Strona Główna

MAC Eyeshadows/ Cienie do powiek cz.2

wtorek, 20 października 2015



W mojej głównej palecie cieni MAC mieści się 24 sztuk. Jest to kasetka, do której można dokupić wkład na 15 cieni do powiek, ale ja z tej opcji zrezygnowałam, ponieważ wolałam mieć w jednym miejscu więcej cieni. Zważywszy na ich ilość zdecydowałam się posta podzielić na dwie osobne części, dlatego też umieściłam tutaj swatche z dwóch górnych rzędów, a reszta będzie w ostatniej - trzeciej. Natomiast jeśli ktoś ominął pierwszą paletę zapraszam tutaj klik klik.
Kolory jakie posiadam do szalonych nie należą, przeważają u mnie odcienie beży,brązów, złota i fioletów. W takich czuję się najlepiej i z powodzeniem mogę wykorzystywać je do codziennych makijaży jak również tych wieczorowych. Stawiam głównie na ciepłe odcienie bowiem takie zdecydowanie bardziej pasują do mojej karnacji , aczkolwiek kilka sztuk mających zimne tony też się pojawia. Żeby więcej nie przedłużać zapraszam do dokładniejszego zapoznania się z kolorami ;)


Shroom (Satin) - odcień w neutralnych tonach jasnego, kremowego beżu idealny jako rozświetlacz wewnętrznego kącika lub pod łuk brwiowy. Jest bardzo dobrze napigmentowany, nie osypuje się z pędzelka, na powiece subtelnie połyskuje.


Grain (Satin) - to mający ciepłe tony, bardzo jasny morelowobeżowy odcień. Używam go w wewnętrznym kąciku lub jako akcent na ruchomej powiece, przy bardzo jasnych cerach ładnie wygląda nałożony na całą powiekę. Grain jest poniekąd jaśniejszą wersją odcienia Arena.


Naked Lunch (Frost) - blady połyskujący odcień zmrożonego różu, który stosuję podobnie jak Grain. Jest zbity, ale bardzo dobrze napigmentowany, Ma bardzo ładne, metaliczne wykończenie.


All That Glitters (Veluxe Pearl) - średni ciepły beż z domieszką brudnego różu. To odcień silnie połyskujący, bardzo ładnie wygląda nałożony na całą ruchomą powiekę (opcja na dzień) lub jako akcent na środku powieki przy brązowym smoky eye. Dobrze przylega do pędzla, ma masełkową konsystencję i dobrą pigmentację.


Expensive Pink (Veluve Pearl) - jeden z moich ulubionych kolorów w okresie wiosenno-letnim, sięgam po niego wtedy nieustannie. To prześliczny róż przechodzący w złoto rodzaj cienia duochrome, jest kolorem mającym tony ciepłe. Posiada bardzo dobrą pigmentację, ma satynową formułę, łatwo się rozciera. Kolor na powiece jest intensywny, ładnie podbija tęczówkę.


Antiqued (Veluxe Pearl) - to średni, miedziany ciepły brąz, który ma bardzo aksamitną konsystencję. Świetnie przylega do pędzelka, łatwo się rozciera i ma cudowną pigmentację. Zaaplikowany w zewnętrznym kąciku tworzy ładny dzienny efekt, a na całej powiece w duecie z ciemniejszym kolorem stwarza bardziej dramatyczny, wieczorowy look.



Ricepaper (Frost) - idealny jako rozświetlacz wewnętrznego kącika dla średniej karnacji. To jasny połyskujący beż z mocnymi żółtymi tonami. Ma przyjemna konsystencję i dobrą pigmentację.


Arena (Satin) - delikatny brzoskwiniowy kolor mający tony ciepłe. Jest ciemniejszą wersją odcienia Grain. Lubię wykorzystywać go do szybkich, dziennych makijaży, ładnie wygląda nałożony na 2/3 ruchomej powieki. Arena ma przeciętną pigmentację, ale kolor szybko można wzmocnić, najlepiej aplikuje się sztywnym, zbitym pędzelkiem.


Amber Lights (Frost) - piękny, intensywny miedzianozłoty odcień, mający bardzo ciepłe tony. Ma cudowne metaliczne wykończenie i znakomitą pigmentację. Jego konsystencja jest niemalże masełkowatą i z łatwością rozprowadza się po powiece.


Sable (Frost) - połączenie średniego odcienia śliwki z brązem, z wyraźnym blaskiem. Wybija ciepłe tony, ale czasami w zależności od rodzaju oświetlenia mam wrażenie, że ma podtony chłodne. Cień ma mocną pigmentację, bardzo przyjemną konsystencję, dobrze rozciera się na powiece.


Trax (Velvet) - kolor który jest niestety ogromnym rozczarowaniem, pięknie wyglądający w opakowaniu, fiołkowo wrzosowy odcień ze złotymi drobinkami, za nic nie wygląda tak na powiece. Ma mizerną pigmentację i jest twardy jak kamień. Próby budowania go na powiece zawsze kończą się osypywaniem drobinek na policzki.


Cranberry (Frost) - jest bardzo ciekawym kolorem, to połączenie czerwieni ze śliwką i różem z ciepłymi tonami. Odcień, który rewelacyjnie podbija moją zieloną tęczówkę, ale trzeba z nim uważać bo nietrudno o efekt ''chorego spojrzena''. Udany look tkwi w odpowiednim połączeniu z innymi kolorami. Cranberry ma silnie połyskujące wykończenie, jest świetnie napigmentowany, posiada aksamitną konsystencję.


13 komentarzy:

  1. No i znalazłam coś, co wyglądałoby na moich oczach genialnie, czyli Amber lights:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber Lights jest wyjątkowo piękny, długo zwlekałam z jego zakupem, ale kiedy już się na niego zdecydowałam to ani razu nie żałowałam wydanych pieniędzy. Pięknie wygląda na powiekach i można wyczarować z jego udziałem śliczne makijaże ;)

      Usuń
  2. Kolejna twoja wspaniała kolekcja. Z chęcią bym ukradła ci te wszystkie cienie;)
    Grain to jeden z moich ukochanych cieni i jako jeden z nielicznych doczekał się denka i następcy w tym samym odcieniu:D Na moich oczach przyznam się nie skromnie wygląda na prawdę ładnie i pięknie podbija moją niebieską tęczówkę. To też jeden z cieni o który dostałam najwięcej pytań i komplementów.
    Expensive Pink też niczego sobie.
    Wśród moich Mac-owych pewniaków polecam ci jeszcze kolor Woodwinked który jest równie piękny i niesamowicie podbija niebieskie tęczówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grain jest niczego sobie, ja go również bardzo lubię. Wyobrażam sobie jak ładnie wygląda przy Twoich niebieskich tęczówkach ;)
      Woodwinked mam i uwielbiam, to jeden z moich ulubionych złotych odcieni ;)

      Usuń
  3. Expensive Pink jest przepiękny :)
    muszę mu sie przyjrzeć przy okazji kolejnej wizyty w salonie MAC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to kolor wyjątkowy, musisz go koniecznie obadać bo warto go mieć. Cudowne makijaże można dzięki niemu wyczarować ;)

      Usuń
  4. Piękne kolory :) ostatnio chętnie używam tego typu odcieni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo one są bardzo uniwersalne i sprawdzają się przy wielu kombinacjach. A takie z pozoru nudne odcienie nigdy nie zawodzą ;)

      Usuń
  5. znowu zostawię w Mac majątek :) tyle mi się cieni podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, oj biedny Twój portfel, ale znam to uczucie doskonale ;) Ja chociaż mam zadowalającą mnie ilość cieni, nadal marzę o zakupie nowych (i czasami te pragnienia realizuję).

      Usuń
  6. Cudna <3 pieknie ja przedstawilas <3

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs