Strona Główna

Clarins, Instant Light Lip Comfort Oil, Raspberry 02

środa, 4 listopada 2015

 

Moim ustom poświęcam wiele uwagi przez cały rok, ale jesień i zima to okres kiedy troszczę się o nie szczególnie. Od jakiegoś już czasu nie mam z nimi większych problemów, jednak wiem, że wystarczy mała chwila zaniedbania i borykanie się z przesuszeniem oraz pierzchnięciem będzie gotowe. Używam więc pielęgnacyjnych produktów do ust regularnie, aby wszystko mieć pod kontrolą. Głównym strażnikiem w walce ze wszystkimi kłopotami jest Moisture Replenishing Lip Balm (jego recenzję można znaleźć tutaj), ale dodatkowo zawsze mam pod ręką jakiś jeszcze jeden produkt. Od niedawna takim wspomagaczem jest Instant Light Lip Comfort Oil, który podejrzewam wielu osobom może być znany, gdyż nie jest on żadną nowością.
Ale może zacznijmy od tego czym jest owy olejek. Od producenta możemy dowiedzieć się, że jest to upiększający produkt do ust, bogaty w olejki roślinne z orzechów laskowych, malin oraz organicznej jojoby. Ma za zadanie regenerować usta jednocześnie pokrywając je finezyjnym połyskiem. Dodatkowo zawiera odżywcze kwasy tłuszczowe, które chronią przed odwodnieniem, pozostawiając usta miękkimi i gładkimi.


Olejek zamknięty jest w opakowaniu wyglądem przypominającym prostopadłościan i chociaż w dłoni przez niewielkie rozmiary mieści się z łatwością, dla mnie przez swoją kanciastość jest trochę nieporęczny. W użytkowaniu zupełnie mi to nie przeszkadza, zwłaszcza że sama tubka wygląda bardzo solidnie i gustownie. Interesująco przedstawia się natomiast aplikator, który ma postać gąbeczki sporych rozmiarów. Jest ona sztywna, ale samo tworzywo posiada niesamowicie przemiłą i miękką teksturę. W trakcie aplikacji olejek nie spływa z aplikatora tylko wchłania się w gąbeczkę, dzięki czemu nanosi się na usta bardzo komfortowo. Do tej pory nie zaobserwowałam żadnego wyciekania olejku, gdy ten jest w pozycji innej niż stojącej, więc uważam, że opakowanie jest szczelne.
Kolor Raspberry 02, który myślałam, że nigdy nie trafi w moje ręce udało mi się kupić całkiem niedawno na stoisku Clarins w Boots, jest jednym z dwóch dostępnych w ofercie. Drugi to Honey 01, ale tak naprawdę uważam, że różnią się one tylko zapachem i odcieniem w opakowaniu, ponieważ olejek ust nie barwi, tylko nadaje im transparentne wykończenie. Wracając do wersji Raspberry, to nie wiem dokładnie dlaczego tak ciężko z jego dostępnością, gdzieś wyczytałam, że to kolor limitowany, ale ile w tym prawdy- nie wiem. Dla mnie najważniejsze jest, że po długim czasie wreszcie mam co chciałam, ponieważ od kiedy olejki pojawiły się w sprzedaży myślałam że nie uda mi się go już zakupić.


Ogromnym plusem jest według mnie zapach, który przywołuje na myśl słodki aromat świeżych malin w połączeniu z lizakiem. Bardzo owocowy, lekko cukierkowy aczkolwiek nie przesłodzony. znakomicie wpisuje się w mój gust. Generalnie lubię kiedy produkty do ust pachną ładnie i nie mają sztucznego chemicznego posmaku i tutaj obydwa warunki zostały spełnione. Kiedy olejek znajduje się na ustach aromat malin przez pewien czas jest nadal delikatnie wyczuwalny, nie jest to nic nachalnego, mnie wręcz bardzo się podoba. 



W trakcie aplikacji olejek rozprowadza się za dosłownie jednym pociągnięciem, ponieważ jego konsystencja należy do gęstej i bardzo treściwej, więc usta pokryte są nim momentalnie. Dodatkową rolę odgrywa tu również sam aplikator, gdyż jest duży i moje małe usta to dla jego rozmiarów żadne wyzwanie. Raz i dwa, a usta pięknie lśnią, kusząc zmysłowym wyglądem. Tak jak wcześniej wspomniałam olejek pomimo swojej malinowo wiśniowej barwy, ust na podobny kolor nie barwi. Jest to całkowicie transparentny produkt, który tylko subtelnie podkreśla ich naturalny odcień. W moim przypadku, gdzie pigmentację warg posiadam dosyć intensywną, efekt końcowy jaki otrzymuję, to minimalnie rozjaśnienie ust, ale praktycznie niczym nie różniące się od ich naturalnej barwy. I chociaż odcienia moich ust nie potrafię zaakceptować, tak po użyciu olejku Clarins wyglądają na tyle ładnie, że jestem w stanie przeżyć ich oryginalny kolor. Poza tym podoba mi się efekt optycznego powiększenia jaki uzyskuję dzięki olejkowi, ponieważ tafla jaką nadaje ustom jest niesamowita. Jest to wrażenie bardzo mokrych, wręcz tłustych ust, które może nie wszystkim się spodobać. Kiedyś nie specjalnie byłam fanką takiego rezultatu, obecnie lubię, ale pod warunkiem że makijaż jest odpowiednio wyważony. Gdy natomiast jestem w domu to wszystko mi jedno, tutaj i tak nikt mnie nie widzi ;) Zatrzymując się jeszcze na chwilę przy konsystencji, byłam pewna, że olejek ze względu na swoją treściwość i bogatą formułę będzie na ustach typowym kleikiem, nie do końca funkcjonalnym. Ale mile się zaskoczyłam, bowiem jest zupełnie odwrotnie. Olejek na ustach wcale nie jest zawiesisty, nie lepi ich brzydko, nosi się po prostu miło i komfortowo. Nie wypływa poza ich kontur, co czasami zdarza się przy tego typu produktach, on zwyczajnie tkwi tam gdzie go zaaplikuję.
Czy jest produktem odżywczym i regenerującym jak zapewnia producent? Otóż dla mnie olejek pełni rolę głównie upiększającą, jednak nie mogę odmówić mu właściwości nawilżających, bowiem takie mi zapewnia. Usta mam za jego sprawą miękkie, bez widocznych załamań. Gdy sporadycznie pojawiają się na nich suche skórki, po użyciu olejku stają się niewidoczne, ale nadal są wyczuwalne. Wadą dla niektórych może być krótki stan trwania na ustach, ponieważ zwykle po dwóch godzinach olejek muszę nałożyć ponownie. Dla mnie nie jest to ogromnym problemem, gdyż jestem przyzwyczajona, że z moich ust produkty kolorowe oraz pielęgnacyjne lubią szybko znikać, więc częstsza aplikacja nie przeszkadza aż nadto. Ale nie ukrywam, że olejek do najtrwalszych nie należy. I tak jeśli nic nie jem lub nie piję, to nawet daje radę wytrzymać dłużej, natomiast po kontakcie z jedzeniem czy piciem zwykle na ustach go nie ma. Kiedy z nich znika, efekt nawilżenia nie utrzymuje się zbyt długo, więc jeśli miałabym stosować go samodzielnie, to na dłuższą metę nie sprawdziłby się jako produkt chroniący mnie przed wysuszaniem i pierzchnięciem. Dlaczego? Bo mam usta wymagające i podatne na wszelkie występujące problemy, zatem muszę wspomagać się produktem działającym silniej i zdecydowanie dłużej. Nie oznacza to jednak, że olejku nie lubię, traktuję go jako przyjemny dodatek do pielęgnacji ust, który zarazem dopieszcza je wizualnie. 

Cena: 18£/24$/89zł
Pojemność: 7ml
Termin ważności: 18 miesięcy od otwarcia

Skład:

13 komentarzy:

  1. Lubię markę Clarins, ponieważ uważam, że mają m.in. bardzo dobre podkłady, brązery i róże oraz pielęgnację. Olu, na spierzchnięte, wysuszone usta mogę poradzić nakładanie maści witaminowej o zapachu cytrynowym z Hasco-Lek. U mnie działa rewelacyjnie:).
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie usta już mi nie pierzchną, bo balsam Clarins Moisture Replenishing świetnie je nawilża, a maść o której wspominasz to zapewne ta z wit A? Jest ona u mnie przez cały rok i chętnie korzystam z jej rewelacyjnych właściwości na okrągło. To taki nasz rodzinny produkt, ponieważ pomaga też moim dzieciom ;)
      Buziaki :)

      Usuń
    2. Ooo... to super! :) Tak, mam na myśli maść z witaminą A:).

      Usuń
  2. Swietne sa oba - jest jeszcze z miodkiem :)
    Koniecznie musze którys kupic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten miodkowy też jest fajny, ale ja wolałam malinkę, bo trudniej było ją dorwać (i jak tu zrozumieć kobietę) ;)

      Usuń
  3. Podobał mi się ten olejek i zastanawiałam się nad nim, kiedy wyszedł, ale ten smak natychmiast był wyprzedany, a miodowego nie chciałam. Wydaje mi się, że oni teraz go przywrócili do oferty, bo w moim Debenhamsie widziałam znowu oba, ale na szczęście teraz już nie chcę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czasami mam tak, że na początku strasznie napalam się na jakiś produkt, ale ze względu na brak dostępności po czasie mi przechodzi. Zapewne wynika to z tego, że wcale nie był mi potrzebny dlatego zwykle niczego nie żałuję, tylko cieszę się że zaoszczędziłam pieniądze. Zawsze mogę wydać je na coś innego ;)

      Usuń
  4. uwielbiam kosmetyki Clarins, szczególnie pomadki, tego olejku nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że mają naprawdę wiele dobrych produktów. Ja bardziej znam Clarins od strony produktów pielęgnacyjnych, kolorówkę póki co zostawiam na później ;)

      Usuń
  5. Nie miałam ale juz legendy krążą o nim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, a ja uważam, że jest to bardziej taki dodatek, który nie koniecznie trzeba mieć, bo nie jest czymś wyjątkowym ;) Ale lubię maźnąć się tym olejkiem, szczególnie gdy jestem w domu ;)

      Usuń
  6. Wielka szkoda, że w Polsce nie ma tego koloru/zapachu:(. Ponownie pojawił się tylko miodowy. Może wiecie gdzie w necie można go kupić za rozsądną cenę?

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiam się nad jego kupnem, czytałam wiele dobrego o tych olejkach.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs