Strona Główna

KOBO, Mono Eye Shadow/Prasowany cień do powiek

środa, 19 listopada 2014


Pomiędzy mną a cieniami marki KOBO nie ma niestety specjalnej więzi. Mam w posiadaniu dwa cienie wypiekane, które pierwotnie zakupiłam nie w celu malowania powiek, a jako róż/rozświetlacz ( pisałam o nich tutaj ) . Sprawdziły się tak sobie. Myślałam, że może cienie tradycyjne dużo bardziej przypadną mi do gustu i sięgać po nie będę znacznie chętniej. W końcu według producenta są to wysokiej jakości pigmenty połączone z zaawansowaną technologicznie formułą, która pozwoliła stworzyć cienie o świetnej trwałości, przeznaczone do profesjonalnego makijażu. Formuła oil free zapewniać ma łatwą i precyzyjną aplikację produktu, który ma znakomicie przylegać do powieki i nie obciążać jej. Kolory jakie posiadam są jak najbardziej śliczne lecz prezentują się znacznie lepiej w opakowaniu niż na moich powiekach. Nie są najgorsze, tak stwierdzić nie mogę, ale niestety czegoś mi w nich brakuje.


Kobo wypuścił serię Mono Eye Shadow w opakowaniach oraz w formie pojedynczych wkładów. Ja wybrałam opcję pierwszą, ponieważ ku mojemu rozczarowaniu, wkłady były w sklepie jakieś pouszkadzane i pokruszone :/ Osobiście preferuję komponowanie własnych palet, dlatego wkłady są mi na rękę, ale odpuściłam sobie, po co komuś uszkodzony produkt. 
Pojemniczki są plastikowe i odkręcają się, co nie do końca mi się podoba, ale trudno, poradzić nic na to nie mogę.
Cienie, które znajdują się w moim posiadaniu to Apricot 129 i Golden Rose 205.


 Apricot 129, jest bardzo ciepłym, żółto-morelowym odcieniem, który ma wykończenie satynowe. Najładniej prezentuje się w opakowaniu, na swatchu wygląda już na trochę zabrudzony, natomiast na mojej powiece prawie go nie widać. O aplikowaniu go bez bazy nie ma mowy, ponieważ dziwnie wtapia się w skórę i przy nakładaniu kolejnych warstw zaczyna się brzydko rolować i osypywać. Na bazie natomiast jakoś ujdzie lecz efekt szału nie wywołuje. Chciałam używać go jako cień na całą powiekę, ale z racji słabej pigmentacji, nakładam go pod łuk brwiowy lub w kącik oka. Ogólnie korzystam z tego cienia sporadycznie.


Golden Rose 205. kolor ten rzucił mi się w oczy momentalnie. Jest pięknym duochromem, mającym odcień różu, który przechodzi w złoto. Na swatchu wygląda bardzo urokliwie, natomiast aby ten efekt osiągnąć na powiece konieczne jest użycie bazy. Jeśli jej nie zastosuję. ciężko dojrzeć wtedy wykończenie duochrom. Oprócz tego, aby cieszyć się pełnią możliwości tego koloru trzeba się trochę napracować, na co nie zawsze mam ochotę i czas. Może dlatego sięgam po niego rzadziej niż bym chciała.


Cienie mają formułę dosyć dziwaczną, przy kontakcie z palcem wydają się być wręcz masełkowate, natomiast nakładane pędzlem są jakieś tępawe. Bardzo kiepsko trzymają się pędzli, próbowałam różnych, więc nie jest to wina jednego, konkretnego egzemplarza. W związku z tym, że słabo przylegają do włosia, równie łatwo się z niego osypują, dlatego w moim przypadku, gdzie podkład nakładam najpierw, bywa to irytujące. ponieważ muszę poświęcać dodatkowy czas na poprawki. Cienie rozcierają się poprawnie, również bez większych problemów łączą się z innymi. Niestety nie wytrzymują całego dnia i nałożone nawet na bazę, potrafią się zbierać w załamaniu powieki. co wygląda brzydko. Próbowałm także aplikacji na mokro ale różnicy w intensywności nie zauważyłam, mam wręcz wrażenie, że kolory dużo szybciej bledną i się ścierają.
Podsumowując są to cienie, które na pierwszy rzut oka prezentują się wspaniale, lecz na powiekach już tak spektakularnie nie wyglądają, uważam że gdzieś po drodze popełniono jakiś błąd. Może Wy nie macie takich problemów z tymi cieniami i zachowują się one zupełnie inaczej niż na moich powiekach, ja jednak czuję spory zawód. Na szybki makijaż się nie nadają, a nie zawsze mam dużo czasu na pomalowanie się, dlatego sięgam po te kolorki jedynie okazyjnie.

Lubicie tą serię cieni KOBO?
Jakie kolory skradły Wam serca?

Apricot 129, Golden Rose 205

Cena: 17.99zł / wkład 9.99zł

42 komentarze:

  1. Ten Golden Rose jest piękniutki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duochromy zawsze zachwycają, warto takie cienie wypróbować ;)

      Usuń
  2. Ładne kolory, kusiły mnie te cienie, ale chyba jednak się nie skuszę. 18zł to chyba dość przesadzona cena, jak na taką jakość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy wszystkie są jednakowe, czytałam wiele opinii, że pigmentacja nie jest równa i są lepsze i gorsze egzemplarze ;)

      Usuń
  3. Skoro jakość jest "nie za bardzo" to raczej ich sobie nie kupię - dzięki za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam jakos pomóc ;) Dla pewności możesz je jeszcze zmacać w sklepie, ponieważ Ciebie mogą zachwycić bardziej niż mnie ;)

      Usuń
  4. uwielbiam golden rose. piękny kolor. a na bazie z artdeco cały dzień się trzyma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazy z ArtDeco nigdy nie miałam, ale te które stosuję sprawdzają się w przypadku innych cieni rewelacyjnie więc, to nie wina bazy raczej. :)

      Usuń
  5. Piękne kolorki,lecz ja wolę maty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maty też bardzo lubię, szzególnie wszelkiego rodzaju odcienie brązów. Pamiętam, ze Kobo miało kilka takich, ale ostatecznie wybrałam te dwa. Może maty mają lepsze, nie wiem. Póki co wstrzymam się z zakupem kolejnych cieni tej marki ;)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. To prawda, cudowny ma kolor, ale muszę czasami się z nim namęczyć aby go w pełni wydobyć na moich powiekach ;)

      Usuń
  7. Golden Rose ma moja przyjaciółka. Jest przepiękny. Szkoda, że są średnie w używaniu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może producent wprowadzi kiedyś jakieś ulepszenie w formule i bedą to wtedy cienie dużo lepszej jakości niż dotychczas. Kolory mają śliczne, gorzej z resztą ;)

      Usuń
  8. Bardzo podoba mi się Golden rose, ale niestety nie mam jak go dorwać :/ Bo przecież nie będę jechała do miasta obok, do Natury po jeden cień... Swoją drogą szkoda, że formuła taka sobie i że tyle zachodu trzeba by uzyskać ładny efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jak będziesz przejazdem to wtedy go kupisz, a tak masz zupełną rację, że nie ma co przesadzać, bo aż tak wyjątkowy to ten cień nie jest :) Powodzenia w polowaniu przy kolejnych zakupach w Naturze życzę :)

      Usuń
  9. Ładne kolory!

    Szczególnie Golden Rose. Jego można pewnie użyć też jako różu! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako różu jeszcze go nie używałam, przyznaję, że myślałm o tym lecz zawsze wybieram coś innego lub sprawdzonego. Ponieważ jesienią i zimą stawiam głównie na matowe róże, poczekam z nim do wiosny. Kto wie, może w innej roli sprawdzi się lepiej :)

      Usuń
  10. Golden Rose wyglada super <3
    Nie ma u nas tej firmy i nie mialam nigdy z ta marka doczynienia ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja długo czekałam na dobranie się do tych cieni i latem będąc w Polsce nareszcie mogłam coś sobie wybrać. Chciałabym wypróbować jeszcze wykonczenie matowe, dla porównania, ale już nie spieszy mi się tak bardzo jak wcześniej ;) Jeśli okazja się nadarzy to może coś jeszcze kupię :)

      Usuń
  11. Kochana kup sobie 101 i 102 to biały i beżowy, ich pigmentacja Cię powali nie ma mocniejszej, nawet Inglot. Ja najbardziej lubię matowe brązy z kobo, golden rose też mam - tego typu cienie nakładam pędzlem syntetycznym wtedy lepiej się trzymają i dają nałożyć i że tak powiem przytwierdzić, najlepszy pędzel do tego http://www.panakotasklep.pl/pedzelek-do-kresek-girls-best-friend.html lub ten do cieni za 8 zł w hebe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za radę, chętnie z niej skorzystam. Numerki sobie zapiszę, bo chcę jeszcze coś matowego z Kobo wypróbować. Natomiast Golden Rose syntetycznym płaskim nakładałam, nawet dwoma różnymi, ale się ich słabo trzyma. Będę pamiętać o tym polecanym przez Ciebie pędzelku, jeśli okazja się nadarzy pomyślę o zakupie ;) Buziaki!

      Usuń
  12. ten róż jest przepiękny, sprawiłaś, że mam wielką ochotę na ten odcień :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ten różowy odcień mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Golden Rose jest piękny, mam pdobny kolor z Hean - muszę przyznać, że oba kolory mają w sobie coś z Narsowego różu, Orgasm :)

    OdpowiedzUsuń
  15. z Kobo mam kilka cieni ale matowych, kiedyś trafił mi się brąz, który mocno się osypywał więc ostatecznie poleciał do kosza, ale ostatnio nabyłam turkus 136 i jest cudny...

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam kilka ich cieni i praktycznie z każdego jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mam jeszcze w swoim posiadaniu żadnego cienia z Kobo. Myślę, że wszystko może zależeć od koloru. Szkoda, że nie są to Twoje cienie idealne ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam okazji używać cieni Kobo, podoba mi się ten apriocot.

    OdpowiedzUsuń
  19. mam kilka matów z Kobo i sprawują się ok, ale zawsze nakładam je na bazę:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdecydowanie Golden Rose wpadł mi w oko ;))

    OdpowiedzUsuń
  21. Golden Rose jest piękny, szkoda, że na powiece cienie tracą :/

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie miałam jeszcze cieni z tej firmy :) Podoba mi się Apricot, ale szkoda, że jest słabo widoczny na powiece :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam ten rozowy kolor, maja specyficzna konsystencje bo sa dosyc takie hmm troche jak by wilgotne nie masz takiego wrazenia?

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam nową kolekcję matowych cieni Kobo i jestem zachwycona ich jakością, te widziałam w szkole i są takie mokre, ciężko je się nakłada.

    OdpowiedzUsuń
  25. jasny kolor bardzo mi się podoba :>

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam jeszcze ich cieni, ale bardzo lubię pomadki :)

    OdpowiedzUsuń
  27. nie znam ich, faktycznie zachwyciły mnie początkowo, zwłaszcza na palcach.. jednak po przeczytaniu dalej, straciłam kompletnie ochotę na nie;) z Kobo mam kulki i pigment jeden zdaje mi się:)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
  28. mam golden rose, ale o ile nie jest to zły cień, do innych cieni Kobo zupełnie mnie neie ciągnie...

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs