Strona Główna

Urban Decay, Chill Makeup Setting Spray

wtorek, 29 grudnia 2015


Mgiełki utrwalające makijaż traktuję jako dodatkowy akcent, głównie w sytuacjach kiedy chciałabym aby makeup wytrzymał na swoim miejscu nieco dłużej niż zazwyczaj. Nie mam w tej kategorii jednego, wyjątkowego ulubieńca, ale po pomyślnym doświadczeniu ze sprayem All Nighter Urban Decay (pisałam o nim w tym poście), kwestią czasu było tylko wypróbowanie wersji Chill. Byłam bardzo ciekawa czy ta, podobnie jak oryginał będzie kompatybilna z moją skórą, ponieważ jej zadaniem jest dodatkowe chłodzenie oraz nawilżanie. A jako, że jesień i zima to okres kiedy cerę mam częściej odwodnioną aniżeli w pozostały porach roku, opcja nawilżania jest jak najbardziej wskazana.



Korzystanie z mgiełki Chill wygląda identycznie jak w przypadku wersji, którą posiadałam poprzednio. Gdyby jednak istniały jakieś wątpliwości przypomnę, że według zaleceń producenta spryskuję się nią twarz po wykonaniu makijażu z odległości 15-20cm, kreśląc 2-4 razy znak ''X'' albo ''T'', a wszystko to po uprzednim wstrząśnięciu butelką. Jednak tak naprawdę jeśli robię to po swojemu i na przykład wykonuję dowolne zygzaki i wężyki, to absolutnie działanie produktu nie jest gorsze czy słabsze. Sam proces, w którego trakcie spray osiada na skórze, uważam za bardzo przyjemny ale nie zauważyłam szczególnej różnicy pod względem właściwości chłodzących. Owszem przez moment czuje się jakby świeża morska bryza zraszała twarz, jednak identycznie doznania miałam w trakcie używania All Nighter. Zauważyłam także pewien minus podczas aplikacji, ma to związek z dozownikiem, który w trakcie rozpylania czasami wypuszcza jednocześnie kilka większych kropel, a te niestety nie są przyjemnym odczuciem gdy osiadają na skórze. Nie zdarza się to często, nie mniej jednak przy oryginalnej wersji nigdy nie miałam takiego problemu. Być może trafił mi się jakiś wadliwy dozownik, natomiast najważniejsze, że kropelki te po wyschnięciu nie są na skórze widoczne, to znaczy nie tworzą dziwnych plam ani tym podobnych zjawisk.
Mgiełka po zastosowaniu wchłania się w trakcie kilku sekund, ładnie zespalając wszystkie warstwy makijażu. Efekt pudrowości w mgnieniu oka zostaje zniwelowany, ale mam wrażenie, że przy cerze tłustej wersja Chill mogłaby okazać się zbyt bogata w substancje nawilżające. Mnie to nie przeszkadza, bowiem posiadam cerę suchą i  wszelkie produkty mające na celu dodatkową opcję nawilżającą są jak najbardziej wskazane. Z drugiej strony w moim odczuciu Chill nie różni się od All Nighter aż tak bardzo jak sądziłam. Czasami mam nawet wrażenie, że jest gorsza pod względem utrzymywania makijażu przy życiu, bo zamiast mi go przedłużać, świecę się znacznie częściej co wpływa na rozwarstwianie się podkładu. Nie jest to zjawiskiem powszednim, ale nie ukrywam, że od czasu do czasu taki stan rzeczy zachodzi. Plus przyznaję za wydajność, subtelny, prawie niewyczuwalny zapach, a najważniejsze - brak zapychania i uczulania, bo o te dwie rzeczy u mnie nietrudno. Ogólnie mgiełka nie jest produktem złym, ponieważ swoje zadanie spełnia bardzo dobrze, jednak gdybym miała polecić wersję Chill, a All Nighter, to ta druga wydaje się jakby lepsza.

Cena: 21£/30$/115zł
Pojemność: 118ml
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia

Skład:

12 komentarzy:

  1. cena dość wysoka, ale powiem, że czuje się się skuszona nim, szczególnie za dodatkowe właściwości nawilżające co zawsze daje dodatkowy plus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszelkie produkty posiadające właściwości nawilżające zawsze są obiektem mojego zainteresowania, bo tak jak piszesz jest to dodatkowym plusem. W praktyce wychodzi różnie. Ta mgiełka jest bardzo fajna, ale nie widzę większej różnicy pomiędzy nią a wersją All Nighter, obydwie mają podobne właściwości nawilżające ;)

      Usuń
  2. Nigdy nie miałam tego typu produktu. Też mam suchą cerę, trochę mnie zdziwiło gdy napisałaś, ze świecisz sie. Chyba jednak się na nią nie skuszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nie potrafię ogarnąć mojego typu cery, ale niestety pomimo że jest sucha, to często także odwodniona i właśnie w tych okresach swojej pogorszonej kondycji sebum lubi się na niej pojawiać. Oprócz tego borykam się z trądzikiem hormonalnym co bardzo komplikuje odpowiednią pielęgnację.
      Natomiast mgiełki do utrwalania makijażu są bardzo fajną sprawą, szczególnie na dłuższe wyjścia ;)

      Usuń
  3. Chyba wolałabym dla siebie tę drugą wersję. Póki co jednak psikam się do woli MACowym Fixem, zdecydowanie jednak częściej latem, jak jesienią czy zimą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fix+ ratował mnie nie raz i zużyłam już wiele butelek tego produktu, ale jakiś czas temu postanowiłam trochę od niego odpocząć i dałam szansę mgiełce b6 z Urban Decay, która też jest fajna, ale nie ściąga pudrowości w równym stopniu. Do MACowego Fixera zawsze będę mieć sentyment ;)

      Usuń
  4. Mialam ja i byla ok ale stosowalam ja po zrobieniu makijazu i w zime bylo ok natomiast w lato tragiczny efekt! swiecilam sie juz po 2 godz ! wiecej jej nie kupie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Tobie mogłaby zdecydowanie bardziej podejść wersja De-Slick, która ma za zadanie kontrolę przetłuszczania się cery. Sama jej nie miałam, bo mnie raczej nie jest potrzebna, ale jeśli jej nie stosowałaś, warto o niej pomyśleć ;)
      Ja po wersjii Chill świecę się jeśli poniesie mnie z ilością jaką zastosuję ;)

      Usuń
    2. Ooooo super! Dzieki ! Bede pamietać :-)
      Buziaki :-***

      Usuń
  5. Szkoda, że nie do końca zadowolił Cię ten kosmetyk. Ja nie używam póki co tego typu utrwalaczy. W razie czego będę pamiętać o wersji All Nighter:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta mgiełka Iwonko nie jest zła, ale liczyłam na większe zróżnicowanie względem wersji All Nighter. Natomiast jeśli kiedyś zdecydujesz się na zakup to koniecznie napisz jak wrażenia ;)

      Usuń
  6. Nie znam go i nie mam dużego doświadczenia w korzystaniu z takich produktów. Od niedawna używam mgiełki utrwalającej Lily Lolo - na razie dopiero "sporządzam notatki" z wrażeń i jeszcze niewiele mogę powiedzieć. :-)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs