Strona Główna

Soap&Glory Sexy Mother Pucker Lip Gloss

wtorek, 2 września 2014


Produkty do ust, których zadaniem jest rzekome powiększanie ust, nie mają jakoś szczególnego miejsca w moim sercu. Z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że zwyczajnie nie wierzę w owe cuda. Drugi, miałam kiedyś niemiłą przygodę z takim jednym, co niemiłosiernie palił w usta i powodował w okół nich mega zaczerwienienie. 
Przyznaję, że nie chodziłam wkoło prezentowanego dziś błyszczyka jakoś specjalnie, skusił mnie zupełnie przypadkowo.
Celem mazidła Soap&Glory o wdzięcznej nazwie Sexy Mother Pucker jest oczywiście powiększenie ust. I ma być ono niemałe, bo wg producenta znajdujące się w błyszczyku super składniki, w kontakcie z ustami, mogą napęcznieć aż 10krotnie. Tylko czy ktoś naprawdę wierzy w takie zapewnienia, bo ja nie. W każdym razie produkt trafił w moje ręce i muszę stwierdzić, że nie taki ''diabeł straszny jak go malują''.



Błyszczyk ma proste, matowe opakowanie, przez które przebija się kolor produktu. W ofercie dostępnych jest 6 odcieni ( w tym jeden bezbarwny). 
Ja wybrałam kolor Pink Apricot, który jest jaśniutkim, neutralnym, jak nazwa wskazuje, połączeniem  brzoskwini z ciepłym różem. 
Na ustach mało widoczny, tworzy bardziej transparentny woal.


Aplikator błyszczyka zakończony jest gąbeczką, która bezproblemowo rozprowadza produkt. 
Zapach jaki unosi się w trakcie stosowania jest odrobinę sztuczny. Można wyczuć czekoladę, ale nie tą naturalną, którą chciałoby się schrupać, tylko taką bardziej chemiczną. Nie jest to na szczęście zapach drażniący i mnie nie przeszkadza.


Z kolei czymś, do czego można się przyczepić, jest konsystencja. Bardzo, ale to bardzo gęsta i niestety strasznie klejąca. Dlatego jeśli podczas noszenia tego błyszczyka fryzura będzie upięta, to nie ma czym się przejmować, ale nie polecam używać go z rozpuszczonymi włosami, ponieważ będą się one przyklejać do ust, jak muchy do lepu. Nic przyjemnego, zapewniam, bo przeszłam przez to.
Poza nie za ciekawą konsystencją, nie dopatrzyłam się innych wad. 
Błyszczyk bardzo dobrze nawilża i długo się utrzymuje. Usta przez długi czas są miękkie i lśniące.Po zaaplikowaniu go na dzióbek można poczuć delikatne mrowienie, nie jest ono nieprzyjemne i na szczęście nie powoduje pieczenia ani zaczerwienienia.
O efekcie super pełnych ust nie ma co marzyć, ale poprzez odbijające się od błyszczących ust światło, uzyskuje się efekt optycznego powiększenia. Nie za duży, ale zauważalny.


Cena 9£/10.53EU
Pojemność 7ml
Ważność błyszczyka to 24 miesiące od otwarcia.




Skład:




17 komentarzy:

  1. ładnie, naturalnie się prezentuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten kolor należy zdecydowanie do grupy odcieni bezpiecznych. Takie też noszę najczęściej ;)

      Usuń
  2. Wybrałaś piękny kolor :) Uwielbiam takie odcienie na ustach :) Strasznie długo nie używałam żadnego błyszczyku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z błyszczykami przeprosiłam się jakiś czas temu, ale i tak na moich ustach częściej gości pomadka. :))

      Usuń
  3. Kolor podobny jak w Diorowym Lip Maximizerze:) Bardzo ładnie wygląda na Twych ustach:) Ja jakoś nie czuję się zachęcona pielęgnacją ani kolorówką S&G, w sumie nie wiem, czemu, bo dużo osób chwali, miałam kilka rzeczy z pielęgnacji (ale bardziej takie myjące) i są ok, dobre, ale super hiper extra to nie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Soap&Glory znam się głównie dzięki produktom pielęgnacynym i bardzo je sobie chwalę. Mają kilka mocnych punktów, jak i są wśród nich słabsze ogniwa (ale jaka firma ich nie ma). Ogólnie można powiedzieć, że należę do zwolenników S&G. Ale każdy jest inny i ma swój gust i to jest w nas fajne, bo dzięki temu można poznawać nowe produkty.
      Lip Maximizer z Dior jest mi nieznany, ale słyszałam sporo pozytywnych opinii na temat tego błyszczyka ;))

      Usuń
  4. bardzo subtelnie podkreśla usta, może się mylę ale jesteś bardzo podobna do małgosi rozenek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie słyszałam takiego porównania, ale dziękuję bo gosia jest bardzo ładną kobietą ;)

      Usuń
  5. podoba mi sie kolor ;) lubie takie naturalne odcienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Osobiście za błyszczykami nie przepadam i częściej sięgam po szminki jednak kolor jego jest subtelny i delikatny - taki na dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tej serii mam kolor Punch Bowl bardzo go lubię, ale tę serię polecam jedynie osobom, które lubią tzw. mordoklejki ;) Bo takimi można nazwać te błyszczyki :D Posiadają boski smak/zapach ♥ Podoba mi się efekt ochronny, świetnie zabezpiecza skórę ust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety klei się niemiłosiernie, ale przy spiętych włosach nie jest to już tak dużym problemem. Ja także cenię sobie właściwości pielęgnacyje tego błyszczyka, tego nie można mu odmówić. A opisanie go jako mordoklejka jest zdecydowanie trafne w 100%.

      Usuń
  8. Ładny, taki naturalny... Podoba mi się :))

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs