Strona Główna

KOBO, Luminous Baked Colour

wtorek, 21 października 2014


Wypiekane cienie KOBO były zupełnie spontanicznym zakupem. W większości przypadków takie nie przemyślane sprawunki, są później mało kiedy przeze mnie używane. Myślę, jednak, że każda z nas choć raz w swoim życiu porwała się na coś całkowicie niepotrzebnego, tylko dlatego, bo było akurat w zasięgu ręki, a wyglądało ciekawie. Ja dokładnie miałam taką sytuację właśnie z tymi cieniami. Podczas wyboru zwykłych cieni KOBO, już na sam koniec, gdy miałam zmierzać do kasy, chwyciłam jeszcze dwa wypiekane cienie, które miały służyć mi głównie jako rozświetlacz i róż. Zdecydowałam się szybko na kolor Copper 322 oraz Apricot Glow 311.


Producent podaje informację, że stosowanie cieni możliwe jest zarówno na sucho jak i mokro oraz, że można nimi uzyskać niezwykły efekt rozświetlenia i blasku.


Jak już podałam wcześniej, mój wybór padł na dwa, względnie jasne odcienie, które oprócz bycia typowym produktem do oczu, miały również służyć jako rozświetlacz i róż.
Pierwszy Copper ma kolor brudnego różu i to on miał spełniać się równocześnie jako produkt do policzków. Jednak muszę się przyznać, że od kiedy jest w moim posiadaniu, a bytuje u mnie już dobre dwa miesiące, jako róż został zastosowany może trzy razy. Natomiast drugi, Apricot Glow jest neutralnym, bardzo jasnym odcieniem brzoskwini, który miał być stosowany głównie jako rozświetlacz lecz w tej roli spisuje się marnie. Jest on o wiele trudniejszy w obsłudze od swojego kolegi, gdyż okropnie pyli a drobinki w nim się znajdujące, brzydko migrują po całej twarzy.

Copper 322
Apricot Glow 311
Copper, Apricot Glow
Pigmentacja tych cieni nie jest zła, z tym że Apricot Glow jest znacznie suchszy i trudniejszy w obsłudze. Nawet zaaplikowany na mokro nie daje tak ładnego wykończenia jak Copper, który chociażby użyty na sucho prezentuje się o wiele okazalej. Obydwa pylą, a drobinki znajdujące się w Apricot Glow wędrują po całej twarzy, przez co jest to cień piekielnie ciężki do ujarzmienia. Trwałość także nie jest jednakowa. Copper utrzymuje się przez cały dzień, bez konieczności poprawek, możliwe że wpływ na to ma jego metaliczne wykończenie, które już samo z siebie jest odrobinę mokre. Apricot Glow natomiast lubi blednąć i zbiera się w załamaniu powieki nawet gdy nałożony jest na bazę.  
Nie chcę mieszać tych cieni z błotem, ponieważ nie są do końca sobie równe, ale serca mi nie skradły. Liczyłam na dużo więcej, a wyszło tak sobie i o ile Copper jakoś bardziej mnie przekonuje, to i tak cienie leżą głównie nietykane. Mam za to nauczkę, że zakupy pod wpływem impulsu nie są dla mnie dobrą opcją. 

Cena: 19.99zł
Cienie Luminous Baked Colour dostępne są w 12 kolorach

Copper, Apricot Glow

58 komentarzy:

  1. Podoba mi się efekt :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam dwa cienie z tej serii i jestem z nich meeega zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na podstawie posiadanych stwierdziłam, że cienie z tej serii bardzo się różnią, mam tylko te dwa ale każdy zachowuje się inaczej :)

      Usuń
  3. Wyglądają zachęcająco :) Ja w swojej kolekcji mogłabym mieć same takie kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie jasne są najbardziej uniwersalne ;) Buźka!

      Usuń
  4. Szkoda, ze maja te drobinki : ( ale wiem ze odcienie które mi sie podobają nie maja ich - uff)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drobinki ma tylko Apricot Glow, Copper natomiast jest metaliczny ;) Fajnie, że kolory, które planujesz kupić są inne :) Widzę, że ta seria ma różne wykończenia :)

      Usuń
  5. podoba mi się nawet z drobinkami, ślicznie się prezentuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedstawia się naprawdę ciekawie, jedynie w aplikacji jest nie zbyt przyjemny i szkoda, że drobinki lubią migrować ;)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dlatego się na nie skusiłam, ale w praktyce z nimi już nie tak przyjemnie ;)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Beże i brązy w każdej postaci są zawsze u mnie mile widziane :)

      Usuń
  8. Śliczne, zwłaszcza cooper mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Copper to ten lepszy z prezentowanego duetu. Jest trwalszy i przyjemniej się z nim pracuje :))

      Usuń
  9. Mam jeden i jakoś niespecjalnie mnie zachwycił - owszem, ładnie połyskuje, ale efekt jest marny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak własnie oceniam Apricot Glow, kolor ma śliczny lecz jest jakościowo kiepski. ;)

      Usuń
  10. Kolorki naprawde sliczne :) firmy nie znam u nas jej nie ma ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też nie sa dostepne, ja kupowałam latem będąc w Polsce, chciałam coś nieznanego, to teraz mam. Tylko nie do końca się sprawdziło ;)

      Usuń
  11. Prezentują się ładnie ale ideały to to nie są :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz rację :) Ale Copper nie został jeszcze u mnie spisany na straty, może coś z tego wyjdzie :)

      Usuń
  12. Ładnie się prezentują, ciekawe jakby wyglądały na mnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałabyś sprawdzić je w sklepie. Najlepiej osobiście je przetestować i wtedy będziesz miała wgląd na to czy Ci się podobają :)

      Usuń
  13. Drobinki nie dla mnie, ale ten bez jest świetny:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beż niestety drobinki posiada, to Copper jest metaliczny i łatwiejszy w aplikacji ;)

      Usuń
  14. Pięknie się mienią, tylko ich trwałość jest tragiczna :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trwałośc mają nierówną, Apricot Glow szybko się ściera natomiast Copper trwa na swoim miejscu przez cały dzień :) Nie wiem jak jest z innymi kolorami.

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Przykro mi, mnie też póki co firma nie zachwyciła. Ich cienie ślicznie wyglądają w opakowaniach, ale w użyciu jest z nimi różnie ;)

      Usuń
  16. Kolory mi się podobają, ale ostatnio częściej sięgam po matowe cienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maty zawsze się sprawdzają i również sobie je cenię :)

      Usuń
  17. pięknie wyglądają:) a jak się mienią *_____*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ręce prezentują się pieknie, na powiekach już nie bardzo ;)

      Usuń
  18. Szkoda, że się nie sprawdziły. Ja jednak wolę maty-są bezpieczniejsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maty mnie nigdy nie zawiodły, zawsze się z nimi lubiłam :)

      Usuń
  19. Szkoda wielka, że nie do końca spełniły Twe oczekiwania i się zawiodłaś, bo odcienie piękne! *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje smuteczek i nauczka, że nie warto w moim wypadku pochopnie robić zakupów :)

      Usuń
  20. Spontaniczne i nieplanowane zakupy są najlepsze :D Oba kolorki jak najbardziej w moim typie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie ponoć są, jednak u mnie najczęściej ta zasada się nie sprawdza ;)

      Usuń
  21. oba są bardzo ładne , ja w ogóle nie używam cieni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety gdy mam nie pomalowane oczy wyglądam jak dziecko, dlatego lubię chociażby delikatnie je podkreślać ;)

      Usuń
  22. Mam sporo cieni Kobo , jestem z nich zadowolona ;)) . 311 używam najczęściej :D .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz lepsze doświadczenia z tymi cieniami. Ja akurat 311 wolę zdecydowanie mniej ;)

      Usuń
  23. Cieni rzadko używam, dlatego też ich w sumie nie kupuję. Ale te wypiekane z Kobo pięknie się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej ich nie polecam, ale może Ty polubisz się z nimi znacznie bardziej niż ja :)

      Usuń
  24. Szkoda, że są słabe bo oba odcienie bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale kiedy one są takie piękne <3 początkowo myślałam że to róże do policzek i myślę że właśnie w takim zastosowaniu je widzę... szkoda że nie przypadły Ci do gustu bo ja z miłą chęcią bym je wypróbowała ;) podobają mi się te drobinki w nich, w szczególności w Cooperze <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cooper sprawdza się właśnie jako róż z takim zamysłem też go kupiłam, gorzej jest z tym drugim kolorem. Tylko, że obydwa pylą jak szalone ;) Dam im jeszcze szansę za jakiś czas ;)))

      Usuń
  26. Podkradam jeden z tych cieni mojej mamie, ale na powiekach mi się nie sprawdza. Lubię go używać jako rozświetlacza, trudno mi teraz powiedzieć, jaki kolor mam, ale jest zbliżony do tego 311. :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs