Strona Główna

NARS, Highlighting Blush Powder, Albatross

piątek, 24 października 2014


Rozświetlacz marki NARS dołączył do grona moich kosmetyków dobrych kilkanaście tygodni temu i w ten sposób stał się drugim, obok MAC Soft&Gentle produktem z tego gatunku. Z pośród czterech dostępnych w ofercie odcieni, zdecydowałam się na najbardziej osławiony Albatross. Nie wiem dlaczego do jego recenzji zbierałam się tak długo, ale lepiej późno niż wcale. 


Albatross opisany jest jako świetlista poświata, co tak naprawdę nie do końca odzwierciedla nam kolor, ponieważ każdy wyobrażenie może mieć inne. Moim zdaniem jest to rozświetlacz dosyć przewrotny/podstępny bowiem inaczej prezentuje się w opakowaniu, niż na kościach policzkowych. Spoglądając na niego w kompakcie, widzimy interesujący odcień kości słoniowej, który połyskuje pod wpływem zmiany kąta. Natomiast wstępna  różnica w kolorze, jest widoczna, gdy naniesie się go np. na opuszek palca. Wybijać zaczynają się z niego piękne, intensywnie złotawe tony, które jeszcze bardziej lśnią na szczytach kości policzkowych. Albatross jest bardzo ciepłym, pozłacanym, wręcz anielskim rozświetlaczem, zdecydowanie pięknym, ale nie jest to odcień dla każdego. Właścicielki cer o żółtych i oliwkowych tonach oraz te posiadające średnią do ciemniej karnację, zdecydowanie się z nim polubią. Niestety większość osób z cerą jasną (mogę się oczywiście mylić) nie będzie w tym rozświetlaczu dobrze wyglądać, gdyż jest on bardzo złoty i mocno ciepły.


Rozświetlacz Albatross ma zbitą konsystencję, która jest jednocześnie bardzo miękka i jedwabista. Produkt został rewelacyjnie zmielony, nie jest suchy, dzięki czemu nie osypuje się ani nie pyli. Pigmentacja jest tak niesamowita, że początkowo miałam problem z aplikowaniem go w odpowiedniej ilości. Wystarczy dosłownie jeden delikatny dotyk pędzlem, a kosmetyk sam się do niego przykleja, dlatego trzeba uważać aby nie nabierać go za dużo. Albatross jest niezwykle intensywnym rozświetlaczem, skutkiem czego może być przesadzony błysk na kościach policzkowych. Najlepiej aplikować go pędzlem duo fibre lub jakimkolwiek, który jest miękki i puchaty, ale nie zbity. Producent poleca używać go wraz z Ita Brush, który jest oczywiście wyrobem NARS, ja jednak nie posiadam tego pędzla, wiec nie wiem jak współpracuje on z rozświetlaczem.


Albatross rozciera się bez najmniejszych problemów, nie podkreślając przy tym rozszerzonych porów. Ładnie wtapia się w skórę, tworząc jednolitą całość z makijażem. Rozpościera na kościach policzkowych złotawo-kremową taflę. Można oczywiście stosować go również jako cień do wewnętrznego kącika oka, jak i na środek powieki czy pod łuk brwiowy, sprawdza się w tej roli wyśmienicie. Nałożony trwa na swoim miejscu przez cały dzień, bez migracji i prześwitów. Idealnie łączy się ze wszelkimi różami, szczególnie tymi połyskującymi, zawierającymi drobinki bądź nie. Nie polecałabym go natomiast łączyć z różami matowymi, u mnie wygląda to trochę dziwnie i nie do końca pasuje. Ale co kto lubi ;)

Wiem, że w Polsce NARS nie ma stacjonarnych sklepów, jednak kosmetyki można zamawiać ze strony producenta narscosmetics.eu oraz pl.strawberry.net


Opakowanie wykonane jest z matowego, gumowatego tworzywa. Jak zapewne większość się orientuje, materiał ten lubi łapać wszelkiego rodzaju odciski  brudnych palców, ale przy zwiększonej uwadze można zachować jego czystość. Moje po ponad dwóch miesiącach używania, nadal jest bez zabrudzeń, ale ja należę do typu pedantycznego, więc o czystość opakowań swoich kosmetyków dbam szczególnie. W środku kompaktu znajduje się duże lusterko, które jest zapewne atutem dla większości użytkowniczek.



Bardzo trudno było uchwycić go na zdjęciu, ale starałam się jak mogłam ;) Poniżej zdjęcia rozświetlacza Albatross na moich kościach policzkowych.




Rozświetlacz Albatross jest na pewno interesującym kosmetykiem, który ma piękny, mocno złocisty kolor. Ja jestem zadowolona, że zdecydowałam się na jego zakup, jednak ze względu na specyficzny odcień radzę dobrze przemyśleć decyzję o kupnie i nie sugerować się jedynie jego wyglądem, tylko rozpatrzyć, czy będzie on współgrał z Waszą karnacją.

Miał ktoś styczność z rozświetlaczem Albatross? Skradł komuś serce czy może okazał się pomyłką?
Chętnie dowiem się jakie Wy rozświetlacze lubicie i polecacie.

Cena: 22.50£/30$
Pojemność: 4.8g

Skład:

36 komentarzy:

  1. Na zdjęciu wygląda wręcz szaro. Może wrzucisz zdjęcia z Twoją buzią+rozświetlaczem?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będę miała chwilę postaram sie coś dodać jutro ;)

      Usuń
  2. Nie miałam z nim styczności. Wydaje się jednak fajnym kosmetykiem. Super, że jesteś zadowolona. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo fajny, tego odmówić mu nie można ;)

      Usuń
  3. Ja teraz mam Bobbi Brown i jestem z niego zadowolona, Narsa nie używałam, ale baaardzo mnie kusi:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Chodził mi po głowie jakiś czas temu ten cudaczek, ale w końcu nie kupiłam:) Co nie oznacza, że jeszcze kiedyś nie kupię, tylko nie mam tu Narsa stacjonarnie w moim mieście, więc muszę pojechać gdzieś indziej i zmacać:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tego co piszesz to nie dla mnie on, bo ja bladzioch jestem. Ale nie będę rozpaczać, bo od roku towarzyszy mi rozświetlacz MAC Lightscapade, który wielbię miłością wielką i póki co, ani myślę go zdradzać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Jest świetna, dzięki temu używa się go z przyjemnością ;)

      Usuń
  7. To mnie zaskoczyłaś, byłam pewna, ze Albatross idzie w chłodne tony, za nic bym się spodziewała, że takim złotem wybije. Ja używam chyba najpopularniejszego rozświetlacza wszechczasów, tj. Mary-Lou Manizera i w tym wypadku też zdziwiła mnie jego ciepła barwa. Idealnym rozświetlaczem byłby dla mnie High Beam w pudrze, niestety takie specyfiki w płynie to nie moja bajka, ale kolor HB jest genialny dla chłodnych typów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie sądziłam, że jest to rozświetlacz tak ciepły i intensywnie złoscisty, dlatego tym większe było moje zdziwienie kiedy go zobaczyłam po raz pierwszy. Mary-Lou ciekawił mnie przez długi czas, ale narazie odpuściłam, ponieważ czytałam, że jest trochę podobny do Albatross,a dwóch takich nie potrzebuję ;) Z High Beam nie miałam styczności, ale byłoby dobrym pomysłem gdyby firma pomyślała o kompaktowej wersji. Wiele osób nie przepadających za płynną konsystencją mogłoby się skusić ;)

      Usuń
  8. prezentuje się bardzo fajnie ;) jestem ciekawa jak wygląda na buzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj ładnie wyglada, niestety jeszcze nic nie mam narsa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście prezentuje się interesująco. Ostatnio dostałam puder rozświetlający. To będzie mój pierwszy produkt tego typu, jestem ciekawa jak się spisze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. jego odpowiednik to rozświetlacz z elfa, który jest sygnowany numerkiem 01 w różach : ) I szczerze ja bym się na ten skusiła, bo elf wyglada idealnie na mnie tylko trochę mało trwały jest i nie wytrzymuje całego dnia

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygląda niesamowicie :) Kiedyś miałam na niego ochotę, ale zdecydowałam się w końcu na rozświetlacz płynny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. To chyba by mi się spodobało ;) myślałam, że on będzie bardziej w srebro wpadał, a tu miła niespodzianka ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. (crushonlipstick)

    prze prze piekny!

    szkoda, ze mam tlusta cere i rozswietlacze u mnie sa niewskazane, inaczej mialabym ich cala kolekcje - tyle cudnosci kusi!

    OdpowiedzUsuń
  15. Naprawde w opakowaniu prezentuja sie zupelnie inaczej niz na palcu, jedynie w tym mocnym przyblizeniu da sie cos tam zauwazyc, delikatne refleksy zlota.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo mi się podoba :) lubię rozświetlacze , mam jeden z Bobbi Brown, muszę w końcu go pokazać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam jeszcze , ale zaciekawiłaś mnie recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
  18. podoba mi się, ale chętnie zobaczyłabym jak prezentuje się na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ładnie się prezentuje na buzi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ciekawy produkt :) Na zdjęciach ślicznie go uchwyciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  21. W opakowaniu wygląda jak szary cień... na twarzy - piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Niesamowite, faktycznie w opakowaniu prezentuje sie calkiem inaczej! A myslalam, ze tego typu rozswietlacz bylby dla mnie dobry, wciaz szukam czegos, co pasowaloby do mojej jasnej cery :( PS bardzo podoba mi sie sposob w jaki piszesz notki :)

    OdpowiedzUsuń
  23. mam slynnego albatrossa i bardzo go lubie :) swietnie sie prezentuje <3

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs