Strona Główna

Pixi, Glow Tonic

środa, 3 lutego 2016

 

Pielęgnacja, którą stosuję przeważnie opiewa o te same kroki, zmieniają się od czasu do czasu jedynie produkty jakich używam. Etapem często przeze mnie pomijanym jest tonizowanie, ponieważ nie uważam aby wpływało to ujemnie na rezultaty do jakich dążę. I tak naprawdę na tyle ile sięgam pamięcią, przez moje ręce przewinęło się nie więcej, jak palców u jednej dłoni, sztuk toników do twarzy. Po zastanowieniu stwierdziłam, że jest to spowodowane moim lenistwem, ponieważ lubię kroki w pielęgnacji ograniczać do minimum, co wiąże się z zaoszczędzeniem czasu, bo zależy mi również na tym aby było szybko. 
Nie mniej lubię śledzić nowinki, a także hity kosmetyczne, które polecają masy, dlatego z ciekawości zakupiłam tonik Pixi, będący ulubieńcem wielu osób. Przyznam, że przez pierwsze dwa tygodnie korzystałam z niego bardzo nieregularnie, ponieważ zwykle zapominałam, żeby wykonać ten jakże z pozoru prosty, ale dla mnie zupełnie nowy krok w rutynie pielęgnacyjnej. Należę jednak do osób bardzo sumiennych i w miarę łatwo przemyciłam Glow Tonic do rytuału jaki wykonuję każdego dnia.


Tonik przeznaczony jest dla skóry normalnej, suchej, poszarzałej z pierwszymi oznakami starzenia. Jego przyjemny, kwiatowy zapach umila mi cały proces aplikacji, która jak to bywa w przypadku toników do twarzy jest banalna, ponieważ wystarczy tonikiem nasączyć wacik i przetrzeć skórę, omijając oczywiście okolice oczu. W związku z tym, że działanie tego produktu jest bardzo delikatnie bez jakichkolwiek przeszkód można stosować go zarówno wieczorem jak i rano. Jego zadaniem jest dotlenianie i delikatne złuszczanie poprzez usuwanie martwego naskórka, w celu uzyskania zdrowo wyglądającej skóry. Ja po dłuższym stosowaniu nie zaobserwowałam, żeby tonik w jakimś większym stopniu wpłynął na złuszczanie się mojego naskórka, ale przyznaję, że wcale mi na tym nie zależało. W tym celu stosuję zupełnie inne produkty. Zgodzę się natomiast co do zapewnień o wygładzaniu tekstury skóry, ponieważ rzeczywiście moja cera wygląda na bardziej promienną i ujednoliconą. Po każdym użyciu jest także odrobinę bardziej napięta. Ekstrakty, jak aloe vera oraz żeń-szeń mają delikatną skórę koić co również zaobserwowałam, ponieważ jest ona o wiele bardziej uspokojona. Cieszy mnie również, że tonik nie zawiera alkoholu, bo dzięki temu po wchłonięciu nie mam uczucia ściągniętej skóry, a wręcz przeciwnie, czuję miłe nawilżenie. Tonik w żaden sposób mnie nie podrażnia, nigdy nic mnie szczypie. Zapomniałabym dodać, że zawiera on 5% stężenie kwasu glikolowego, do którego skórę mam przyzwyczajoną, więc może stąd brak jakiegoś większego mrowienia. Producent umieścił jednak adnotację, ze ze względu na zawartość AHA (alfa- hydroksykwasów) skóra może być dużo bardziej wrażliwa na promienie słoneczne, dlatego należy odpowiednio zabezpieczać ją kremem ochronnym i starać się ograniczać ekspozycję na słońce.
Z tonikiem szybko się polubiłam,ale nie uważam że jest produktem niezastąpionym. Nie mogę mu nic zarzucić, ponieważ konsekwentne stosowanie dało mi zauważalne rezultaty, którymi w moim przypadku są promienniejsza cera oraz dużo lepsze wchłanianie się kremów jakie stosuję w następnych krokach pielęgnacji. Dla kogoś poszukującego oszałamiających i natychmiastowych zachwytów proponowałabym rozglądnąć się za czymś innym, bowiem Pixi Glow Tonic nie daje jakiś spektakularnych rezultatów. Owszem działa, ale robi to subtelnie, a efekty widoczne są po dłuższym czasie regularnego używania. Czy zakupię go ponownie? Jak najbardziej tak, bo dzięki niemu zapomniałam co to poszarzała cera ;)


Cena: 18£
Pojemność: 250ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs