Strona Główna

Lush Volcano Foot Mask

środa, 20 sierpnia 2014


Z produktami jakie ma w ofercie firma Lush, jak narazie jestem jeszcze słabo rozeznana. Mimo iż czytałam i słyszałam o nich bardzo wiele pozytywnych opinii, sama dopiero zaczynam odkrywać, które produkty są warte zakupu, a które lepiej omijać szerokim łukiem. To co szczególnie podoba mi się w marce, to bardzo miła i uczynna obsługa na stoiskach. Do tej pory nie spotkałam się jeszcze z tak pozytywnym personelem. A wiadomo, że jeśli jesteśmy odpowiednio traktowani, jako klient, to ma to duży wpływ na naszą opinię o danej firmie. Tak jest przynajmniej w moim przypadku.


Jednym z pierwszych produktów jakie zakupiłam w Lush była maska do stóp o nazwie Volcano. Stopy to część mojego ciała, której poświęcam stanowczo za mało uwagi. Pomyślam więc, że czemu by nie spróbować akurat czegoś z asortymentu Lush.
Przesympatyczna ekspedientka zaproponowała mi trzy różne maski do stóp, udzielając przy tym tyle informacji, że nie musiałam już o nic dodatkowo pytać. Ostatecznie wybrałam Volcano Foot Mask, która wydawała mi się najodpowiedniejsza dla moich zmęczonych i przesuszonych stóp. Jej zadaniem jest zregenerowanie obolałych po całym dniu stóp, ma również chłodzić i koić a także regenerować i usuwać suchy naskórek.
Zastosowanie maski Volcano z pozoru wydaje się dziecinnie proste. Należy nałożyć ją na stopy, następnie owinąć je jakimś foliowym woreczkiem i pozostawić na 10-20 minut. Po upływie wyznaczonego czasu woreczki zdejmujemy, rozcieramy przez chwilę maskę w miejscach, gdzie występuje suchy naskórek. Ma to za zadanie wyeliminować martwe skórki i na koniec wszystko zmywamy. Ja niestety bardzo nie polubiłam całego procesu, który wręcz niemiłosiernie mnie drażnił. Już na początku pojawia się problem przy aplikacji tego mazidła. Konsystencja jest fatalna, przy nakładaniu na stopy nieprzyjemna oraz trudna w rozsmarowywaniu. Maska jest bardzo gęsta, dlatego we współpracy sprawia niemałe kłopoty. Idąc dalej, ja na stopy nakładałam zwykłe jednorazowe reklamówki z Tesco, ponieważ nie mam jakiś specjalnych worków na tą część ciała, ale te sprawdziły się bardzo dobrze. Gdy czekałam wyznaczone 10 min, w międzyczasie obmywałam ręce, z których było ciężko pozbyć się resztek maski, ponieważ szybko zasychała i była oporna na wodę. Dalej było już nieco lepiej. Rozsmarowanie maski na stopach, po upływie proponowanego przez producenta czasie jest nieco trudne, ale nie niewykonalne. W ciągu tych kilku minut, minimalnie zasycha, jednak wystarczy stopy delikatnie zwilżyć i można spokojnie przeprowadzić proces do końca. 
Teraz najważniejsze. Czy owa maska do stóp przynosi jakieś spektakularne rezultaty. Otóż, podczas pierwszej aplikacji nie zauważyłam nic szczególnego w wyglądzie moich stóp. Dopiero po kolejnych, można było zaobserwować dużo bardziej gładki naskórek, który w suchszych miejscach był lekko starty. Ale jakiś wyjątkowych efektów nie zauważyłam. Ogólnie, stopy stały się bardziej miękkie może odrobinę zrelaksowane, a sucha skóra minimalnie zniwelowana. Najbardziej  pozytywną rzeczą jaką dawała ta maska było silne uczucie chłodzenia, niestety tylko przez chwilę, ponieważ po zmyciu znikało ono dosyć szybko . Na sam koniec wspomnę jeszcze o zapachu. Jest on bardzo mentolowy, kompletnie nie w moim guście, ale w sklepie aż tak bardzo mi nie przeszkadzał. Dopiero w domu przekonałam się, że nie jest to coś, z czym się polubię. Wspomnę jeszcze, że maska starczyła na 5 użyć.
 Do tej pory czytałam same pochlebne opinie o tym produkcie , ja sama nie mam w zasadzie mu nic do zarzucenia, ale szału nie robi. Ot, taka maska, niczym szczególnym się nie wyróżniająca. Niestety mnie nie zachwyciła na tyle, abym do niej powróciła w przyszłości, dlatego na ponowny zakup już się nie zdecyduję.



Cena Volcano Foot Mask to 6.25£ za 125g.

Lush jest firmą, która swoje produkty wyrabia ręcznie, z naturalnych owoców i warzyw. Są one w większości pozbawione konserwantów, wiąże się to z ich krótkim okresem przydatności oraz koniecznością przechowywania w lodówce. Na każdym opakowaniu znajduje się informacja z datą wyrobu oraz terminem przydatności. Dzięki temu można dokładnie pilnować ważności używanego produktu.


12 komentarzy:

  1. Ja też mało uwagi poświęcam moim stopom. To powinno się zdecydowanie zmienić i mam nadzieję, że tak będzie;]. Póki co ciekawa jestem jak ten produkt sprawdziłby się u mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile osób tyle opinii, ta maska nie jest zła ale cały proces zniechęca mnie do jej stosowania. Musiałabyś sama sprawdzić jakie rezultaty byś osiągnęła ;)

      Usuń
  2. Jejku, tyle zachodu i średni efekt - to nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, cały proces jest nieco męczący ;/

      Usuń
  3. Ja także za mało uwagi poświęcam stopkom :P Ale nie lubię się bawić z takimi produktami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto szukać prostych, ale skutecznych metod, te sprawdzają się najlepiej ;)

      Usuń
  4. Dlatego wolę skarpetki na stopy - najtańsze z L'biotici kosztują 12-13 zł w aptece i po złuszczaniu masz spokój na kolejnych kilka miesięcy, haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosowałam takie skarpetki, ale z Holika-Holika. Tez dają świetny rezultat ale nie na aż tak długi czas;) Niedługo planuję kolejną kurację :)

      Usuń
  5. Moje stopy są raczej mało wymagające, ale i tak nie jestem przekonana do tej maski :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, ja może nie mam jakiegoś dużego problemu z moimi, ale głównie latem są one bardziej przesuszone ;)

      Usuń
  6. Nigdy nie miałam tego produktu. Ta firma jeszcze nie gościła w mojej pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Tobą, ja też dopiero odkrywam Lushowe produkty ;))

      Usuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs