Strona Główna

MAC, Eyeshadows/ Moje cienie do powiek cz.1

poniedziałek, 5 października 2015


Zbierałam się do tego posta tak długo, aż nastał moment, że miałam sobie odpuścić. Potem pomyślałam jednak, hmm, hola kiedyś obiecałam taki wpis, a poza tym komuś może się to przydać. No więc chwyciłam aparat i coś niecoś naskrobałam ;) Trochę mi to zajęło zwłaszcza, że trafić na moment kiedy mam odpowiednie światło nie zawsze jest łatwo, jednak udało się. Dziś będzie o moich cieniach marki MAC.
Cienie MAC to dla wielu temat wywołujący przyśpieszone bicie serca. Ja sama miałam kiedyś na ich punkcie obsesję i pragnęłam posiadać większość dostępnych w ofercie kolorów. Cienie MAC występują w dwóch formach, tradycyjnej w opakowaniu albo jako wkłady. Mnie dużo bardziej odpowiada wersja druga, ponieważ jest taniej, a możliwość budowania własnej palety jest świetnym rozwiązaniem. Wiem, że wybieram cienie które naprawdę mnie interesują i będę z nich korzystać, gdzie w przypadku na przykład gotowych paletek wychodzi różnie i niektóre kolory wcale nie są przeze mnie używane. Przez długi czas skrupulatnie powiększałam moją nazwijmy to ''kolekcję'' i dorobiłam się nawet sporej gromadki, którą trzymam w dwóch paletach. Cienie, które prezentuję dzisiaj mieszkają w starej kasetce, której MAC już w ofercie nie posiada. I chociaż nie jest wyposażona w szybkę jak wersja nowa, bardzo ją lubię i mam do niej spory sentyment. Paleta ta mieści 15 cieni, a dwa miejsca które na zdjęciach są puste, na co dzień przechowują cienie z Inglota, których tutaj nie umieściłam. Bardzo dobrze pamiętam dzień, w którym kupiłam cztery pierwsze wkłady, były to Vanilla, Club, Satin Taupe oraz Naked Lunch, ekscytacja jaka mi wtedy towarzyszyła była wręcz nienormalna. Po dziś dzień lubię wpadać na stanowisko MAC i oglądać cienie, sprawdzać kolory, ale już na trzeźwo, bez szaleństw i euforii. A o to nietrudno, zwłaszcza jeśli w świat makijażu dopiero się wkracza, ponieważ rozmaitość kolorów w ofercie MAC może przyprawić zwykłego śmiertelnika o zawrót głowy, wiele z nich jest rzeczywiście wyjątkowych ale są i takie których odpowiedniki można znaleźć wśród innych marek. Najważniejsze to wybierać takie odcienie z których będzie się korzystać.


Krótka prezentacja każdego cienia z osobna:

Vanilla - brzoskwiniowa kość słoniowa z refleksami (Velvet). Jest to bardzo jasny kremowy odcień, który wpada wręcz w biel. Widać w nim mikrodrobinki, ale na powiece jest całkowicie matowy. Ma twardą i lekko suchawą konsystencję. Idealny pod łuk brwiowy, szczególnie dla jaśniejszych karnacji.


Vex - beż z różowozieloną perłą (Frost). Jeden z duochromów jaki Mac ma w ofercie. To bardzo ciekawy i nietypowy szarawy odcień, który przechodzi w zieleń i róż, Ma chłodne tony, które do końca nie współgrają z moja karnacją i niestety zdarza się, że dziwnie wygląda na moich powiekach. Nałożony na środek ruchomej powieki dodaje spojrzeniu trójwymiarowości. Bardzo dobrze napigmentowany, ma przyjemną, miękką fakturę.


Sumptuous Olive -  khaki z perłą (Veluxe Pearl). Wspaniały odcień złotej zieleni z brązowym podtonem, jeden z piękniejszych jakie znam. Ma rewelacyjną pigmentację i masełkową konsystencję. Świetnie wygląda w połączeniu z czekoladowymi oraz bordowymi brązami. Ładnie prezentuje się na całej ruchomej powiece jak również jako akcent na jej samym środku.


Greensmoke- Przydymiona ciemna oliwka (Lustre). Śliczny odcień zmutowanej szarej zieleni, w którym można dostrzec również złoty połysk oraz minimalne srebrne drobinki. Idealny do makijaży typu smokey eyes. Jest średnio napigmentowany i czasami lubi się osypywać, ale łatwo można wszytko ''posprzątać''.


Club - czerwonobrązowy z zieloną perłą (Satin). Najpopularniejszy duochrom z całej oferty Mac. Kiedyś nie miał sobie równych, dziś wiele firm ma swoje odpowiedniki, które są dużo lepsze we współpracy niż Club. To cień, którym można z powodzeniem wykonać cały makijaż bez konieczności angażowania innych kolorów. Aby wydobyć jego całkowite piękno konieczna jest jakaś ciemna baza inaczej trzeba z nim długo pracować. Pigmentacja jest przeciętna, pomimo że kolor sam w sobie jest ciekawy należy do trudnych i wymagających, cień nie osypuje się.


Kid - beige cashmire (Veluxe). Przyjemny średnio jasny beż idący lekko w stronę ciepłych tonów. Wkład wydaje się dużo jaśniejszy, ale już na powiece cień odrobinę ciemnieje. Świetny do rozcierania granic pomiędzy kolorami lub do zaznaczania załamania powieki. Cień jest miękki, przyjemny we współpracy, ma matowe wykończenie. Nie osypuje się i jest dobrze napigmentowany.


Charcoal Brown - przytłumiony ciemnoszary brąz (Matte). Jest trochę tępy podczas rozcierania, ma średnią pigmentację. Ja kiedyś stosowałam go wyłącznie do wypełniania brwi, ze względu na chłodny odcień świetnie się do tego nadaje.


Brown Down - teddy bear brown (Veluxe). Średni brąz o przeciętnej pigmentacji, ale nasycenie można łatwo wzmocnić, bardzo dobrze się rozciera i nie osypuje.


Handwritten - nasycona brązowa czekolada (Matte). Ciemny, intensywny odcień ciepłego kakaowego brązu, który ma niesamowicie porządną pigmentację. Wystarczy delikatne dotknięcie pędzelkiem a cień sam się przykleja. Nie osypuje się, ani nie pyli, jest całkowicie matowy. Rozciera się bardzo łatwo.


Texture - brzoskwiniowo brązowy z blaskiem (Velvet). Ma bardzo przyjemną konsystencję, widoczne we wkładzie malutkie drobinki na powiece zanikają, a cień jest prawie matowy. To średni odcień bardzo ciepłego brązu z pomarańczowymi tonami. Idealny do załamania i rozcierania granic pomiędzy cieniami. Dobrze napigmentowany, nie osypuje się, ani nie pyli.


Rule - żywy pomarańcz (Matte). Nie jest tak przerażający jak sam opis, to bardziej stosowany, rzekłabym pastelowy kolor pomarańczy, aniżeli neonowy dziki odcień. Bardzo mocno napigmentowany, pomimo matowego wykończenia nie jest suchy i przyjemnie się rozciera. Świetnie spisuje się do załamania powieki przy brązowym smokey eye.


Coral - koral (Matte). Tak naprawdę bardziej przypomina odcień łososiowy. Ma identyczne właściwości jak Rule z tą różnicą, że jest trochę suchy, ale nie kredowy.


Zapomniałam o Artificial Earth, ale był to odcień z kolekcji limitowanej, więc można go pominąć. Wspominałam o nim w zakupowym poście tutaj więcej informacji.






28 komentarzy:

  1. Kolorki genialne vex mi wpadł w oko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vex jest zdecydowanie wyróżniającym się kolorem, tym bardziej, że to duochrome więc ma wszechstronne zastosowanie :) Jednak w połączeniu z niektórymi odcieniami wyglądam w nim dziwnie, nie zawsze, ale jednak ;)

      Usuń
  2. Jak ja bym chciała mieć taki zestaw:-)
    Coral, rule, kids, texture- uwielbiam takie odcienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kid jest jednym z moich ulubionych neutralnych matowych odcieni, a Rule i Texture świetnie spisują się szczególnie latem gdy jestem bardziej opalona ;)

      Usuń
  3. Świetna paletka, lubię takie kolory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram sie dobierać odcienie w taki sposób aby mogły się ze sobą fajnie komponować i oczywiście żeby odpowiadały moim preferencjom ;)

      Usuń
  4. Ten pomarańczowy cień jest fantastyczny:) Greensmoke to chyba unikatowy odcień - nie widziałam nigdy cienia w takim kolorze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo wstrzymywałam się z zakupem Rule, ale jak już go kupiłam to nie żałowałam decyzji bo bardzo mi się przydaje. Greensmoke jest śliczny, ale korzystam z niego ostatnio rzadziej, to chyba przez te lubiące osypywać sie drobinki. Jednak na jesień jest to świetny kolor ;)

      Usuń
    2. Ja miałam kiedyś podobną pomarańczkę i używałam jej w moim codziennym makijażu do pracy:)

      Usuń
  5. bardzo ładnie skomponowana paletka. zwłaszcza brązy wymiatają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brązy to moje ulubione odcienie, a tych wiadomo - nigdy za wiele ;)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Czasami nie mam pomysłu na Coral i z tego powodu częściej wybieram Rule. Ale Coral w użyciu jest szczególnie latem ;)

      Usuń
  7. oprócz tych pomarańczowych, to reszta w moim typie:)
    Ja mam dwa maczki:satin taupe i naked lunch i jakoś nie polubiliśmy się. Salon mam daleko, chyba tylko raz byłam, a że mnie nie ciągnie zbytnio, to raczej więcej cieni nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Satin Taupe i Naked Lunch to jedne z moich pierwszych cieni, pamiętam jak na YouTube wszyscy o nich trąbili, zainspirowana wybrałam między innymi właśnie te na początek. Ostatnio Satin Taupe powrócił do moich łask, bo przez pewien czas leżał zapomniany. Teraz, jesienią wpisuje się w klimat idealnie ;)
      U mnie w mieście jest tylko jedno stanowisko Mac, jednak nie ciągnie mnie tam jak kiedyś. W zasadzie tylko przy okazji zachodzę, gdy robie jakieś zakupy, ale już obsesyjnie nie kupuję ;)

      Usuń
  8. Osobiście bardzo lubię cienie MAC ! nie zawiodły mnie w żadnej sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również zawsze mogę na nich polegać, są dobrej jakości i należą do moich ulubionych cieni ;)

      Usuń
  9. Uwielbiam oglądać twoje perełki. Odcień Kid od razu przykuł mojej oko tym bardziej że zauważyłam wiele braków w mojej paletce z kolorami dziennymi;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kid polecam, jest świetnym kolorem, sama korzystam z niego bardzo często. Jego zaletą jest to, że można stosować go w połączeniu z wieloma odcieniami, do rozcierania granic i zaznaczania załamania powieki, spisuje się rewelacyjnie ;)
      Buziak dla Ciebie Kochana :*

      Usuń
  10. Perłowe są prześliczne, szczególnie Vex. Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. amazing colors! :)

    http://goo.gl/KL9p2S

    OdpowiedzUsuń
  12. ale cudowne, pięknie napigmentowane kolory :) Swoją ceene mają ale posiadanie ich- marzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne zestawienie kolorów. Sporo Twoich mam rownież w swojej kolekcji :-)
    Ślicznie przedstawiała tą palete :-))))

    OdpowiedzUsuń
  14. piękna paleta też lubię cienie Maca. Posiadam yogurht, sati taupe, naked lunch, brule, orb i miałam też sketch ale dla mnie miał piękny kolor ale słabo się blendował. podobaja mi sie Twoje brązy

    OdpowiedzUsuń
  15. Vex jest piękny, ale na mnie też nie zawsze dobrze się prezentuje. Sumptuous Olive - uwielbiam, a Greensmoke właśnie wpadł mi w oko i coś czuję, że muszę mu się bliżej przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs