Strona Główna

Laura Mercier, Secret Brightening Powder For Under Eyes

środa, 22 czerwca 2016



Gwarancją dobrze zagruntowanego pod oczami korektora jest zdrowo wyglądające spojrzenie. Nie ma chyba nic gorszego niż zbierający się w załamaniach czy zmarszczkach produkt, który dodatkowo przesuszy skórę i w efekcie tylko doda niechcianych lat, przez co czuć będziemy się nieatrakcyjnie. Ja z doborem właściwych kosmetyków w okolicy oczu mam szczególny problem, ponieważ ta strefa jest u mnie wyjątkowo delikatna i podatna na przesuszenia. Ostrożnie muszę dobierać i łączyć produkty, tak aby ze sobą współpracowały i dawały oczekiwany rezultat. Do zagruntowywania korektora bardzo lubię używać pudrów Shaping marki Mac z serii Pro, jednak zawsze ciekawił mnie Secret Brightening z Laura Mercier i gdy wreszcie udało mi się ten produkt upolować szybko zabrałam się za testy. Swój mam w wersji kolorystycznej numer 1 i chociaż wiem, że był kiedyś dostępny jeszcze numer 2 (bardziej żółty) nigdzie nie mogłam go zakupić. Nie wiem czy został wycofany, w każdym razie nie jest to aż tak ważne.


Puder pod oczy Secret Brightening w odcieniu numer 1 jest transparentnym produktem, który znakomicie służy do utrwalania korektora. Pomimo białego koloru, nie wykazuje właściwości barwiących i bardzo ładnie stapia się ze skórą. Jego ogromną zaletą jest rewelacyjna formuła. Zmielony obłędnie drobno, pod palcami jest właściwie niewyczuwalny. Jego aksamitność i niewyobrażalna jak puch lekkość, sprawia że aplikacja staje się czystą przyjemnością. Należy jednak być czujnym, ponieważ nietrudno tu o przesadę i wtedy efekt nie jest tak spektakularny. Puder swoje właściwości najlepiej ukazuje jeżeli zostanie zaaplikowany w minimalnej ilości, w przeciwnym razie skóra okolic oczu może wyglądać na obciążoną i uwydatnią się wszelkie jej defekty.
Do aplikacji pudru używam zarówno większych pędzli do oczu, jak i tych średnich, których przeznaczeniem jest konturowanie/rozświetlanie, ważne aby włosie było miękkie i puchate, wtedy kosmetyk daje mi najlepszy efekt. W związku z tym, że pojemniczek nie ma konkretnego siteczka, a jedynie sporej ilości dziurki, puder na zewnątrz wydostaje się bardzo chętnie. Brak tu także puszka więc musiałam jakoś zaradzić niepotrzebnemu rozsypywaniu się i pyleniu. Po pierwsze nie zdjęłam fabrycznej naklejki, tylko odkleiłam ją do połowy co zapobiega nadmiernemu ''wypływaniu'' pudru, a brak puszka czy wieczka zabezpieczającego przed robieniem bałaganu, nadrobiłam wsadzeniem złożonego płatka kosmetycznego. Pomaga mi to w zachowaniu znośnego porządku, bo nie ukrywam, do form sypkich mam awersję.  Przechodząc do aplikacji, najbardziej odpowiada mi wysypanie małej ilości pudru do zakrętki, skąd nabieram go na pędzel.



Secret Brightening nie jest pudrem zawierającym drobinki chociaż nazwa mogłaby na to wskazywać. Nie ma także rozświetlającego czy satynowego wykończenia. Moim zdaniem jest ono matowe, dlatego właśnie należy uważać z ilością jaką zaaplikuje się pod oczy, żeby nie skończyć z efektem suchego placka. Tajemnica pudru tkwi w tym, że odbija on światło dlatego też optycznie wygładza skórę, przez co jej koloryt wydaje się ujednolicony, a spojrzenie świeższe. Właściwie zaaplikowany robi takiego delikatnego photoshop'a, a chyba każda z nas lubi gdy skóra w okolicach oczu jest bliska doskonałości. U mnie cienie są minimalnie rozjaśnione, ale nie zniwelowane, więc pod tym względem tak średnio, raczej bez rewelacji. Korektor jest za jego sprawą dosyć dobrze zagruntowany, jednak po jakimś czasie zbiera mi się w dolnych złamaniach, co na szczęście można łatwo poprawić. Nałożony w odpowiednio małej ilości wygląda naturalnie i utrzymuje się przez kilka godzin bez potrzeby korekty. Dzięki temu, że nie trzeba stosować go dużo, jest bardzo wydajnym produktem.
Przyznam się, że z ciekawości aplikowałam go na całą twarz i początkowo skóra wygląda na bardzo wygładzoną, co oczywiście jest porządane, niestety z upływem czasu podkreśla jej suchość i wspomaga efekt ciasteczkowania się podkładu. Doszłam więc do wniosku, że jego oryginalne przeznaczenie pod oczy, sprawdza się najlepiej i przy tym pozostałam.



Pojemność: 4g
Termin ważności: 18 miesięcy

Skład:

22 komentarze:

  1. Długo, długo nad nim myślałam, przeczytałam kilkanaście opinii i każda z nich była kwitowana określeniem "bez rewelacji", dlatego też sobie odpuściłam, mimo że bardzo lubię markę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli były to osoby z podobnymi wymaganiami co Twoje, to jak najbardziej popieram decyzję. Ja również często kieruje się zdaniem osób z podobnym typem cery, które oczekują zbliżonych rezultatów do moich :)
      Ja na przykład uważam, że puder jest bardzo dobry ale mam inne, które lubię jeszcze bardziej ;)

      Usuń
  2. Miałam jego miniaturkę czyt. sporą odsypkę i zakochałam się w tym pudrze. Teraz szukam jakiejś korzystnej okazji, gdzie mogłabym taniej niż w Douglasie kupić pełnowymiarowy produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super sprawa z tą odsypką, bo mogłaś sprawdzić czy warto zawracać sobie nim głowę. Cieszę się, że puder się sprawdził. Mam nadzieję, że uda Ci się upolować go w korzystnej cenie, może na jakiejś promocji i będziesz mogła ponownie doceniać jego zalety ;)

      Usuń
  3. Kurcze wydaje się być mega odkryciem i naprawdę bestsellerem ! Cena delikatnie odstrasza ale tyle opinii bardzo pozytywnych przeczytałam,że może w końcu się na niego zdecyduje. Mam podobny problem do Twojego - bardzo wybredna okolica pod oczami hmmm wart przemyślenia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię go, chętnie z niego korzystam, ale zdecydowanie bardziej polecam pudry Mac Emphasize i Lightsweep. O wiele ładniej wyglądają na mojej skórze, ponieważ nadają subtelne rozświetlenie czego puder LM ne robi ;)

      Usuń
  4. Nawet nie wiedziałam, że Laura ma takie cudo w swoim asortymencie. Ja na razie pod tym kątem testuję NARSa, ale jeśli się nie sprawdzi to już wiem po co sięgnę następnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narsowego Reflecting Light miałam w formie prasowanej i był to jeden z moich ulubionych produktów tej kategorii. Wersję sypką mam zamiar kiedyś kupić, bo jestem ciekawa jaka jest między nimi różnica. Co do porównania pudru LM do Nars (ale werji prasowanej) stawiam na Nars :)

      Usuń
    2. Moja koleżanka miała obie wersje NARSa i twierdzi, że sypki jest nawet lepszy od formy prasowanej :) Ja miałam tylko prasowańca, więc nie wiem który lepszy :)

      Usuń
  5. wow produkt mi nie znany ale wygląda bardzo sympatycznie;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puder ma świetną formułę, jest niesamowicie miałki i delikatny, co czyni go przyjemnym w użytkowaniu ;)

      Usuń
  6. Długo miałam go na liście i nigdy nie kupiłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że również minęło sporo czasu zanim go kupiłam. Był nawet moment, że o nim zapomniałam bo bardzo chwalę sobie Scuplting Powders (szczególnie odcień Emphasize oraz Lightsweep), jednak ciekawość wzięła górę ;) Chciałam przekonać się na własnej skórze jak to jest z tym produktem. :)

      Usuń
    2. Nie Sculpting tylko Shaping (zawsze mi się mylą które są które)

      Usuń
  7. Ten puder chciałabym mieć. Mam zwykły transparentny od LM ale do cer mieszanych średnio się nadaje, bo na krótko matuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotykam się z opiniami, że dużo lepszy od tego transparentnego LM jest puder RCMA No Color Powder, ale sama nie mialam jeszcze okazji się o tym przekonać ;)

      Usuń
  8. To jest mój ulubiony puder pod oczy :) Kiedyś używałam prasowanego NARSa, ale zdecydowanie z tym polubiłam się bardziej :) Używam już drugie opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał, drugie poakowanie rzeczywiście jest potwierdzeniem, że lubisz się z tym pudrem. Ja nie wiem czy mój zużyję kiedykolwiek, bo jest tak wydajny, że końca nie widać. Z drugiej strony nie korzystam z niego każdego dnia, więc to też ma wpływ na proces uszczuplania jego ilości ;)

      Usuń
  9. Jego wydajność jest niesamowita. Jak dla mnie jest niezastąpiony!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jest szalenie wydajny, dobrze pamiętam gdy po raz pierwszy wzięłam opakowanie do ręki i pomyślałam wtedy, że takie maleństwo zużyję za szybko. A okazało się, że puder starczy na długi, długi czas ;)

      Usuń
  10. Za jakiś czas też napiszę o Laurze Mercier:) (mam odsypki rozświetlacza i pudru).
    Ja nie utrwalam korektora pod oczami, bo utrzymuje się bez zarzutu bez zagruntowania. O tyle dobrze...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii. Będę zatem czekać na post ;)
      Szczęściara z Ciebie. Ja chociaż mam bardzo suchą skórę w okolicach oczu, to przez głębokie załamania bez zagruntowania nie mam co liczyć na właściwe utrzymanie się korektora. Zmuszona jestem coś nałożyć, bo inaczej całośc nie wygląda za dobrze.

      Usuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs