Strona Główna

MAC, Volcanic Ash Exfoliator

poniedziałek, 25 maja 2015


Złuszczanie naskórka, inaczej peeling lub eksfoliacja, to w przypadku mojej suchej skóry zabieg konieczny abym mogła cieszyć się cerą bez widocznych suchych skórek. A te niestety pojawiać się lubią często jeśli nie wykonuję tego procesu regularnie. Oczywiście jest to stan nieunikniony, ponieważ warstwa zrogowaciała naszego naskórka złuszcza się regularnie, ale u osób z typem skóry suchej jest to znacznie bardziej upierdliwe. Aby temu sprostać stosuję domową mikrodermabrazję z Olay, która niestety nie jest dostępna w UK stacjonarnie, więc sprowadzać muszę ją przez internet. Nie jest to żadnym problemem, ale bywa, że na czas nie zdążę zamówić kolejnego zestawu, i w międzyczasie nie mam nic zastępczego. Dlatego też by temu zapobiec w przyszłości, zakupiłam Volcanic Ash Exfoliator z MAC. Słyszałam wiele dobrego o tym produkcie i to właśnie ilość pozytywnych opinii skłoniła mnie do jego wypróbowania.

Według informacji producenta jest to produkt dwufunkcyjny. Peeling o właściwościach myjących i ścierających, który bogaty jest w minerały. Stanowi mieszankę naturalnego pyłu wulkanicznego i drobnych kryształków cukru. Ma oczyszczać skórę, odblokowywać pory oraz doraźnie nawilżać. Nasza skóra ma po jego użyciu  pozostać przyjemnie miękka i czysta. Peeling można stosować na dowolnej części ciała lub twarzy.


Gdy po raz pierwszy użyłam ten peeling byłam mocno zaskoczona i trochę rozczarowana. Nie dlatego, że był zły, bo okazał się świetnym produktem, ale dlatego, że stosując przez kilka lat mikrodermabrazję Olay najzwyczajniej odwykłam od tradycyjnych peelingów. A Volcanic Ash to zdecydowanie peeling zdzierak i korzystając z niego nieumiejętnie można zrobić sobie kuku.
I co najśmieszniejsze w przeszłości stosowałam tylko te co konkretnie zdzierają, bo jedynie wtedy miałam poczucie, że wszelkie suche skórki z mojej cery zostawały usunięte. Do końca nie wiem co uległo zmianie, czy moje przyzwyczajenia, czy może moja cera jest teraz dużo bardziej wrażliwa niż 10-15 lat temu, ale wiem na pewno iż peelingi jak Volcanic Ash muszę używać ostrożnie. Przestrzegam też wszystkie osoby z naczynkami, ropnymi wykwintami lub podrażnieniami aby raczej z niego nie korzystały, bo przynieść może to więcej szkody aniżeli pożytku.


Volcanic Ash jest peelingiem bardzo gęstym o nieco topornej formule. Zwilżenie twarzy przed aplikacją jest konieczne, ponieważ produkt nie będzie chciał się po skórze ''ślizgać'' a znajdujące się w nim grube kryształki cukru za bardzo ją podrażnią. Nie należy jednak przesadnie zwilżać twarzy już na wstępie bo kryształki zbyt szybko się rozpuszczą. Ja lubię buzię delikatnie ochlapać wodą, następnie kolistymi ruchami rozprowadzam peeling po całej twarzy i gdy czuję, że sprawa jest załatwiona dodaję na koniec trochę więcej wody. Kryształki cukru dzięki temu całkowicie się rozpuszczają i peeling przeistacza się tak jakby w produkt myjący, zatem obietnica producenta o jego dwufunkcyjności jak najbardziej jest prawdziwa. Natomiast ja funkcji pieniących się nie zauważyłam tu wcale, co dla mnie jest plusem, bowiem nie lubię tego rodzaju kosmetyków. Całość zabiegu jest bardzo przyjemna, szczególnie ostatni etap, w trakcie którego odczuwa się przyjemny masaż twarzy. Peeling bez trudu zmywa się pod strumieniem letniej wody, ale dobrze by było spłukiwać go ostrożnie, gdyż ma on postać szaro-czarnej mazi i znienacka umywalka zamienić się może w małe pobojowisko, a dodatkowego sprzątania raczej większość z nas nie lubi. Uczucie jakie towarzyszy po osuszeniu twarzy jest niezaprzeczalnie znakomite. Suche skórki znikają, cera jest w 100% oczyszczona, wygląda zdrowiej,  jest odrobinę zmatowiona ale ma jednocześnie jakby więcej blasku i jest lekko rozjaśniona. Zwężone są również pory. Zaletą jest ponadto brak uczucia ściągnięcia skóry, ponieważ peeling pozostawia ją dobrze nawilżoną oraz przyjemnie miękką. Wspomnę jeszcze, że produkt jest perfumowany, zapach ma nietypowy, z niczym nie potrafię go skojarzyć, ale jakoś przywykłam i zupełnie mi on nie przeszkadza. Wydajność moim zdaniem jest zawsze sprawą indywidualna, ja na przykład korzystam z Volcanic Ash co 7-10 dni i wcale nie potrzebuję dużej ilości na wykonanie peelingu, dlatego uważam, że jest to produkt wydajny. I stosuję go tylko na twarz, choć z powodzeniem można używać go na łokcie czy kolana, co prawda nie próbowałam ale sądzę, że też świetnie się sprawdzi.



Cena: 140zl/22£/29$
Pojemność: 100ml
Ważność: 24 miesiące od otwarcia

Skład:

12 komentarzy:

  1. Lubię takie produkty, ale Mac to dla mnie zbyt wysoka półka cenowa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mamy podobną historię pilingową bo też kiedyś mocne zdzieraki były moimi ulubieńcami a od jakiegoś czasu wolę delikatniejsze złuszczanie:)

    ze 3 lata temu ten piling mnie ciekawił i miałam na niego ochotę ale mi przeszło:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest na mojej liście, ale na razie używam korundu z Organique, a w szufladzie jeszcze jeden czeka na zużycie, wtedy na pewno tego kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo lubie kosmetyki kolorowe Mac, nigdy nie uzywałam kosmetykow pielegnacyjnych ale mam na nie coraz wieksza ochote! z opisu Twojego wnioskuje, ze ja byłabym z tego peelingu bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz o nim słyszę :) Ale na szczęście czy tak czy siak, to mnie nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. cena odstraszająca, nigdy nie miałam. Może kiedyś, kto wie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. mimo wszystko chętnie bym go wypróbowała i sprawdziła czy dał by u mnie radę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiaaam go! Choć troszkę już oszczędzam, bo opakowanie zbliża się do dna wielkimi krokami ;)
    Trochę mi przypomina Lushowy Dark Angels, może to kwestia koloru, która działa na moją podświadomość :)
    Nie cierpię tyko zafajdanego nieco zlewu po bliskim z nim kontakcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja do końca nie jestem przekonana co do twarzy i do ciała. Ja mam peeling clarinsa i bardzo sobie chwalę też mam cerę suchą. Kosmetyki Mac wielbię ale z pielęgnacji nie miałam nic. Dziewczyny też chwalą enzymatyczny peeling z organique i phenome.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo kusi mnie ten produkt.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sporo fajnych opinii czytałam o tym produkcie, ale jakoś dotąd nie wpadłam na to by go kupić :D

    OdpowiedzUsuń
  12. sporo dobrego słyszałam o MACowej pielęgnacji, także o kremach pod oczy i tym peelingu, jednak do tej pory jeszcze nie pokusiłam się o żaden produkt, kolorówka zdecydowanie rządzi :))

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs