Strona Główna

Bielenda Professional, Wybielająca Maska Do Twarzy i Maska Algowa z Kwasem Hialuronowym

piątek, 1 maja 2015


Maseczki do twarzy stosować lubię, ale czasami zupełnie o nich zapominam lub zwyczajnie, z braku czasu nie mam możliwości ich użyć. Z przyzwyczajenia (nieregularnie) kupowałam zwykle gotowe w tubkach, które trzeba było zmywać wodą, tak był prościej i wygodniej. Właściwie maseczki są dla mnie takim dodatkiem do pielęgnacji i nie uważam, że bez nich moja skóra wiele traci, ale sam fakt, że można w domowym zaciszu wykonać prywatne SPA sprawia, że moje samopoczucie się polepsza. Maski algowe  Bielendy podpatrzyłam na blogu vena-styl, zaciekawiły mnie one na tyle, że szybko zdecydowałam się na ich zakup. Pomimo, że są przeznaczone do użytku profecjonalnego i co za tym idzie dostępność jest nieco ograniczona ja swoje bez problemu zamówiłam z Ebay. Jest oczywiście wiele hurtowni internetowych, które mają je w ofercie, ale nie mogłam znaleźć takiej co wysyła za granicę.
Są to moje pierwsze maski, które maja sproszkowaną postać. Wcześniej unikałam takich form z przyczyn czysto wygodnickich. Tymczasem nie taki diabeł straszny... ponieważ przygotowanie maseczki wcale nie jest skomplikowane. Obydwie zamknięte są w plastikowych pojemnikach z zakręcanym wieczkiem, mają dodatkowo przezroczystą osłonkę i załączoną miarkę. Przygotowanie jest dziecinnie proste. Wystarczy 2,5 miarki proszku wymieszać z 3 miarkami zimnej wody mineralnej do uzyskania jednolitej masy. Następnie maskę należy równomiernie nałożyć na twarz i szyję. Ja wykorzystuję do tego zwykły pędzelek języczkowy. Różnica jest taka, że maską z kwasem hialuronowym można pokryć powieki oraz usta, zostawiając oczywiście wolne otwory nosowe, z kolei podczas nakładania maski wybielającej okolice oczu omijamy. Obydwie maski zdejmuje się z twarzy w całości: po 20 minutach tą z kwasem hialuronowym i po minimum 25 wybielającą. Do momentu zastygnięcia, z twarzy ciekną małe glutki maski, które ja zwyczajnie wyłapuję pędzelkiem i spowrotem kładę gdzie trzeba. Ale tak naprawdę trwa to chwilkę, ponieważ maski szybko gęstnieją. Stosuję je co 3-4 dni naprzemiennie, bywa, że nieregularnie.



Maska wybielająca przeznaczona jest dla cer z przebarwieniami, wymagających rozjaśnienia. Producent zapewnia, że maska wybielająca:
- rozjaśnia przebarwienia- otóż w moim wypadku nie do końca. Ja przebarwień mam sporo zarówno tych słabszych jak i bardziej uporczywych. Są to m.in blizny potrądzikowe, z którymi przyszło mi się ponownie zmierzyć po długiej przerwie, (ponieważ w listopadzie na ponad 3 miesiące nawiedziła mnie inwazja pryszczy-wulkanów, która zostawiła paskudne żniwo), mam także pojedyncze zwykłe przebarwienia, w tym dwa posłoneczne. I różnicę zauważyłam jedynie w przypadku drobniejszych przebarwień, na resztę maska jakoś wybitnie nie wpływała.
- normalizuje wydzielanie sebum - pomimo że mam cerę suchą, jest ona także często odwodniono, a co za tym idzie w gorsze dni wydziela większą ilość sebum. Maska po części pozwala na kontrolę tego problemu, co łatwo można zaobserwować. W żaden sposób nie przesusza skóry.
- ujednolica koloryt naskórka - jak najbardziej tak, naskórek w widoczny sposób staje się ujednolicony i nierówności kolorystyczne zanikają, wszelkie różnice jak na przykład ciemniejsze plamy w dużej mierze są niwelowane. Pomaga także łagodzić widoczne zaczerwienienia.
- rozjaśnia i rozświetla skórę - maska pozwala uspokoić moją podrażniona skórę, zaczerwienienia stają się jaśniejsze i dużo szybciej znikają z twarzy, a cera jest bardziej promienna.
wygładza i poprawia nawilżenie - pomimo tego, że jest to produkt rozjaśniający nie należy obawiać się przesuszenia, moja sucha cera ani razu nie ucierpiała, a wręcz czerpie z tej maski same korzyści. Nawilżenie nie jest tak ogromne jak w przypadku maski z kwasem hialuronowym, jednak poprawę niewątpliwie można dostrzec.

Informacja o masce wybielającej oraz skład:

Maska z kwasem hialuronowym przeznaczona jest do skóry suchej z objawami zmarszczek. Producent zapewnia, że maska ta:
- wiąże wodę w naskórku -  po jej zastosowaniu moja skóra jest rzeczywiście bardziej nawilżona. Przy większym przesuszeniu naskórka nie widać aż tak ogromnej poprawy po jednorazowym zastosowaniu, ale wtedy wspomagam się innymi produktami pielęgnacyjnymi.
niweluje znajdujące się na skórze zmarszczki - na to należy nieco przymknąć oko, nie przeczę, drobniejsze linie może i są częściowo spłycone, natomiast nie łudziłabym się, że dzięki tej masce głębsze zmarszczki zostaną zredukowane.
- wzmacnia właściwości ochronne skóry - nie wiem w jak dużym stopniu, ale mam nadzieję, że sporym. Skóra na pewno po użyciu maski jest bardziej zregenerowana, a zawarty w niej kwas hialuronowy wspomaga gojenie się podrażnień.
- wygładza i poprawia poziom nawilżenia naskórka - za każdym razem gdy korzystam z tej maski wiem, że moja cera zyskuje zdrowszy wygląd. Już w trakcie gdy jest na mojej twarzy czuję, przyjemne uczycie chłodzenia, a po zdjęciu, świeżość i zwilżenie jak po bryzie. Uczucie to wcale nie jest krótkotrwałe. Bardzo lubię korzystać z tej maski, ponieważ daje mojej skórze porządny zastrzyk nawilżenia.
- uelastycznia naskórek, wygładza, ujędrnia - tak, tak i tak. Moja skóra jest lepiej napięta i o wiele bardziej gładsza w dotyku niż przed zastosowaniem maski.

Obydwie maski algowe niesamowicie zaskoczyły mnie swoim działaniem i bardzo chętnie do nich powracam. Tą z kwasem hialuronowym lubię nieco bardziej, ale nie oznacza to że wybielającej mam coś do zarzucenia. Świetne produkty, które polecić mogę każdemu. Mam także ochotę wypróbować kilka pozostałych masek Bielendy, ponieważ wybór firma posiada ogromny, a ceny nie są wysokie. Cieszę się, że przekonałam się do sproszkowanych masek algowych, ponieważ dużo więcej korzyści zyskuje moja skóra właśnie dzięki nim, niż gdy stosowałam wszelkie ''gotowce''.

A czy Wy stosujecie maseczki algowe?
Używałyście tych z serii Bielenda Professional? Może jakieś mi polecacie ?

Informacja o masce z kwasem hialuronowym oraz skład:

18 komentarzy:

  1. Ja zazwyczaj algi mam robione u kosmetyczki, sama z lenistwa sięgam po gotowe produkty. Jakiś czas temu kupiłam algi Organique, ale sięgałam po nie od święta. Te mnie kuszą tylko boje sie ze lenistwo wzięłoby gore ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także z przyzwyczajenia wolę gotowe maseczki, jednak te okazały się dużo lepsze, dlatego mimo że wymagają poświęcenia większej ilości czasu uważam, że jednak warto się przemóc. To jakby nie patrzeć tylko kilka chwil na połączenie proszku z wodą ;) Natomiast z produktami Organique nie miałam jeszcze do czynienia, ale przyznaję, jest kilka pozycji które mnie interesują :)

      Usuń
  2. Ja ostatnio zakochalam sie w maskach algowych. I kupilam z kozim mlekiem i serum wybielajace pod nia. Zobaczymy co zdzialaja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kiedy wypróbowałam maski algowe stałam się ich ogromną fanką i jak na razie nie zamierzam z nich rezygnować, są świetne. Lubię też moment zdejmowania ich z twarzy, jest to taki fajny proces ;)

      Usuń
  3. lubię maseczki w proszku i mówiąc szczerze nie wiedziałam, że Bielenda ma w swojej ofercie tego typu produkty. Na pewno zerknę na ich ofertę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybór jest ogromny, można przebierać w naprawdę różnych opcjach. Mnie sama interesuje jeszcze kilka masek i mam nadzieję, ze uda mi się je jakoś kupić. Całe szczęście, ze na Ebay-u jest wiele aukcji, bo zapewne stamtąd je ściągnę ;)

      Usuń
  4. Akurat nie miałam jeszcze żadnego produktu z profesjonalnej serii Bielendy :) Maseczki algowe bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam wiec do zapoznania się z ich ofertą, naprawdę warto, a wybór masek jest duży ;)

      Usuń
  5. Uwielbiam maseczki, nawet nie wiedziałam że Bielenda ma takie w ofercie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemnie jest odkryć coś nowego ;) A skoro lubisz maski, to te z serii Professional także powinnaś wypróbować. Zapewniam, że nie pożałujesz ;)

      Usuń
  6. Maski algowe sa swietne :) Na pewno skusze sie na ta z Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Algowe maski górą ;) Szybko stałam sie ich fanką i na razie nie zamierzam z nich rezygnować. Choć nie zawsze stosuję je regularnie, to sama czynność nanoszenia i zdejmowania sprawia mi dużą przyjemność. Fajnie, że marka posiada też spory wybór, bo można je czesto zmieniać i łatwo dobierać do potrzeb skóry ;)

      Usuń
  7. Nie lubię się bawić w robienie tych masek bo zawsze ubrudzę całą łazienkę:)Ale widzę efekty więc czasami coś rozrobię.
    Z Bielendy pro mam maske w tubce przeciwzmarszczkową i bardzo lubię. Mam tez piling enzymatyczny pod oczy i tez jest ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo długo kreciłam nosem na sproszkowane wersje maseczek właśnie z obawy przed niepotrzebnym babraniem się i dodatkowo straconym czasem, ale w praktyce wcale nie wygląda to tak strasznie. Tak naprawdę schodzi mi tylko kilka dodatkowych minut na przygotowanie maseczki, a potem mam już sam relaks.
      A tym peelingiem eznymatycznym pod oczy to mnie zaciekawiłaś, muszę koniecznie poczytać o nim więcej ;)

      Usuń
  8. Może spróbuję, skoro takie fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No proszę co ja tu widzę, jakieś skutki bywania u mnie na blogu ;D Fajnie, bardzo mi miło i cieszę się, że maseczki ogólnie pozytywnie u Ciebie zadziałały. Ja przyznaję, że to moje ulubione z których posiadam i także planuję poszerzyć swoje zbiory ale jeszcze nie mam typów, Bielenda sporo ma tego w ofercie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze z chęcią podpatruję co polecasz, ponieważ wiele z tych produktów sprawdza sie i u mnie ;) Mimo że innych maseczek Bielendy jeszcze nie próbowałam te już teraz uznaję za jedne z lepszych. Liczę, że reszta jest równie świetna. Podoba mi się też to, że jest w czym wybierać.

      Usuń
  10. Z BELENDY NIE MIAŁAM ALE FAJNIE SIĘ PREZENTUJĄ. JA POLECAM CI ALGOWE ZORGANIQUE A SZCZEGÓLNIE OLIWKOWĄ DO SUCHEJ KAPITALNA A WIEM ,ŻE TAKAąTEZ MASZ SKÓRĘ

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs