Strona Główna

Too Faced, Natural Matte

czwartek, 19 maja 2016


Na wstępie, po bardzo długiej nieobecności wypadałoby abym wyjaśniła ciszę jaka panowała na moim blogu. Nie, nie chorowałam, ogólnie nic mi nie dolegało, jestem cała i zdrowa. Brak wpisów spowodowany był raczej tymczasowym zanikiem weny. Przyznaję, że nawet w tym momencie nie do końca czuję się gotowa na nazwijmy to ''powrót'', ale gdzieś w środku nadal drzemie we mnie chęć tworzenia własnego miejsca w sieci. I może ktoś się zaśmieje, bo pośród niezliczonej ilości blogów, mój jest tylko takim malutkim, niepozornym, ale zakładając go robiłam to z ciekawości, z zamiarem dzielenia się szczerymi opiniami, nie dla sławy czy zysku. A gdy widzę co się obecnie w blogosferze dzieje, to nie ukrywam jestem tym przerażona. Dla mnie robienie zdjęć i pisanie tekstów jest zabawą, a gdy nie odczuwam przyjemności z tego co robię, efekt końcowy nigdy nie będzie mnie zadowalał. Dlatego wolę raz na jakiś czas zniknąć, niż na siłę zamieszczać niedbałe posty. Być może to nie dla mnie, ponieważ nie czuję identycznego zapału jaki towarzyszył mi jeszcze dwa lata temu, z drugiej strony nie jestem jeszcze gotowa na zupełne odcięcie się od tego, co przez ten czas stworzyłam. Póki co jestem, nadal śledzę ulubione blogi, może częściej jako cichy obserwator, ale nadal. I miło mi, że tutaj także zaglądacie.
Żeby jednak nie przedłużać tego dziwnego wstępu czas obrać kierunek na paletę, na której dzisiaj pragnę się skupić. Będzie to Too Faced Natural Matte, paleta mniej znana aniżeli kultowe już ''czekoladki'', jednak równie ciekawa, szczególnie dla fanek cieni matowych, ponieważ jak można wywnioskować z nazwy, znajdują się tutaj same matowe kolory. Jest ich 9, a umieszczone zostały w trzech poziomych rzędach, gdzie cień bazowy jest dużo większy od pozostałych. Producent podpowiada nam, ze możemy zatem stworzyć makijaż dzienny (DAY), klasyczny ( CLASSIC) lub ekstrawagancki (FASHION), a pomóc w tym ma ulotka na której zamieszczone są trzy propozycje dla każdej z kategorii. Ja natomiast tym papierkiem nie sugeruję się zupełnie i sam dowolnie mieszam ze sobą cienie, tak jak w tego typu wypadkach robi to zapewne większość z nas.



Odchodząc na moment od samych cieni, skupię się na opakowaniu w jakim je dostajemy. Tutaj jest to sprawa indywidualna czy pod względem wizualnym paleta będzie się podobać czy też nie, ja nie do końca potrafię się określić. Natomiast przeszkadza mi trochę, że jest wykonana z blaszki, bo po doświadczeniu z Naked2 wiem, że z czasem lakier będzie się brzydko zadrapywać. W trakcie zamykania i otwierania część z lusterkiem minimalnie się chybocze, co także nie wróży dobrze na przyszłość (ale na szczęście po trzech miesiącach użytkowania jeszcze nic się nie poluzowało). Mnie ogólnie takie opakowanie kojarzy się z puszką i zdecydowanie wolę obudowy plastikowe.



Powracając teraz do cieni. Mamy tutaj 9 stonowanych matów, od jasnych, bazowych do bardziej intensywnych brązów. Jest to mieszanka kolorów ciepłych i neutralnych.
Heaven - to najjaśniejszy z pośród wszystkich kolorów, ma kremowy odcień, który na mojej powiece jest praktycznie niewidoczny. Sprawdza się do zagruntowania korektora, który pelni u mnie rolę bazy oraz pod łuk brwiowy, na powiece jest niestety dosyć kredowy.
Cashmere Bunny - to średni szaro-brązowy kolor z neutralnymi tonami, jest dobrze napigmentowany i bez problemu się rozciera.
Sexspresso - to ciemny, neutralny odcień zgaszonego brązu, jest bardzo intensywny lecz w trakcie rozcierania lubi sprawiać problemy.
Lace Teddy - to bardzo jasny łososiowo-brzoskwiniowy kolor, który podobnie jak Heaven jest na mojej powiece słabo widoczny. Jest przeze mnie najmniej lubiany i chociaż w palecie wygląda ładnie rzadko z niego korzystam. Na powiece jest trochę kredowy.
Strapless - to średni ciepły odcień brązu z ceglastymi podtonami, jeden z moich ulubionych w tej palecie. Sprawnie się rozciera i ma zadowalającą pigmentację.
Risqué - to ciemny przytłumiony śliwkowo-brązowy odcień, który ma dobrą pigmentację ale niestety ciężko się rozciera.
Nudie - ma jasny kawowy kolor, z neutralnymi tonami, idącymi w kierunku ciepłych, idealny do podkreślenia załamania powieki lub jako kolor przejściowy.  Rozciera się bardzo dobrze.
Honey Butter - to średni brzoskwiniowo-pomarańczowy odcień brązu posiadający ciepłe tony.
Chocolate Cookie -  to ciepły odcień średniego, intensywnego, czekoladowego brązu. Pracuje się z nim dosyć łatwo, a intensywność można z powodzeniem budować.

Po ujrzeniu palety Natural Matte po raz pierwszy, byłam bardzo podekscytowana, ponieważ na pierwszy rzut oka posiada ona kolory jakie bardzo lubię i z powodzeniem mogę stosować w różnych kombinacjach makijażowych. Mój zapał zmalał niestety gdy okazało się, że cienie wcale nie są tak idealne jak myślałam. Po pierwsze w kontakcie z pędzlem pylą się bardzo mocno, dlatego koniecznym jest porządne strzepnięcie nadmiaru cienia, bo w innym wypadku wszystko to wyląduje nam po oczami. Można to na szczęście łatwo usunąć, ale kto chciałby dodatkowej roboty, która do przyjemnych nie należy. A co dziwniejsze cienie (poza dwoma wyjątkami) wcale nie są kredowe i suche, a wręcz przeciwnie, mają przyjemną satynową formułę co gryzie się z ich pudrową konsystencją. Większość z nich jest dobrze napigmentowana, ale już w momencie tworzenia makijażu nie każdy cień zachowuje się identycznie. Część z nich sprawia kłopoty w trakcie rozcierania i trzeba poświęcić im więcej czasu, natomiast większość kolorów można budować. Pechowo składa się tak, że trwałość także nie jest mocną stroną tych cieni. Tuż po aplikacji makijaż oczu wygląda nienagannie, czy to przy użyciu kolorów jaśniejszych czy tych bardziej ''mrocznych'' wszystko jest ładnie i cacy. Natomiast po całym dniu cienie nie prezentują się już tak intensywnie, jak nałożone na świeżo. Są takie jakby wypłowiałe. Jednym słowem smuteczek. A szkoda, ponieważ nie jest to zła paleta cieni. Oczywiście znam i mam lepsze, jednak z tymi da się pracować. Ciekawa jestem jak w porównaniu do osławionych ''czekoladek'' mają się cienie z tej palety, ponieważ wciąż mnie one kuszą, ale nie wiem czy warto. Może jakieś sugestie?




20 komentarzy:

  1. Ja jestem zadowolona najbardziej z brzoskwiniowej i czekoladek. Z pozostałych też miałam parę palet i zdanie mam podobne do Twojego. Szału nie ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta brzoskwiniowa pod względem kolorystycznym podoba mi się najbardziej, ale coś czuję że ciężko będzie ją upolować, u mnie jest jeszcze niedostępna, także czekam ;)

      Usuń
  2. Czekoladki znam i uwielbiam, za trwałość i pigmentację. Moje powieki są trudne, a te cienie wraz z bazą, dzielnie na nich trwają :) Zastanawiają mnie te różnice w naszych paletkach, ale słyszałam już, że te mniejsze wypadają trochę słabiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekoladki miałam okazję raz pomacać w sklepie i wizualnie dużo bardziej spodobała mi się wtedy Semi Sweet. Podejrzewam, że nadejdzie dzień kiedy wreszcie ją kupię. Chociażby dla porównania jakości samych cieni. Moje powieki również nie są najłatwiejsze we współpracy Soniu, dlatego liczę że z czekoladkami polubiłyby się znacznie lepiej ;)

      Usuń
  3. Piękne opakowanie i cudowne kolory, uwielbiam brązy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory rzeczywiście prezentują się bardzo ładnie, ale jest duża różnica jak wyglądają na świeżo wykonanym makijażu, a jak po całym dniu :/ Efekt znacznie się różni, chcociaż nie każdy cień w tej palecie jest zły. Ogólnie spodziewałąm się ciut więcej ;)

      Usuń
  4. Hmm szkoda, że nie do końca się z nimi dobrze pracuje, bo po takiej firmie spodziewałabym siędobrej pracy z cieniami. Mam czekoladkę Semi-Sweet i muszę powiedzieć, że to najlepsza paleta jaką posiadam. Bardzo dobrze się pracuje z cieniami, trwają w niezmienionym stanie przez cały dzień (z bazą lub bez bazy). Słyszałam jednak, że pierwsza czekoladka nie powala na kolana. Mnie się teraz marzy ta najnowsza Sweet Peach. Jest piękna.
    P.S. Też jestem przrażona tym co się dzieje, jednak mam nadzieje, że to minie. Super, że wróciłaś ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem zaskoczona tym, jak większość cieni z tej paletki blaknie po całym dniu noszenia, a także ich problematyczne rozcieranie wielce mnie zasmuciło. Na szczęście są tutaj również lepsze sztuki jak Strapless, Chocolate Cookie czy Nudie, które są bez zarzutu. Uważam, że nie do końca paleta została dopracowana. Ale i tak z niej korzystam ;)

      Usuń
  5. Byłoby bardzo niedobrze, gdybyś zrezygnowała z pisania:/. Brak weny i mnie się przydarza:). Czasem po prostu odcinam się od Internetu na kilka dni i wracam z nowymi pomysłami i jeszcze większym zapałem:).
    Trzymam kciuki za to byś pisała jak najczęściej:).

    Odnośnie palety, tak myślałam, że nie zrobi na Tobie wrażenia. Jeśli mam być szczera, to marka Too Faced w ogóle mnie do siebie nie przekonuje.
    Pozdrawiam gorąco:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie Iwonko oderwanie od Internetu robi najlepiej, tyle tylko, że ostatnimi czasy mam mniejszą ochotę na powroty. Z jednej strony lubię proces tworzenia postów, robienie zdjęć lecz czuję, że wciąż stoję w miejscu i blog nie rozwija się wystarczająco. Ale nawet taki wpis raz w miesiącu poprawia mi humor, więc tkwię tu nadal ;)
      Ja z Too Faced nie miałam za wiele do czynienia, znam ich produkty głównie z YouTube, ale kilka pozycji mnie interesuje. Oprócz palet z cieniami chciałabym wypróbować brązer Milk Chocolate. Zastanawiam się także nad podkładem Born This Way, ale nie wiem czy nadaje się dla mojej cery.
      Buziaki!

      Usuń
  6. Szkoda, że tak rozczarowują, bo paletka wygląda uroczo, a kolory są świetne i wydają się dobrze napigmentowane.

    Nie przejmuj się przerwą na blogu. U mnie w ostatnich dniach też wpisy pojawiają się rzadziej, bo mam tyle pracy, że nie ogarniam. Brak mi czasu na życie... W tym także na blog. ;-( Ale dobrze jest mieć taki blog, bo to takie mile, małe oderwanie... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod wzgledem pigmentacji jest w większości wszystko w porządku, smuci jedynie kłopotliwe rozcieranie niektórych sztuk. Ale cóż poradzić ;) Gdy mam ochotę nadal sięgam po tą paletkę, tyle tylko, że nie towarzyszy temu taka ekscytacja jak na początku.
      Właśnie, blog to dla mnie tylko taki dodatek, traktuję to jako rozrywkę i nigdy nie stawiam na pierwszym miejscu. Najpierw jest życie, dopiero potem reszta, a czasu, często z nadmiaru obowiązków brakuje na jedno i drugie ;) Natomiast tak jak piszesz fajnie jest mieć taką odskocznię :*

      Usuń
  7. Hmmm, rozumiem Kochana, dlaczego nie czujesz "weny" do pisania... Bo mam bardzo podobnie :/

    Co do paletki - odcienie sie mi sie bardzo podobaja, szkoda, ze jakosciowo nie kazdy cien sie dobrze spisuje ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym natchnieniem to nie taka prosta sprawa jak mogłoby się wydawać. Najważniesze to możliwość wspólego wspierania się w trudnych momentach. Słowa otuchy zawsze podnoszą na duchu :)
      Paleta ma piękne cienie, ale brakuje tutaj dopracowania. Nie ukrywam, że spodziewałam się dużo więcej, ale albo jestem zbyt krytyczna, albo marka lekko olała temat ;)
      Buziaki, ściskam :*

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Takie spokojne, stonowane kolory chyba podobają się większości z nas. Ja najczęściej stawiam na tego typu barwy, ponieważ są najbardziej uniwersalne :)

      Usuń
  9. świetne kolory, zwlaszcza strapless.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strapless jest jednym z moich ulubieńców z tej palety i cieszy mnie, ze na powiece wygląda równie ładnie :)

      Usuń
  10. Miałam ochotę na tę paletkę ale kupiłam Czekoladową i nie lubię jej:) Już nic mnie z tej firmy nie kusi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czekoladkę miałam okazję tylko raz sprawdzić na żywo i wtedy dużo bardziej spodobała mi się Semi Sweet, ale to tylko były pierwsze wrażenia (a wszystko odbyło się w pośpiechu). Pomimo nie do końca najlepszego doświadczenia z paletą cieni matowych nadal chcę kupić coś jeszcze, jednak bez szaleństw ponieważ interesuje mnie dosłownie kilka wybiórczych rzeczy ;)

      Usuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs