Strona Główna

Gerard Cosmetics, Color Your Smile Lighted Lip Gloss

środa, 6 kwietnia 2016

 

Szał na błyszczyki ogarnął mnie kiedy byłam nastolatką. Uwielbiałam je ogromnie i maziałam się na tyle często, że opakowania były puste szybciej niż można to sobie wyobrazić. Pamiętam, że moimi ukochanymi błyszczolami były te z marki Bourjois, lubiłam je ze względu na blask jaki dawały moim ustom oraz przyjemny zapach. Potem zaczęłam przekonywać się do pomadek, które z czasem zdominowały moją kosmetyczkę na bardzo, bardzo długo. I zupełnie niedawno na nowo zaczęłam przekonywać się do błyszczyków. Jednym z obecnie przeze mnie używanym jest nudziakowy ButterCream marki Gerard Cosmetics z serii Color Your Smile Lighted Lip Gloss. Cechą charakterystyczną owych błyszczyków jest nie tyle sama formuła jak opakowanie, które posiada wbudowane podświetlenie, co sprawia, że jest także fajnym gadżetem. Niby mała rzecz, a cieszy ale o tym za chwilę.


Skupiając się na gamie kolorystycznej muszę przyznać iż jest niewątpliwie spora, bowiem dostępnych mamy tutaj aż 30 różnych kolorów. Ja przy wyborze odcienia kierowałam się głównie tym, żeby był w miarę uniwersalny, nadający się do codziennego noszenia, ale nie chciałam aby był za blady. Decydując się na kolor ButterCream liczyłam, że kryteria te zostaną spełnione i częściowo tak jest, jednak w pełni nie jestem usatysfakcjonowana. ButterCream owszem jest ładnym różowo-mlecznym dzienniaczkiem, ale myślałam, że będzie miał trochę więcej tonów w kierunku zgaszonego brązu. Na ostatnich zdjęciach prezentuje się dużo jaśniej niż w rzeczywistości, ale takie odcienie zawsze sprawiają mi trudność. Na żywo, na moich ustach wygląda subtelnie ale na szczęście nie trupio ;)


Opakowanie błyszczyka jest zgrabne i szczelne ale gdy do mnie przyszło dopatrzyłam się małego ubytku złotej farby przy skuwce, co może nie razi jakoś po oczach, ale z tego powodu założyłam, że przy niedbałym przechowywaniu mogłoby nie wyglądać już tak ładnie. Całe szczęście, po ponad 3 miesiącach posiadania go w swoich rękach nie zauważyłam pogorszenia. To co jednak mnie zasmuciło to fakt, iż z niewiadomych przyczyn światełko, które miało pomagać przy aplikacji w bardziej niesprzyjających warunkach oświetleniowych, przestało działać i zrobić z tym nie da się już nic. Szkoda, bo było to naprawdę pomocne, kiedy na przykład z rana, gdy jeszcze było szarawo aplikowałam błyszczyk na usta, nie musiałam wspomagać się niczym więcej. Ale stało się nieodwołalne i dodatkowego bajeru już nie ma. Dobrze, że załączone na jednej ze ścianek, lusterko nadal jest na swoim miejscu, bo  mogę nadal korzystać z niego w trakcie aplikacji.



Aplikator zakończony jest gąbeczką, która w tym przypadku nie różni się od tych tradycyjnych, dosyć dobrze rozprowadza produkt. Uważać należy natomiast z ilością, ponieważ błyszczyk ma bardzo treściwą konsystencję. Zbyt hojnie nałożony na usta, zbiera się załamaniach, co zawsze działa na mnie odpychająco, dlatego wolę użyć go mniej i wyglądać naturalnie aniżeli przesadzić i czuć się niekomfortowo. Zapewne gdybym miała pełne usta, a nie dwie wąskie niteczki, nie zmagałabym się z tym problemem, ale jakoś sobie radzę. Pomimo gęstej formuły, błyszczyk nie klei się, co oczywiście uznaję za plus, trwałość natomiast jest przeciętna. Zwykle po +/-2 godzinach na ustach już go nie mam. Lubię w nim natomiast stopień w jakim nawilża usta, zarówno tuż po aplikacji jak również po całkowitym starciu się. Od początku do końca usta mam miękkie, ale uwaga ze względu na kremową i bogatą konsystencję błyszczyk podkreśli wszelkie skórki, więc wykonanie peelingu jest obowiązkowe. Pozostał jeszcze temat zapachu, do którego z czasem przywykłam ale zaliczyć do pięknych go nie mogę. Jest on bardzo chemiczny, sztuczny niemniej jednak nie ma nieprzyjemnego posmaku.


Błyszczyk nie do końca mnie zachwycił, ale być może to wina koloru który po części źle wybrałam. Myślę, że dla pewności przetestuję kiedyś jakiś inny odcień, tym razem ciemniejszy aby mieć porównanie. Ze względu na charakterystyczną gęstą konsystencję nie każdy się z nim polubi. Interesującą sprawą jest podświetlany aplikator i malutkie lusterko, co sprawia, że można używać go dosłownie w każdej chwili (chyba, że nastąpi awaria, której ja uświadczyłam ;)

Wykończenie: kremowe
Ocena: 6/10


Błyszczyk w kolorze ButterCream na moich ustach w różnym oświetleniu. Pomimo to nie byłam w stanie uchwycić jego właściwego odcienia.




Cena: 12£
Pojemność: 6.5g

Skład:

22 komentarze:

  1. ładnie wygląda na ustach, jednak nie dla mnie, bo błyszczyków unikam u siebie na ustach :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz używam pomadki i błyszczyki zamiennie, a po te drugie najczęściej sięgam kiedy moje włosy są związane, albo wiem że spędzę czas w pomieszczeniu :) Przestalam faworyzować pomadki, teraz jest raczej remis :)

      Usuń
  2. Ślicznie wygląda na ustach :)
    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor jest bardzo cukierkowy, ładny ale czasami mam wrażenie że dla mnie za różowy :) Pozdrawiam :)))

      Usuń
  3. Kolorek idealny, właśnie szukam czegoś takiego na wiosnę :D

    Pozdrawiam serdecznie,
    Monique :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast obecnie szukam koloru bardziej żywego, ale ciągle nie mogę trafić w odpowiedni ton ;)
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Szkoda, że podkreśla suchości i po jakimś czasie przestaje działać światełko. Mimo wszystko wybrałaś ładny odcień - bardzo mi się podoba:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym światełkiem to dziwnie wyszło, bo w pewnym momencie zaczęło migać i przestało świecić, a do środka nie da rady zaglądnąć. Cóż poradzić, mówi się trudno. Formuła tego błyszczyka nie jest dla mnie idealna, ale plus daję mu za nawilżanie. Mam jeszcze ochotę na jakiś inny kolor, aby porównać jak tym razem sprawdzi coś ciemniejszego ;)

      Usuń
    2. Często się zdarza, że seria jest nierówna, bo w zależności od koloru mamy do czynienia z różną jakością. Może rzeczywiście ciemniejszy odcień będzie się sprawdzał lepiej.

      Usuń
    3. Na to właśnie Iwonko liczę ;)

      Usuń
  5. piękny kolor, bardzo w moim guście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć, kolor jest bardzo subtelny :)

      Usuń
  6. ja w takich odcieniach źle wyglądam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie do końca jestem pewna czy ten kolor mi pasuje, bo na żywo blady nie jest, ale wolalabym żeby miał o jeden ton głębszy odcień :)

      Usuń
  7. Kupiłam właśnie pomadkę matową tej marki :) ładny jest ten błyszczyk jednak szału nie ma po tym co piszesz....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad matowymi pomadkami również myślę, ale nie wiem czy to dobry pomysł zważywszy na fakt, że mam dużo zagłębień na ustach i podejrzewam, że byłoby to jeszcze bardziej w przypadku takiej formuły podkreślone :)
      A co do błyszczyka, to przyznaję, nie jest jakiś super wyjątkowy, ale miewłam dużo gorsze, więc u mnie plasuje się tak po środku, jako średniak ;)

      Usuń
  8. Ja mam tylko dwa błyszczyki, wolę szminki.
    Pasuje Ci ten kolor a jakie włosy masz fajne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę szminki, ale do błyszczyków sentyment jednak powrócił ;)
      :):) Bawię się od niedawna lokówką (żeby nie było-pierwszy raz w życiu)

      Usuń
  9. tez go mam i niestety nie zachwycil mnie!
    nie skusilam sie na wiecej blyszczyków tej firmy!
    tez o nim na blogu pisalam i zjechalam go ;D ;D
    pomadki mam 2 i tez nie ma szalu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie ja jedna jestem rozczarowana, bo produkty GC są na amerykańskim YouTube bardzo chwalone i trochę zdziwiła mnie ta przeciętność. Nad pomadkami rozmyślałam, ale skoro piszesz, że bez rewelacji to mój zapał zmalał. Chyba na razie dam sobie spokój ;)

      Usuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs