Strona Główna

LUSH, Lip Scrub/Peeling do Ust, Santa's

wtorek, 2 grudnia 2014


Moje usta zwykle złuszczam tradycyjną szczoteczką do zębów, a ponieważ bardzo łatwo mi one pierzchną i pojawiają się na nich suche skórki, zabieg ten powtarzam dosyć często. Nigdy mi to szczególnie nie przeszkadzało, jednakże bywały chwile gdy chciałam wypróbować czegoś innego, ale na wykonanie domowego peelingu do ust nigdy czasu, ani ochoty nie miałam. Dobrą alternatywą dla takich leniuszków jak jak są oczywiście gotowe specyfiki. Mnie od dawna interesował właśnie takowy scrub do ust z Lush w wersji Bubblegum, który ma chyba największy popyt, ponieważ zwykle go nie mogłam dostać. Ostatnio moja noga ponownie zawitała do sklepu Lush, ale zamiast upragnionego Bubblegum, upolowałam sobie scrub z limitowanej świątecznej edycji, o nazwie Santa's. Jest to wersja o smaku coli z daktylami i wiśniami i chociaż za colą nie przepadam to ten peeling pachnie i smakuje świetnie. Zamknięty w malutkim, zgrabnym słoiczku, aż prosił się abym go zabrała do domu. Tak też uczyniłam.


 Jak wszystkie produkty Lush, tak i ten został wykonany ręcznie z naturalnych składników. Wiem, że część osób twierdzi iż scrub ten jest zbędnym gadżetem i z powodzeniem można zrobić sobie niemalże identyczny w domowym zaciszu. Nie twierdzę, że tak nie jest, bo owszem, wystarczy kilka podstawowych składników, i cieszyć się można samodzielnie wyprodukowanym scrubem do ust. Ale jak już wspomniałam, mnie za bardzo w takie tworzenie bawić się nie chce, a tu mam produkt już gotowy.


Stosowanie tego scrubu nie jest niczym skomplikowanym. Palcem nakładam odpowiednią ilość i wsmarowuję w usta do momentu, aż kryształki cukru się rozpuszczą. Nie trwa to długo, dosłownie po kilku sekundach cieszę się ponownie miękkimi ustami, które pozbawione są suchych skórek. Konsystencja może niektórym wydawać się zbyt suchawa, sama też początkowo myślałam, że coś jest nie tak, ale problem pojawia się tylko wtedy, gdy na palec nabierze się za dużo, ponieważ nadmiar kryształków łatwo się osypuje.
Zawarte w peelingu olejki dodatkowo nawilżają moje usta, zatem po każdorazowym użyciu mogę cieszyć się jednocześnie miękkimi jak i odżywionymi ustami. Nie jest to jakiś mega zdzieracz, więc można korzystać z niego nawet po kilka razy dziennie, wszystko zależy od indywidualnych potrzeb. Po całym zabiegu usta wycieramy w chusteczkę lub jak kto woli, można je oblizać, co ja na przykład czynię, ponieważ jest to produkt całkowicie naturalny i bardzo smakowity. Pachnie przy tym słodko i aż chce się go z tego powodu używać. Wersja Santa's, od peelingów dostępnych w stałej ofercie różnie się tym, że znajdują się w niej dodatkowo małe czerwone serduszka, które nie rozpuszczają się, ale na szczęście jest ich bardzo mało.
Uważam, że nie jest to produkt niezbędny w toaletce każdej z nas, ale na pewno stanowi miły dodatek pielęgnacyjny. Jam mam dzięki niemu ładnie wyglądające usta, na których pomadki prezentują się znacznie lepiej. Zapewne po zużyciu wypróbuję jeszcze wersję Bubblegum, bo przecież to od chęci jej posiadania wszystko się zaczęło.

A jak Wy złuszczacie naskórek ust?
Stawiacie na domowe sposoby czy wolicie gotowe produkty?

Cena: 5.50£
Pojemność: 25g

 Skład:

16 komentarzy:

  1. No i się zakochałam! Cola i wiśnia cudo!

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny!lip scrub !!
    domowym sposobem korzystam z miodu i cukru :) i pomaga, jednak mam nadzieję że znajdę w sklepie ten scrub.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. wow, mam na niego ochotę od dawna, ten smak super

    OdpowiedzUsuń
  4. ja sobie czasem złuszczam usta mieszanką cukru i miodu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wersję Bubblegum, tą chciałam kupić, bo limitowana, ale myślałam na początku, że to sama wiśnia, to bym brała od razu nawet dwa opakowania, ale potem powąchałam i się okazało, że to jest bardziej cola. Pepsi lubię, Colę może mniej, ale nie chcę sobie nią ust peelingować, na razie pozostanę więc przy Bubblegum, ale jak się skończy to chcę spróbować Popcorn:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Do złuszczania by mi sie przydał <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Zrujnowałabym się finansowo w Lushu :) Ja na razie radzę sobie mixem miodu i brązowego cukru :) Sama słodycz!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam peeling Laura Conti :) Jest całkiem fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam go jeszcze z zeszlego roku i bardzo go lubie za smak i konsystencje <3
    ogólnie kocham Lushowe peelingi do ust
    :****

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kupiłam dziś ten z Collistara i jestem zachwycona ;) Lush zagości u mnie pewnie jako następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam Bubblegum i taki zielony z limitowanej serii (ze strzelającym cukrem) i oba uwielbiałam. Moje dziecko też, bo praktycznie wyżarło mi pół Bubblegum :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Smakowicie wygląda, a działanie na pewno świetne ! Chętnie wypróbuję taki produkt, a do tej pory stawiam na naturalne sposoby - miód + cukier :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs