Strona Główna

MAC Lipstick Japaneese Maple

wtorek, 30 września 2014


Pomadki w mojej kosmetyczce zdecydowanie dominują nad błyszczykami, sięgam po nie częściej ze względu na trwałość oraz, że nie kleją się do nich włosy. Mam duży sentyment do szminek MACa, ponieważ to właśnie one rozbudziły moją miłość do tego typu malowideł do ust. Jak wiadomo, wśród ogromnego wyboru jaki zapewnia ta firma, każda z nas może znaleźć swój wymarzony kolor. To właśnie w MACu odnalazłam moje ulubione odcienie nude, których na próżno szukałam przez lata w drogeryjnych markach. Jednym z takich cielistych kolorów jest dzisiejsza pomadka  MAC Japaneese Maple.


Japaneese Maple ma wykończenie Creamsheen co oznacza, że ma bardzo kremową konsystencję, podobną trochę do właściwości jakie posiadają balsamy do ust. Producent opisuje kolor jako zamrożony, delikatny beż, taki też jest. Spoglądając na pomadkę bezpośrednio w słonecznym świetle, można dostrzec minimalne połyskujące drobinki, ale na ustach nie sposób ich wypatrzeć. Japaneese Maple idealnie nadaje się do mocnego makijażu oczu, gdy chcemy aby to one odgrywały główną rolę. W zależności od naturalnego koloru ust, intensywność beżu może się różnić, ale każdy kto lubi cieliste pomadki będzie zachwycony. Ja nie mogę używać jej gdy jestem opalona, ponieważ nie wygląda wtedy na mnie za dobrze, tak trochę trupio, więc nie do każdej karnacji ten kolor się nadaje. Ponieważ pomadka jest jasna, można za jej pomocą rozjaśniać inne ciemne kolory, ja bez problemu o każdej porze roku znajduję dla niej zastosowanie.



Konsystencja Japaneese Maple jest kremowa, nie wysuszająca ust, jednak żeby prezentowała się nienagannie konieczna jest wcześniejsza pielęgnacja ust. Każda, nawet najdroższa szminka będzie wyglądać niekorzystnie na spierzchniętych, popękanych ustach, więc należy o nie dbać, gdy chce się stosować  pomadki. Jak każda MACowa szminka ma waniliowy zapach, który osobiście lubię. Na moich ustach w stanie nienaruszonym pozostaje przez godzinę, a reszta zależy od tego czy piję, coś zjadam itd. Poprawki wykonuję głównie co dwie godziny.

Producent ponownie podniósł ceny swoich produktów i w tym momencie każda pomadka kosztuje 86zł/15.50£/16$





L'Oreal Color Riche Nail Polish Mysterious Icon

poniedziałek, 29 września 2014


Lakiery L'Oreal nie występują w jakiejś szalonej gamie kolorystycznej, ale mimo to, ich wybór do ubogich nie należy. Z powodzeniem większość z nas znajdzie wśród dostępnych kolorów coś idealnego dla siebie. A trafić można na naprawdę ciekawe perełki. Plusem tych lakierów jest także mała pojemność, mamy więc raczej pewność, że zużyjemy go do końca przed całkowitym zepsuciem. Zwłaszcza te z nas, które lubią mieć w swoich zbiorach spory wybór malowideł do paznokci, z posiadania tak małych buteleczek powinny być szczególnie zadowolone.
A więc do rzeczy...
Bohaterem dzisiejszego odcinka jest lakier w odcieniu Mysterious Icon 805, który ma wykończenie metaliczne. Ja szczególną fanką takich wykończeń nie jestem, ale akurat Mysterious Icon niezmiernie przypadł do mojego gustu. Jest to intrygujący kolor poszarzałego fioletu, który skąpany jest w tysiącach połyskujących drobinek złota. To taka popielata, ślicznie mieniąca się śliwka, w zależności od rodzaju światła jest bardziej złotawa albo przybiera ciemniejszy sinawy odcień.



Lakier ma szeroki pędzelek, który przy dwóch ruchach pokrywa całą płytkę paznokcia. Dla mnie jest idealny, włosie ma giętkie, ale nie jest ono za miękkie.
Lakier mam już grubo ponad rok i po tym czasie mogę stwierdzić, że konsystencja zrobiła się odrobinę gęstsza i nie jest już tak bezproblemowa w aplikacji, jak miało to miejsce w początkowym okresie stosowania. Kiedy był ''świeży'' miał przyjemną, kremową formułę, natomiast teraz jest bardziej glutowy, ale można sobie z nim poradzić. Całe szczęście lakier nie smuży oraz nie bąbelkuje ani teraz ani wcześniej. Wiele odcieni jest na tyle świetnych, że już po jednej warstwie można cieszyć się kolorem jaki znajduje się w buteleczce. Tak jest również w przypadku Mysterious Icon, jedna warstwa i gotowe.
Lakier schnie w szybkim tempie, ale można pomóc mu stosując top coat, wszystko wedle indywidualnych przyzwyczajeń. Jego trwałość można określić na średnią, bywa, że wytrzymuje do trzech dni, a zdarzają się sytuacje, gdzie po dwóch dniach widać pierwszych kilka odprysków. Zmywa się bardzo łatwo i nie barwi płytki paznokcia.

Na paznokciach znajduje się jedna warstwa lakieru Mysterious Icon bez top coat'a







Cena: 4.99£
Pojemność: 5ml
Ważność: 24 miesiące od otwarcia

Etiaxil Antyperspirant Roll-on pod pachy - Skóra Normalna

niedziela, 28 września 2014


Problem nadmiernej potliwości to temat dosyć mało poruszany, często bywa na tyle krępujący, że zmagające się z nim osoby bywają zawstydzone, wolą nie mówić o swoich kłopotach głośno, a bywa i tak, że popadają z tego powodu w niepotrzebne kompleksy. Ja sama miałam kiedyś, przez bardzo długi okres czasu bardzo duże problemy z nadmierną potliwością pod pachami. Przez większą część roku moje koszulki nieustannie bywały w tej okolicy  bardziej lub mniej wilgotne. Najgorzej czułam się zawsze w letnich okresach gdy mokre plamy potrafiły być widoczne już po kilkunastu minutach. Mimo stosowania przeróżnych antyperspirantów w formach kulek, sztyftów czy tych tradycyjnych nic nie było w stanie mi pomóc. Aby ukryć problem nosiłam dodatkowe sweterki, albo starałam się wogóle nie podnosić rąk, robiłam wręcz wszystko żeby tylko nie było widać, że pod moimi pachami są nieestetyczne plamy. Jedynym plusem całej tej niezręcznej sytuacji było to, że mój pot nigdy nie był wyczuwalny dla osób trzecich więc na szczęście nie pachniałam brzydko. Mimo to żyło mi się ciężko i myślałam, że tak już będzie zawsze.
Trwało to do momentu, gdy moja dobra koleżanka poleciła mi preparat, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam. Zapewniała mnie, że pozbędę się problemu raz na zawsze.

Preparatem tym był Etiaxil, antyperspirant w kulce do stosowania pod pachy. Dostępny w dwóch wersjach: czerwonej dla skóry normalnej i niebieskiej dla skóry wrażliwej. Ponieważ ja byłam zdesperowana wybrałam wersję czerwoną, która jest ponoć mocniejsza. Wersji dla skóry wrażliwej nigdy nie stosowałam.


Etiaxil roll-on pod pachy to zaawansowany regulator pocenia przeciw nadmiernej potliwości. Jest przeznaczony zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Jego bezwonna i nie pozostawiająca plam formuła, jest klinicznie potwierdzona i zapewnia najlepszą ochronę przed potem i jego nieprzyjemnym zapachem.
Opatentowana formuła Etiaxil roll-on jest delikatna, aby zminimalizować ryzyko podrażnienia skóry związane z obecnością chlorku aluminium stosowanego w antyperspirantach.
Producent zaleca stosować Etiaxil na noc, przed pójściem spać, kiedy gruczoły potowe są mniej aktywne. Skóra musi być całkowicie sucha i niepodrażniona, zdecydowanie odradza się aplikację bezpośrednio po depilacji pach. W początkowej fazie należy stosować preparat do osiągnięcia pożądanego efektu - zwykle trwa to tydzień. Jeśli ma się wrażliwą skórę można stosować Etiaxil co drugi wieczór przez okres dwóch tygodni. Po zastosowaniu antyperspirantu trzeba pozwolić skórze całkowicie wyschnąć. Rano należy umyć posmarowane okolice wodą i mydłem. Można użyć zwykły dezodorant zapachowy, jeśli istnieje taka potrzeba. Aby utrzymać intensywność wydzielania się potu pod kontrolą zaleca się stosować Etiaxil co 2-3 dni w tygodniu lub tak często jak to konieczne.
Producent zaleca aplikację na centralną część pachy dwoma ruchami, w górę i w dół, jest to bardzo ważne gdyż za duża ilość może wywołać pieczenie.

Z własnego doświadczenia polecam trzymać się wszystkiego co zaleca producent. Szczególnie jeśli chodzi o stosowanie preparatu na podrażnioną i nie do końca osuszoną skórę. Pieczenie będzie wtedy tak silne, że gwarantuję, iż nie będzie można tego wytrzymać i konieczne będzie zmycie go ze skóry. Pamiętam dobrze, że u mnie cała kuracja trwała trzy tygodnie. Na początku stosowałam Etiaxil każdej nocy przez tydzień, a przez kolejne dwa aplikowałam go na przemian co drugi i trzeci dzień. Moje problemy z nadmierną potliwością zniknęły w tym czasie całkowicie. Nie mogłam uwierzyć, że nareszcie koszulki były bez widocznych plam, a ja mogłam w końcu poczuć się komfortowo. Po odbytej kuracji aplikowałam Etiaxil sporadycznie dwa/trzy razy w tygodniu przez jakieś 3 miesiące. Pod moimi pachami nie było wręcz śladu jakichkolwiek kropli potu. Nie wiem czy każdy, kto stosuje ten środek uzyskuje tak wspaniałe rezultaty jak udało się mnie, ale ja nie znam nic lepszego i skuteczniejszego. W późniejszym czasie zaobserwowałam, że wystarczy jak użyję Etiaxil sporadycznie, kilka razy w miesiącu. Trwa to tak do dnia dzisiejszego.  Moje problemy zniknęły, a rezultaty jakie dał mi ten preparat przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Teraz nawet w największe upały moje pachy są suche, nie straszny mi żaden wysiłek fizyczny bo po prostu przestałam się pocić.Etiaxil odmienił moje życie i wiem, że zawsze będzie gościł w mojej łazience. Gorąco polecam go każdemu z problemem nadmiernej potliwości. Przed zastosowaniem zachęcam także do dokładnego zapoznania się z ulotką i przestrzeganiem zaleceń producenta, ponieważ jest to bardzo mocny środek. Bywają niekiedy momenty, gdy czuję, że skóra robi się za bardzo przesuszona, wtedy robię dłuższe przerwy, aby pozwolić powrócić jej do normalnego rytmu, żeby gruczoły mogły swobodnie pracować.


Cena: ok 35zł
Pojemność: 15ml
Ważność: 12 miesięcy od otwarcia

Skład:

Cosmetic Skin Solutions Vitamin C + E Serum

piątek, 26 września 2014


Kilka dni temu pisałam o bardzo dobrym serum Hydra B5 z Cosmetic Skin Solutions, które spisuje się na mojej suchej skórze rewelacyjnie (więcej na jego temat można poczytać tutaj klik ). Dzisiaj mam do przedstawienia inne, również z Cosmetic Skin Solutions, jest nim Vitamin C+E Serum. Według opisu producenta jest to aktywnie działający program przeciwstarzeniowy, oparty na unikalnej formule trzech silnych antyoksydantów. W serum połączono kwas L-askorbinowy z witaminą E. Kwas L-askorbinowy ( czyli witamina C, tutaj ma ona stężenie 15%) wpływa na zwiększenie gęstości skóry, a także rozjaśnia i zapobiega powstawaniu przebarwień. Dodatkowo wykazuje działanie przeciwzapalne. Zastosowany kwas ferulowy wzmacnia i stabilizuje działanie wit. C i E. Oprócz tego posiada zdolność absorbowania promieniowania UV, przez co chroni skórę przed fotostarzeniem. W składzie znajduje się także kwas hialuronowy, który silnie nawilża i wygładza naskórek.
Serum przeznaczone jest dla właścicieli skóry suchej, normalnej oraz naczynkowej.


Serum z Witaminą C+E zamknięte jest w ciemnej, szklanej buteleczce, przez którą bardzo dobrze widać ilość zużytego produktu. Nabiera się je pipetą, a osoby lubiące najpierw wyciskać takie preparaty na dłoń od razu przestrzegam, że serum jest bardzo wodniste, więc lepsza jest bezpośrednia aplikacja na skórę. Serum przez lejącą się konsystencję wchłania się już po kilku sekundach, pozostawiając na twarzy nieznacznie klejącą warstwę. Ma również specyficzny zapach, mnie on trochę drażnił, ale po czasie przyzwyczaiłam się do niego.  Uwaga, na aplikowanie go na uszkodzone miejsca na skórze, gdyż może lekko poszczypać.
Producent poleca stosować serum każdego ranka na umytą i osuszoną skórę twarzy, szyi oraz dekoltu, w postaci 5-6 kropel,  a dla osiągnięcia optymalnych rezultatów, proponuje jeszcze dodatkową aplikację produktu Hydra B5 Gel, o którym wspominałam niedawno. Ja początkowo aplikowałam serum według zaleceń producenta, ale zaobserwowałam, że mojej skórze nie do końca taka rutyna odpowiadała. Otóż jednoczesne stosowanie serum z wit C+E oraz Hydra B5 Gel okazało się za bogate w konsystencji dla mojej o dziwo i tak suchej skóry. Nie wytrzymywał tego również mój makijaż, który ścierał się przez to połączenie po dosyć krótkim czasie. Zaczęłam więc aplikować serum samodzielnie, a mimo to problemy z trwałością makijażu nadal występowały. Z tego powodu zmuszona zostałam do stosowania go tylko wieczorem, co odpowiadało mi znacznie lepiej. Jest coś jeszcze, mianowicie nie mogę korzystać z tego serum codziennie, gdyż zaobserwowałam , że pojawiają się wtedy na mojej buzi drobne wypryski. Ale już przy aplikacji co drugi/trzeci wieczór nic takiego nie zachodzi. Nie wiem dlaczego tak się dzieje ale może moja cera potrzebuje ograniczonej dawki witaminy C i stąd ten problem. Po przebytych testach metodą prób i błędów doszłam do przekonania, że serum z Witaminą C+E służy mojej skórze najlepiej, gdy stosuję je co drugi/trzeci wieczór w ilości 3 kropel.
A teraz kilka słów o efektach jakie zaobserwowałam. 
Serum z Witaminą C+E znacznie poprawia gęstość i elastyczność mojej skóry. Pomaga także redukować zaczerwienienia, które rano są mocno zmniejszone oraz przyspiesza rozjaśnianie przebarwień i plam po pojawiających się czasami syfkach. Skóra jest dzięki niemu bardziej promienna i wypoczęta, jej koloryt staje się ładnie wyrównany. Serum mnie nie przesusza, a wręcz pozytywnie wpływa na nawilżenie mojej cery. Mimo zapewnień producenta o tym, że serum nadaje się pod makijaż, w moim przypadku ta opcja się nie sprawdza. Dużo więcej korzyści zaobserwowałam stosując je na noc. Serum potrafiło mnie podrażniać gdy stosowałam je codziennie, ale ograniczyłam częstotliwość i wszystko jest pod kontrolą.
Jest to moja pierwsza styczność z witaminą C, nie mam więc żadnego porównania do innych tego typu produktów. Wiem, że stężenie witaminy C bywa różne i zastanawia mnie, jakie rezultaty przyniosłoby stosowanie innego. Już na sam koniec, z serum Cosmetic Skin Solutions Vitamin C+E jestem zadowolona ale znacznie bardziej spodobało mi się działanie Hydra B5 Gel. Chętnie wypróbuję kiedyś serum z inną  dawką witaminy C, tak dla porównania i przekonania się jakie stężenie służy mojej skórze najbardziej.


Pojemność: 30ml
Cena:  39.85$ 
Ważność: 12 miesięcy od otwarcia

Skład:


Essie Bahama Mama

czwartek, 25 września 2014


Essie Bahama Mama dołączył do moich lakierowych zbiorów stosunkowo niedawno, mianowicie jakieś cztery tygodnie temu, więc jest jeszcze ''świeżutki''. Jest to ciepły i bardzo głęboki odcień soczystej śliwki. Idealnie nadaje się na porę roku jak jesień czy zima. 
Kiedyś wspominałam już, ale powtórzę to jeszcze raz, że ciemne kolory należą do moich ulubionych, nie inaczej jest w przypadku Bahama Mama. Kolor lakieru zauroczył mnie już po pierwszej aplikacji. Przed jego zakupem naoglądałam się wiele zdjęć w internecie, ale ciężko było mi stwierdzić jaki będzie rzeczywisty odcień, ponieważ prezentował się różnie. Mogę napisać tylko, że na żywo zachwyca i to bardzo.



Bahama Mama ma idealnie kremową konsystencję, podczas malowania nie spływa z płytki paznokcia. Ryzyko wystąpienia smug jest wręcz zerowe, co mnie bardzo cieszy. Lakier wysycha bardzo szybko i nakładanie top coat'u jest zbędne, chyba że komuś naprawdę zależy na czasie, wtedy wysuszacz można jak najbardziej zastosować. Mnie do całkowitego pokrycia potrzeba dwóch cieniutkich warstw, ale już po jednej średniej, krycie jest zadowalające. Lakier ma kremowe wykończenie, które wspaniale lśni. 
Minus jaki zauważyłam, to niestety delikatnie starte końcówki już po dwóch dniach od aplikacji. Na szczęście nie odpryskuje.

Pojemność: 13.5ml
Cena: 7.99£/8.50$/ok.30zł

Na poniższych zdjęciach moich paznokci, widoczne są dwie warstwy lakieru nie pokryte żadnym top coat'em.







Miałyście doczynienia z Bahama Mama? 
Lubicie ten lakier tak jak ja?
Napiszcie mi jakie są wasze ulubione jesienne kolory, chętnie poczytam ;)

Dr Organic Foot & Heel Cream Manuka Honey

środa, 24 września 2014


Jesień i zima to okres, gdy moje stopy zaniedbuję najwięcej. Już kiedyś pisałam, że jest to część mojego ciała, której poświęcam najmniej uwagi i o ile w letnim okresie staram się działać więcej, to już z nadejściem jesieni sprawa zaczyna powoli się komplikować. Z logicznej przyczyny spowodowane jest to mniejszą częstotliwością wystawiania stóp, czy ich części na widok publiczny na rzecz bardziej zakrytego obuwia. Peelingi wykonuję wtedy sporadycznie, ale staram się przynajmniej stopy nawilżać. Z gorszym lub lepszym skutkiem jednak próbuję coś robić. 
Jeszcze w połowie lata trafiłam na bardzo ciekawy krem do stóp i pięt z firmy Dr Organic zawierający miód manuka. Miód ten znany jest ze swoich wspaniałych właściwości odżywczych i pielęgnacyjnych. Zawarty w produktach kosmetycznych  nawilża suchą, popękaną i uszkodzoną skórę poprzez naturalną regenerację naskórka.
Dr Organic Manuka Honey Foot&Heel Cream to między innymi mieszanka organicznego miodu manuka, aloesu, oliwy z oliwek, propolisu, oleju słonecznikowego, witaminy E i cynku stworzona by jednocześnie wygładzać, odżywiać, łagodzić, regenerować i dezynfekować szorstką, suchą i popękaną skórę pięt. Zadaniem kremu jest wnikanie w najgłębsze warstwy skóry aby intensywnie ją nawilżyć i pozostawić w świetnej kondycji, bez widocznej na jej powierzchni tłustej warstwy.


Krem znajduje się w tubce wykonanej z gumowego, miękkiego tworzywa. W bardzo łatwy sposób można dozować potrzebną ilość, która wydostaje się przez plastikowy otwór, będący zatyczką całego opakowania. Jest to krótko mówiąc tradycyjne opakowanie dla tego typu produktów pielęgnacyjnych.

Konsystencja kremu jest bardzo treściwa i odrobinę tłustawa. Nie trzeba więc nakładać go w dużej ilości, poza tym jeśli przesadzi się z dawkowaniem, krem bardzo długo się wchłania. Zaaplikowany nawet w mniejszej ilości potrzebuje kilku minut na zaabsorbowanie się w skórę. Czy nałożony minimalnie czy nieco hojniej i tak pozostawi na stopach delikatny film, potrafi się także czasami kleić, ale nie jest to dużym dyskomfortem. Ja po aplikacji tego kremu lubię nałożyć na stopy grubsze skarpety, wtedy nie odczuwam jakichkolwiek niedogodności.

Krem ma bardzo intensywny zapach, który na początku nie za bardzo przypadł do mojego gustu. Z czasem przyzwyczaiłam się i mimo nadal wyczuwanej natężonej woni, już nie narzekam. Aromat jaki wydobywa się z tubki jest mocno miodowy ( nieco sztuczny) i ciężki i gdybym miała stosować go na dłonie, to niestety zmuszona byłabym zrezygnować z jego aplikacji. Jednak jak na produkt do stóp, taki zapach można ze spokojem znosić, przywyknąć,a nawet polubić.




Kremu nie stosuję regularnie ale i tak widzę, że ma rewelacyjny wpływ na kondycję skóry moich stóp. Nawet po jednorazowej aplikacji widać dużą różnicę. Stopy bardzo szybko odzyskują świeży i zdrowy wygląd. Skóra staje się wspaniale miękka i gładka. W dotyku jest bardzo miła, aksamitna, ma się wrażenie jak przy dotyku stóp dziecka. Wiem co piszę, ponieważ posiadam dwójkę, więc mam porównanie ;) Krem zdecydowanie odżywia i odbudowuje przesuszoną skórę, zarówno pięt jak i całych stóp. Przy regularnym stosowaniu można bardzo szybko pozbyć się szorstkiej i suchej skóry, aby na nowo cieszyć się pięknymi zregenerowanymi stopami. Efekt nawilżenia utrzymuje się bardzo długo. Jeśli ktoś ma dostęp do kosmetyków Dr Organic proponuję zapoznać się z nim bliżej, myślę że warto ;)

Foot&Heel Cream Manuka Honey zakupiłam w sklepie zielarskim Holland&Barrett.



Cena: 5.89£
Pojemność: 125ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia

Skład:

Cosmetic Skin Solutions Hydra B5 Gel

poniedziałek, 22 września 2014


Doszłam do wniosku, że już pora napisać coś o serum, które lada dzień dobije denka. Mam tutaj na myśli produkt z Cosmetic Skin Solutions Hydra B5 Gel. Jest to serum z wysokim stężeniem kwasu hialuronowego i witaminą B5. Występujący w składzie kwas hialuronowy poprzez wiązanie wody w naskórku ma silnie wygładzać skórę i przywracać jej optymalny poziom nawilżenia. Z kolei zastosowana w formule witamina B5 ma przyspieszać regenerację naskórka i zapobiegać mikrouszkodzeniom. Serum dedykowane jest osobom, których skóra wymaga silnego nawilżenia i wygładzenia. Znakomicie tolerowane jest przez skóry wrażliwe, suche oraz skłonne do powstawania niedoskonałości.


Buteleczka w której znajduje się produkt, wykonana jest z przezroczystego szkła, dzięki czemu doskonale można kontrolować ilość znajdującą się w środku. Serum wydobywamy ze środka poręczna pipetą, która jest jednocześnie nakrętką opakowania. Obsługa jest prosta i nieskomplikowana, nie wymaga wykonywania trudnych czynności.
Według producenta serum należy stosować dwa razy dziennie, w szczególności zalecana jest aplikacja poranna, na suchą twarz, szyję oraz dekolt. Ilość polecanych kropel wynosi 5-6, co może wydawać się sporą dawką, ale na pokrycie wszystkich trzech obszarów wcale taka nie jest. Ja często rezygnuję z nakładania serum na dekolt i pokrywam nim tylko twarz z szyją, co przekłada się na mniejszą ilość stosowanych kropelek. Używam je tylko rano, ponieważ wieczorem moja pielęgnacja jest nieco inna aniżeli ta poranna.

Konsystencja produktu jest dosyć specyficzna. Ma on formę żelowo-wodnistą i jest całkowicie bezbarwny. Bardzo przyjemnie rozprowadza się na skórze, tworząc tak jakby poślizg, więc nie trzeba martwić się o jej naciągnięcie. Sam proces wchłaniania się serum jest początkowo dziwny i należy się do niego przyzwyczaić, ponieważ w pierwszym kontakcie ze skórą, kosmetyk wydaje się wcale nie wchłaniać,a tylko ślizgać po jej powierzchni. Dopiero po kilku sekundach następuje jego wtopienie/wchłonięcie, tak jak na zasadzie kontaktu gąbki z wodą. Może komuś wydać się to śmieszne, ale ja jeszcze nie miałam doczynienia z taką formułą w jakimkolwiek produkcie.

Po aplikacji serum, na skórze nie pozostaje żaden film czy lepka warstwa, wchłania się ono całkowicie, dzięki czemu stanowi świetną bazę pod makijaż. Bez problemu można stosować je samodzielnie, ale również dobrze współgra z kremem nawilżającym, a nawet kilka razy łączyłam je z Effaclar Duo [+] i także nie dochodziło do jakiegoś konfliktu. Serum pozbawione jest zapachu.


Widocznymi korzyściami stosowania serum Hydra B5 Gel jest zdecydowanie silne nawilżenie i wygładzenie mojej skóry. Można to było zauważyć już po pierwszych aplikacjach, a przy systematycznym używaniu efekty te są coraz bardziej wyraźne. Moja cera jest po nim bardzo gładka, bez śladów suchych skórek, miękka i tak jakby spulchniona. Serum zdecydowanie przyspiesza także regenerację naskórka, który w dniach większego podrażnienia i wysuszenia przez różne czynniki zewnętrzne, znacznie szybciej powraca do lepszego stanu. W związku z tym, że serum nie jest komedogenne, moje gruczoły nie zostają zatykane, co przekłada się na zero niespodzianek i nieproszonych gości na mojej cerze. Jak już wcześniej wspomniałam, jest to także rewelacyjny produkt pod makijaż, ponieważ znakomicie spisuje się jako baza nawilżająca. Ja jako posiadaczka cery suchej, ze szczególnymi potrzebami regenerującymi, jestem niesamowicie zadowolona, że trafiłam na ten produkt. Podejrzewam, że serum sprawdzi się u większości osób z podobną cerą do mojej, jak i u właścicielek cer normalnych. Nie gwarantuję oczywiście, że tak będzie, ale mimo wszystko zachęcam przy nadarzającej się okazji przekonać się na własnej skórze. Ja swoje serum zamawiałam ze strony producenta cosmeticskinsolutions.com


Cena: 29.85$/140zł
Pojemność:  30ml
Ważność: 24 miesiące od otwarcia

Skład:


Catrice Multi Colour Blush Peach Frapuccino

sobota, 20 września 2014


Niedawno pisałam o różu z Catrice, który bardzo przypadł do mojego gustu ( recenzja tutaj ). Dziś mam do zaprezentowania również taki produkt, ale z serii Multi Colour. Do zakupu zachęcił mnie po pierwsze kolor, a po drugie to, że składa się nietypowo, bo aż z czterech odcieni. A że różu w postaci takiej mozaiki nigdy nie miałam, pomyślałm, czemu by nie i  tak oto dołączył do mojej gromadki. Gama kolorystyczna do szalonych nie należy, do wyboru są tylko dwa rodzaje, chyba, że jestem czegoś nieświadoma i przeoczyłam resztę. Ja w każdym razie zdecydowałam się na kupno odcienia Peach Frapuccino 080.



Peach Frapuccino 080 to mieszanka czterech kolorów, na które składają się dwa zgaszone odcienie brązu, brzoskwinia i jaśniutki brudny beż. W połączeniu dają one bardzo przyjemną brzoskwiniową barwę, która jest neutralnym kolorem, delikatnie wpadającym w ciepłe tony. Ogólnie, efekt końcowy jest dosyć ciekawy, jednak w moim odczuciu mieszanie wszystkich kolorów razem jest odrobinę kłopotliwe. Przy ruchach pędzlem mam wrażenie, że formuła produktu jest odrobinę tępawa. Róż jest całkowicie matowy, bez cienia najmniejszych drobinek czy rozświetlających cząsteczek. Stapia się z cerą w miarę dobrze, ale potrafi nieznacznie podkreślić suchość skóry.

Konsystencja różu jest mocno pudrowa i niestety  nie do końca przyjemna w aplikacji. W związku z jego suchawą formułą nanosi się na pędzel w dużej ilości, a po strzepaniu nadmiaru, pozostaje go niewiele. Z tego powodu aplikacja trwa dłużej. Jednak lepiej zastosować mniejszą ilość różu i budować kolor stopniowo, niż porywać się na szybką aplikację za jednym pociągnięciem, przy większej ilości produktu, gdyż niestety o plamy jest tutaj bardzo łatwo. Róż co prawda napigmentowany jest średnio, ale kolor mimo, że sprawia wrażenie niegroźnego, na twarzy jest dużo bardziej intensywny. Nie wiem czy to wina mojej karnacji, ale na moich policzkach róż wpada w pomarańczowe tony i o ile na muśniętej słońcem skórze nie wygląda to źle, to wiem, że zimą korzystanie z niego już tak przyjemne nie będzie. 

Trwałość różu jest przyzwoita, na twarzy utrzymuje się przez większość dnia i nie wymaga większych poprawek. Potrafi niestety minimalnie stracić na intensywności, więc należy liczyć się z drobnymi poprawkami. Zaobserwowałam również, że łatwo zciera się podczas otarć twarzy o różne materiały.


Opakowanie różu wykonane jest z przezroczystego plastiku, który jest grubszy, przez co nie stwarza wrażenia za lichego. Minusem jest niestety to, że pylący się róż wpada w szczelinę, jaka znajduje się pomiędzy wkładem a opakowaniem i niestety nie można go już stamtąd usunąć. Jako osoba ceniąca sobie estetykę mocno nad tym ubolewam, ale jest to produkt dość tani, więc za dużo też nie ma co oczekiwać. Mimo to, zalegające w ściankach resztki, trochę mi przeszkadają.

Jeśli ktoś zapytałby czy róż polecam, to moja odpowiedź brzmieć będzie, że niekoniecznie. Mimo ciekawego połączenia kolorystycznego, jakość samego produktu ma wiele niedociągnięć, takich jak na przykład rozczarowująca formuła, która jest bardzo sucha i osypująca. Przy uważnej aplikacji róż jest niegroźny, ale łatwo o plamy i przesadzony efekt. Podejrzewam, że osoby rozpoczynające z makijażem mogłyby róż polubić, ale warunkiem jest ''lekka ręka''. Ja jednak dużo bardziej z Catrice polecam róże z serii Defining, są o wiele prostsze w obsłudze, mają ładniejsze wykończenie i zdecydowanie lepszą konsystencję.




Pojemność: 8g
Cena: 16.99zł

Skład:
 
template design by designer blogs