Strona Główna

recenzja - podkład YSL Le Teint Touche Éclat

czwartek, 8 maja 2014


YSL Le Teint Touche Éclat należy do mojej ulubionej trójcy podkładów, pozostałe dwa, o których pisałam już wcześniej to GA Luminous Silk [klik,klik] oraz NARS Sheer Glow [klik,klik]. YSL jest w mojej rodzinie podkładów dopiero od 3 miesięcy, ale serce skradł już po pierwszych użyciach. Jak to zwykle bywa, początkowo nie byłam pewna czy będzie dla mnie odpowiedni, ponieważ nie miałam żadnych próbek i kupowałam go w ciemno, jednak okazał się strzałem w 10-tkę. Uwielbiam przez ogromne U:)

Z małego lenistwa zaczerpnęłam informację ze strony douglas.pl, gdzie widnieje taki oto opis:
Na wzór legendarnego rozświetlacza cery, podkład LE TEINT TOUCHE ÉCLAT zawiera innowacyjną formułę modelującą twarz i korygującą strefy cienia - unikalne "światło" zawarte w płynnej, komfortowej konsystencji pozwala modelować rysy, tworząc efekt naturalnego makijażu twarzy. Przełomowa, nieodczuwalna na skórze formuła niezawierająca matujących substancji pudrowych ujednolica cerę i tuszuje niedoskonałości, podkreślając indywidualne piękno każdej kobiety. Dzięki podkładowi LE TEINT TOUCHE ÉCLAT cera wygląda na wypoczętą i świeżą, a twarz jest pełna ekspresji, rozświetlona bez efektu błyszczenia się cery. Podkład LE TEINT TOUCHE ÉCLAT może być stosowany do makijażu skóry normalnej i suchej.


Żeby za bardzo nie przeciągać, zabieram się za moje spostrzeżenia.

Konsystencja
Le Teint Touche Eclat jest rzadkim podkładem o lejącej formule. Rozprowadza się na twarzy bardzo łatwo, nie tworząc przy tym żadnych smug. Jest wyjątkowo lekkim fluidem, nie wyczuwalnym na twarzy. Ze względu na swoje właściwości, nie zasycha całkowicie, więc nie trzeba się spieszyć podczas aplikacji, przed obawą szybkiego zastygnięcia. Ładnie stapia się z cerą, tworząc efekt drugiej skóry. Plusem jest przyjemny, świeży zapach, który umila stosowanie jego stosowanie. Oprócz tego nie wysusza, nie podrażnia czy uczula ani nie zapycha. Dla zainteresowanych posiada SPF19/PA++.

Aplikacja
Podkład testowałam zarówno gąbeczką jak i pędzlami i każda z tych metod, nadaje się do jego aplikacji. Beauty Blender dostarcza najbardziej mokre wykończenie ze wszystkich używanych przeze mnie narzędzi. Sprawia też, że krycie jest delikatne w kierunku średniego. Real Techniques Buffing Brush pozwala uzyskać podobny efekt do BB. RT Stipplig Brush również nadaje się do aplikacji, ale używam go sporadycznie. Pędzel kabuki Sigma F80 daje najmocniejsze krycie, jakie można uzyskać stosując ten podkład. Producent poleca do aplikacji nasze palce, jeśli chemy uzyskać bardziej naturalny efekt, ale przyznaję, że nie próbowałam tej formy. Zdecydowanie najprzyjemniej pracuje mi się z gąbeczką i kabuki F80.


Efekt
Le Teint Touche Éclat nadaje cerze bardzo rozświetlony, zdrowy wygląd. Nie zawiera żadnych drobinek, jednak otrzymuje się efekt naturalnego blasku. Skóra staje się rozjaśniona, wypoczęta i ożywiona. Na mojej suchej skórze wygląda to bardzo ładnie, cera promienieje, jej koloryt jest równomiernie wyrównany, a rysy zmiękczone. Dzięki satynowemu efektowi, nie widać podkreślonych suchych skórek, jeśli takie mi się zdarzają. Podkład nawet po przypudrowaniu nie staje się matowy, wykończenie nadal jest pełne blasku. Osoby z cerą tłustą raczej nie polubią się z tym podkładem, z powodu jego świetlistego wykończenia.




Krycie
Nie należy spodziewać się pełnego krycia, chociaż nie jest ono wcale takie słabe. Uplasowałabym ten podkład jako średnio kryjący. Dużo zależy od metody aplikacji jaką się wybierze. Najmocniejsze krycie da pędzel kabuki, słabsze zapewni Beauty Blender, ale to też nie jest regułą, ponieważ poziom można stopniować, przez nałożenie drugiej warstwy. Bardzo ciemne przebarwienia będą się przebijać, tutaj podkład sobie do końca nie poradzi. Ale już wszelkie drobne niedoskonałości zostają przyzwoicie zamaskowane, tak samo jak popękane naczynka i zaczerwienienia skóry. 


Trwałość
Podkład Le Teint Touche Éclat utrzymuje się nadzwyczajnie długo. Jeśli zostanie przypudrowany potrafi przetrwać dobrych 8 godzin. Oczywiście z drobnymi poprawkami, ale ze względu na ''mokrą'' konsystencję, mnie to nie dziwi. Samodzielnie utrzymuje się krótko, nawet na mojej suchej skórze, dlatego zawsze używam dodatkowo pudru aby go zagruntować. Jeśli się ściera, to robi to równomiernie i dopiero po ok 4 godz. potrzebuję pierwszych poprawek, jakimi są zazwyczaj odciśnięcie nadmiaru sebum. Podkład bardzo dobrze leży na kremach (uwaga na zbyt tłuste formuły, potrafi wtedy się ślizgać) i bazach(chociaż te stosuję okazjonalnie) a także lubi się z wszelkimi pudrami (jednak przypruszony MSF z MAC szybciej się ściera).




Opakowanie
Opakowanie jest szklane, solidne. Butelka jest elegancka i prosta, z nazwą podkładu i firmy, nic więcej, zdecydowanie cieszy oko. Pompka bardzo dobrze dozuje produkt, nie zacina się, można bez problemu wycisnąć tylko małą ilość, dzięki czemu produkt się nie marnuje. Pojemność jest standardowa-30ml/30.50£/205zł

Dostępność
Fluid dostępny jest w szerokiej gamie kolorystycznej, dzielącej się na trzy grupy. Oznaczenia odcieni są następujące: B (Beige) kolory dla neutralnych/beżowych tonów, BR (Beige Rose) kolory dla osób z chłodnymi/różowymi tonami oraz BD (Beige Dore) kolory z ciepłymi, złotymi tonami. W UK dostępny jest w 22 kolorach ( Debenhams i strona producenta yslbeauty.co.uk) natomiast w Polsce w 9 kolorach w Douglas.


Podsumowując, Le Teint Touche Éclat jest podkładem rozświetlającym, który nie zawiera drobinek, ale ożywia szarą, zmęczoną cerę. Polubią go osoby ze skórą suchą oraz te wszystkie, co cenią sobie efekt zdrowej, otoczonej blaskiem cery. Co by nie było, jeśli ktoś ma skórę tłustą, również może pokusić się o próbkę, być może podkład przypadnie do gustu. Każdy kto preferuje średnie krycie i ceni sobie lekkie formuły fluidów będzie również zadowolony. Wybór kolorów jest ogromny, każdy znajdzie coś dla swojego typu karnacji, jedynym odstraszaczem może być cena. Ja osobiście jestem oczarowana tym podkładem i  wiem, że będę do niego powracać, ponieważ spełnia wszystkie obietnice złożone przez producenta. 


kolor BD40, obecnie ciut za jasny
    

                                                       
NARS  Sheer Glow Stromboli
GA Luminous Silk 6
GA Luminous Silk 4
YSL Le Teint Touche Eclat BD40
 



16 komentarzy:

  1. Nie znam tego podkładu. Super, że jesteś z niego zadowolona :).
    Mam swojego ulubieńca z Astora i raczej go nie zmienię :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli trafiłaś na produkt który spełnia Twoje oczekiwania to jak najbardziej nie ma co na siłę go zastępować.

      Usuń
  2. Nie miałam nigdy podkładu YSL i rozświetlenie raczej nie sprawdziłoby się przy mojej mieszanej cerze, ale najważniejsze, że Ty jesteś z niego zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z zastosowaniem odpowiedniego pudru wykańczającego kto wie czy efekt nie przypadłby Ci do gustu?;) Zawsze możesz pokusić się o próbkę i potestować:)

      Usuń
  3. Uwielbiam go! Zuzyłam chyba ponad pół butli w zeszłym roku, super na wiosnę / lato! Nie wiem jak teraz będą się nasze stosunki układać, bo zaczęłam się przetłuszczać, mam jednak nadzieję, że źle nie będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nie sądziłam, że tak pokocham ten podkład. Gdy ja mam dni tłustej strefy T, to zauważyłam, że lubi szybciej się ścierać ale przypilnowany daje radę. Cżęściej wtedy zbieram też nadmiar sebum. Ciekawa jestem jak będzie to wyglądać u Ciebie, jak coś daj znać albo zrób update'a (jeśli będziesz miała ochotę) :* :*

      Usuń
  4. Nie miałam nigdy styczności z tym podkładem, bo od dłuższego czasu nie stosuję już podkładów płynnych :) Ten wygląda ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli przerzuciłaś się na minerały czy wogóle nie potrzebujesz już żadnego krycia?

      Usuń
  5. Zapraszam na rozdanie do siebie :) www.mywolin.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Mialam kiedyś próbkę tego podkładu i faktycznie ma dosyć mokre wykończenie. Zapach jednak jest boski, więc kiedyś zakupie pełnowymiarowe opakowanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, liczę że go pokochasz :D

      Usuń
  7. Testowałam go w 2 kolorach, w każdym z nich wyglądałam koszmarnie :/ Formuła nie dla mnie, dziwnie ważył się na nosie a na czole podkreślił mi suche skórki o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, jaka szkoda, a myślałam, że sprawdzi się u Ciebie idealnie ;( Ale skoro się ważył i podkreślał skórki, to nie ma co na siłę go testować dalej. :)

      Usuń
  8. Oj fajny jest. jeszcze go nie mialam.ale kusisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakochałam się w nim od pierwszego nałożenia :)))

      Usuń
  9. Właśnie zastanawiam się nad jego zakupem i czytam w necie wszystkie informacje na temat kolorów. jesli się na niego zdecyduję będę szukała w grupie beige. Świetny i bardzo pomocny post,pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs