3. Pigmentacja świetna, kolorki idealne dla mnie :D
    Pozdrawiam serdecznie, Juliet Monroe KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cienie mają bardzo przyjemną formułę, co mnie niezmiernie cieszy :)
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Wszystkie mi się podobają, są w moim stylu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć ;) To prawda kolory są piękne :)

      Usuń
  5. I'm peachless wygląda cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo go lubię, nie dziwię się, że spodobał Ci się najbardziej ;)

      Usuń
  6. Przepiękne odcienie wybrałaś:).
    Oczarowały mnie tak naprawdę wszystkie prócz Steampunk, bo takie kolory mi nie pasują.
    W stylu Havoc mam kilka cieni i pigmentów, więc też sobie odpuszczę, a pozostałą czwórkę zapisuję na listę:).
    Ściskam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Havoc jest właśnie takim kolorem, że podobne można spotkać w innych markach, a wiem że masz Iwonko tego typu produkty, dlatego dobrą decyzję podejmujesz. Zamiast Ritzy proponuję Typhoon, co do pozostałej trójki zdania nie zmieniam - są śliczne ;)
      Buziaki :))

      Usuń
    2. Wróciłam do Twojego wpisu, żeby sprawdzić dlaczego nie spodobał Ci się Ritzy.

      Na moich powiekach w ogóle nie przebija się czerwień pomieszana z brązem, zarówno wtedy jak nakładam go na korektor, jak i bazę z Artdeco.

      Usuń
    3. Może to kwestia mojego ph skóry... sama nie wiem? Zbliżony efekt jak widziałam u Ciebie mogę osiągnąć jedynie z kolorową bazą, na zwykłej bądź korektorze za nic tak ładnie ten cień nie wygląda :(

      Usuń
    4. Być może tak jest. W każdym bądź razie szkoda, że nie jesteś z niego zadowolona.

      Usuń
  7. Nie mam peachless i voltage to znaczy, że musze kupić :) u mnie stempunk opalizuje na niebiesko przy rozcieraniu, jakby powstaje niebieski przy tym brązie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym żeby i u mnie zachodził taki efekt, możliwe że wtedy dużo chętniej sięgałabym po ten cień ;) A Voltage i I'm Peachless polecam, powinnaś się z nimi Gosiu polubić :)

      Usuń
  8. Steampunk i Havoc to moi faworyci z tej szóstki :) Chociaż tak naprawdę kocham je wszystkie. Udało mi się dorwać wszystkie odcienie i wiem, że zakup ich był strzałem w 10 :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs