Strona Główna

Urban Decay, All Nighter Long-Lasting ,Makeup Setting Spray/Mgiełka do utrwalania makijażu

środa, 17 czerwca 2015


Problem z trwałością makijażu miałam wiele razy i założę się, że nie tylko ja jedna. I choć nie mam cery tłustej są dni kiedy mój podkład potrafi dosłownie spływać z twarzy. Przyczyny bywają różne, warunki atmosferyczne, gorszy stan cery, nie współpracująca z kosmetykami baza lub krem. Z uwagi na moją suchą cerę dawno już porzuciłam ciężkie długotrwałe podkłady typu  EL Double Wear czy MAC Prolongwear ( nie zaprzeczam są dobre ale regularnie stosowane przesuszały moją skórę), a pudry matujące raczej ograniczam. Z tej oto przyczyny brakowało mi czegoś dodatkowego co pozwoliłoby przedłużać makijaż bez zbędnych warstw. Mgiełką utrwalającą All Nighter z Urban Decay interesowałam się od bardzo dawna, w czasach gdy miała jeszcze inne opakowanie. Wstrzymałam się jednak z zakupem bowiem miałam wtedy okazję poużywać mgiełki utrwalającej makijaż ze Skindinavia, a ta niestety nie przekonała mnie do tego typu produktów. A że Skindinavia zawiązała współpracę z Urban Decay przy tworzeniu All Nighter sądziłam że będzie to podobnym niewypałem. W każdym razie nie tak dawno zaczęłam ponownie rozmyślać nad utrwalaczem z UD i tym razem go przygarnęłam.


All Nighter Long Lasting Makeup Setting Spray ma w założeniu utrwalać makijaż do aż! 16 godzin. Ja co prawda tak długo pomalowana nie chodzę, ale kilka razy udało mi się przetestować go przez ok 12 godzin więc myślę, że to i tak bardzo dobry wynik. Dla jasności, nie spryskuję nim twarzy każdego dnia, ponieważ w tygodniu za wiele się nie maluję, w użyciu jest głównie podczas weekendów, mimo to miałam spore obawy, że taki rodzaj kosmetyku może spowodować zapychanie i ogólne pogorszenie mojej problematycznej cery. Po dogłębnej obserwacji stwierdzić mogę, że All Nighter jest bezproblemowy i w żadnym stopniu nie powoduje u mnie podrażnień. Według informacji podanych na opakowaniu jest również kosmetykiem bezolejowym i wolnym od parabenów. Choć jest perfumowany, zapachu nie wyczuwam.


All Nighter stosuje się oczywiście tuż po wykonaniu makijażu. Przed użyciem buteleczką należy wstrząsnąć i jak podaje producent z odległości około 20-25 centymetrów od 2 do 4 razy rozpylić preparat, kreśląc przed twarzą znak ''X'' albo ''T''. Atomizer genialnie dozuje spray roztaczając przed twarzą mgiełkę tak delikatną, że zawsze mam ochotę psikać i psikać, ale najczęściej trzy naciśnięcia w zupełności wystarczają. Produkt zwinnie osiada na skórze przyjemnie ją chłodząc, by po chwili stać się zupełnie niewyczuwalnym. Uczucie jest fantastyczne, zwłaszcza, że skóra nie jest obciążona i przez cały dzień makijaż nosi się bardzo komfortowo. Producent podaje, że All Nighter oprócz długotrwałego ugruntowania makijażu dodatkowo skórę nawilża nie ściąga oraz nie wysusza jej. Ja niestety nie zgadzam się z jednym stwierdzeniem, które mówi o nawilżaniu, ponieważ takowego nie odczuwam. Nie jest to wielką wadą gdyż spray mojej skóry nie przesusza, również o ściągnięciu nie ma mowy. To co najważniejsze, czyli przedłużanie trwałości makijażu jak najbardziej w moim przypadku się sprawdza. Cera pozostaje świeża przez długi czas, a podkład nie waży się. Ponieważ jednak do ideału mojej skórze daleko, to im więcej godzin mija od nałożenia makijażu dochodzi do na przykład pojawiania się sebum. Rzecz nieunikniona, trzeba sobie jakoś radzić. Wtedy zawsze odciskam nadmiar chusteczką higieniczną, ale dzięki All Nighter po wykonaniu tego ruchu makijaż nie ulega starciu i drobne poprawki wykonuję nie po 3-4 godzinach a ok 6. Wpływ na ogół ma także to jaki podkład/puder użyję danego dnia jednak różnicę w trwałości makijażu widzę sporą. Producent podaje, że mgiełka utrwalająca nadaje się do każdego typu cery ale to raczej jest sprawą indywidualną, gdyż wiadomo, że nie u każdego sprawdza się to samo. Dla osób lubiących tego typu produkty podpowiadam, że jest jeszcze wersja Chill (chłodząco-nawilżająca) oraz De-Slik (ograniczająca przetłuszczanie się skóry) ale nie wiem jak mają się one do oryginału. Poza tym wszystkie występują w mniejszej 30ml wersji.Wiem także, że wiele osób porównuje All Nighter do Fix+ z MAC ale są to dwa różne produkty. Zadaniem Fix+ jest niwelowanie pudrowości i nawilżanie skóry, ale nie wpływa on na trwałość makijażu.

A czy Wy korzystacie z produktów przedłużających makijaż? Co polecacie? I oczywiście dajcie znać jakie miałyście doświadczenia z All Nighter Setting Spray?



Cena: 115zł/21£/30$
Pojemność: 118ml
Ważność: 24 miesiące od otwrcia

 Skład:

Bielenda, Masełko do ust Troskliwa Brzoskwinia

środa, 3 czerwca 2015


Zadaniem masełka do ust Troskliwa Brzoskwinia jest skuteczna pielęgnacja i regeneracja delikatnego naskórka ust. Ma likwidować uczucie spierzchnięcia, ściągnięcia i suchości. Dzięki zawartości intensywnie regenerujących składników jak masło karite, masło kakaowe i wit.E ma skórę ust szybko odnawiać, zmiękczać i pomóc jej odzyskać zdrowy wygląd. Dostępne jest jeszcze w wersji wiśniowej oraz malinowej. 


Masełko do ust Troskliwa Brzoskwinia nie jest do końca produktem bezbarwnym, bowiem częściowo bieli usta. Wprawdzie w plastikowym pojemniczku widnieje substancja koloru neutralnego, można rzec odcienia młodej brzoskwini lub moreli, ale nijak ma się to do ostatecznego efektu na ustach. Moje z natury ciemne wargi po zaaplikowaniu masełka stają się umiarkowanie jaśniejsze, co bardzo mi odpowiada, ponieważ nie znoszę naturalnego odcienia moich ust. Jest jednak małe ''ale''. Otóż nie należy przesadzać z ilością jaką naniesie się na usta, a przynajmniej tak to wygląda u mnie. Jedna cienka warstwa jest w porządku lecz grubsza powoduje, że produkt zbiera się w środkowej części ust, co nie wygląda atrakcyjnie. Gdy przechadzam się po domu zupełnie mi to nie przeszkadza, więc olewam czy masełka ma za dużo, tymczasem taka sytuacja gdy jestem ''na mieście'' jest nie do zaakceptowania. Najbardziej jednak lubię korzystać z masełka wieczorem dlatego tuż przed położeniem się spać jest zawsze w użyciu. Jest jeszcze jeden powód który sprawia, że raczej nie stosuję Troskliwej Brzoskwini poza domem, mianowicie nie współpracuje z moimi pomadkami. Każda jaka posiadam bez wyjątku, prędzej czy później roluje się rozpaczliwie gdy masełko to jest moją bazą. Myślę, że przyczyna tkwi w tym, iż masełko nie jest produktem, który wnika w skórę ust nawilżając je od środka, tylko tworzy na nich śliską warstwę, trochę jak wazelina. Usta stają się miękkie i mniej spierzchnięte aczkolwiek nie są w pełni nawilżone. W każdym razie nie przeszkadza mi to zanadto i czerpię przyjemność ze stosowania. Wpływ ma na to piękny zapach brzoskwini, bez cienia sztuczności, jest owocowy odrobinę słodkawy, że chciałoby się go zjeść. Myślę, że posłuży mi jeszcze bardzo długo, bo chociaż połowę już zużyłam jest to kosmetyk niebywale wydajny. I zupełnie nie mam nic przeciwko temu, że do aplikacji muszę posługiwać się palcem,  ponieważ wiedziałam jaką formę produktu kupuję. Zakupu nie żałuję, byłabym skłonna wypróbować w przyszłości wersję malinową, bo wiele osób wychwala ten zapach najbardziej.


Cena: ok 7zł ( dokładnie nie pamiętam)
Pojemność: 15g
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia

Informacja producenta oraz skład:
 
template design by designer blogs