Strona Główna

L'Oreal, True Match, The Touche Magique Concealor

wtorek, 14 kwietnia 2015



Zakup korektora True Match The Touche Magique z L'Oreal był zupełnym przypadkiem. Nabyłam go w styczniu, kiedy moja cera osiągnęła swój najjaśniejszy stopień kolorystyczny i mój NARS RadiantCreamy Concealor stał się odrobinę za ciemny. Potrzebny był mi zatem jakiś tymczasowy zastępca, więc bez wcześniejszego zbadania terenu (co nie leży w mojej naturze) udałam się na szybkie zakupy. Przypadkowo padło na True Match, ponieważ podczas nadgarstkowych testów w sklepie wydał się być w porządku. Z tego co podaje producent jest to korektor, który w widoczny sposób ma rozjaśniać cienie i niwelować zmęczone spojrzenie, pozostawiając delikatną skórę wokół oczu gładką i promienną. Dostępny jest w 6 odcieniach (C1-2 Rose Porcelain, C3-5 Rose Beige, W1-2 Ivory Beige, W3-5Warm Beige, N3-5 Natural Beige, N6-9 Deep Beige), podzielonych na trzy kategorie: ciepłą (W), neutralną(N) i chłodną(C), które mają dopasowywać się do kolorytu skóry. 
 Jest wolny od olejów i nie zatykający porów.


Korektor ma postać pisaka, aby go wydobyć należy przekręcić końcówkę i ze środka pędzelka, który jest aplikatorem wypływa potrzebna nam ilość. Niestety korektory pod taką postacią, mają to do siebie , że nie zawsze włosie pędzelka jest dostatecznie miękkie. Na szczęście w przypadku True Match tak nie jest. Końcówka aplikatora jest elastyczna, bardzo przyjemna w kontakcie ze skórą, nie drapie oraz umożliwia precyzyjnie szybko i łatwo nanosić korektor.


Kolor jaki posiadam To Ivory Beige, który należy do grupy ciepłej (W), ma on zdecydowanie żółte tony. Jest także jednym z jaśniejszych odcieni (1-2) dostępnych z pośród całej gamy kolorystycznej. Ładnie wtapia się w skórę, ale pod warunkiem, że jest ona wcześniej odpowiednio przygotowana. Ja korektor zawsze aplikuję na dobrze nawilżoną skórę, ponieważ w przeciwnym wypadku za bardzo podkreśliłby suchość okolic moich oczu. Jednak żeby nie wprowadzać w błąd nie ma on tendencji do przesuszania. Jak większość tego typu produktów wymaga oczywiście przypudrowania, bowiem inaczej będzie się zbierać we wszelkich załamaniach. Ze względu na kremową konsystencję komfortowo się go rozprowadza. Osobiście używam do tego gąbeczki Beauty Blender, a gdy oczekuję ciut większego krycia nanoszę go palcem. Tuż po aplikacji delikatnie zastyga, ale nie ściąga skóry, ani nie tworzy nieprzyjemniej skorupki. Nie jest to korektor tak kremowy jak Radiant Creamy z NARSa, który niezwykle lubię, nie ma też porównywanego do niego krycia, ale mimo wszystko okolice oczu delikatnie rozjaśnia, a spojrzenie staje się odświeżone. Niestety z czasem staje się coraz bardziej widoczny i pod koniec dnia nie wygląda już tak dobrze, często po 5-6h zaczyna wchodzić mi w załamania i konieczne są drobne poprawki. 



Czy kiedyś zakupię True Match ponownie? Tego nie wiem. Uważam, że jest to dobry korektor, który subtelnie rozjaśnia okolice oczu, ale nie do końca efekt ten mnie satysfakcjonuje. Wolę gdy rozświetlenie jest nieco mocniejsze, ponieważ bardzo często moje oczy są przemęczone i ich okolice zaczerwienione lub zasinione. True Match krycie ma według mnie średnie, przyzwoicie zakrywa drobniejsze mankamenty, ale nie zawsze radzi sobie z poważniejszymi problemami. Plusem jest zdecydowanie przyjemna aplikacja oraz to, że produkt nie obciąża delikatnej skóry pod oczami, a także świetna wydajność. 

 Przed nałożeniem korektora:

Po nałożeniu korektora, bez pudru:

26 komentarzy:

  1. Masz ładny kolor oczu, skóra pod oczami wygląda na to, że jest w dobrej kondycji a korektor wygląda bardzo naturalnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję, ale koloru moich oczu nigdy nie cierpiałam, zawsze marzyły mi się oczy brązowe, ale cóż począć ;) Skóra pod oczami jest teraz zdecydowanie w dużo leprzej kondycji niz jeszcze kilka tygodni temu, ale nastał okres pyleń i moje oczy oraz ich okolice są wiecznie podrażnione i zaczerwoienione ;)

      Usuń
  2. Dla mnie to jest najlepszy korektor, używam go w każdym makijażu ślubnym i wypada rewelacyjnie. Nie zdarzyło mi się, żeby schodził z twarzy, zawsze go przypudrowuję po nałożeniu, a cerę mam mieszaną. Używam koloru light beige. Z Narsa nie miałam ale ten kupuję już po raz 4.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także odrobinę korektor ten po nałożeniu przypudrowuję i wszystko jest na swoim miejscu, ale na mojej skórze pod koniec dnia nie wyglada już tak dobrze. Mimo to uważam, że jest naprawdę dobrym kosmetykiem :)

      Usuń
  3. Mi się efekt podoba, zamierzam go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto dać mu szansę, nie odcina się na skórze i ma lekką formułę. Mam nadzieję, że go polubisz ;)

      Usuń
  4. Wygląda naturalnie, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadaje bardzo naturalny efekt i delikatnie rozjaśnia skórę. Jest przyjemny w użyciu i niezwykle wydajny. Warto polować na niego gdy jest w promocji ;)

      Usuń
  5. Ladnie wyglada, ale dla mnie nawet najjasniejszy odcien tego korektora jest za ciemny :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, to jest właśnie nie fair, że firmy często zapominają o osobach z bardzo jasną karnacją. Ale wspomniany przeze mnie korektor Narsa, Radiant Creamy ma w swojej gamie naprawdę jasne odcienie, chociaż Ty masz tak piękną cerę, że korektor jest Ci zbędny ;)

      Usuń
  6. wyglada ladnie ale jak poprawek wymaga to juz nie dla mnie :( niestety jestem w makijazu nawet do 12 godz i musi sie wszystko dobrze trzymac bo czesto nie mam czasu na poprawki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie z tym jest mały problem, bo trafić na kosmetyk który będzie bardzo trwały wcale nie jest tak łatwo. Możliwe, że u Ciebie zachowałby sie inaczej, bo masz inny typ cery niż ja, ale o tym musiałabyś przekonać się sama ;)

      Usuń
  7. Od dawna mam na niego ogromną ochotę więc na promocji w rossmanie z pewnością go zakupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena regularna jest trochę wysoka, więc zakup z obniżką jest dużo lepszym rozwiązaniem. Mnie także udało kupić się ten korektor na promocji :) Mam nadzieję, że będziesz z niego zadowolona :)

      Usuń
  8. nie lubię tego typu opakowań dla korektorów....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie one nie przeszkadzają, są poręczne i proste w obsłudze, więc nie mam zastrzeżeń ;)

      Usuń
  9. ja już mam swojego ulubieńca jakim jest collection więc w stronę tego nawet się nie popatrzę, bo u mnie korketor musi się trzymać cały dzień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, miałam dawno temu korektor z Collection ale niestety był to koszmar. Potwornie przesuszał mi skórę i kompletnie nie było mowy o tym abym używała go pod oczami. Nadawał się tylko na tuszowanie niedoskonałości na twarzy ale i tak brzydko się odznaczał no i w dodatku ciemniał. Ale cieszę się, że Ty z nim lubisz się, najważniejsze to odpowiednio dobrać produkt do potrzeb swojej skóry ;)

      Usuń
  10. Może się na niego skuszę, lubię takie delikatne rozświetlenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak, to zachęcam, korektor jest godny uwagi ;)

      Usuń
  11. Nie miałam go nigdy, ale niebawem odwiedzę drogerię i z chęcią przetestuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę więc pomyślnych testów, oby okazał się strzałem w 10-tkę ;)

      Usuń
  12. Bardzo lubię takie korektory we flamastrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie one także odpowiadają, a ten szczególnie polubiłam za niezwykle miękki pędzelek, którym przyjemnie aplikuje się korektor ;)

      Usuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs