Strona Główna

Eveline Art Scenic korektor 2w1

czwartek, 15 maja 2014


Należę do zwolenników rozświetlenia, również w kwestii korektorów bardziej cenię sobie taki efekt niż pełne krycie, które i tak często za mocno obciąża moją skórę. Jeśli korektor ładnie rozjaśnia wybrane miejsca, nie roluje się, ma delikatne krycie to jak najbardziej mi to wystarcza. O korektorze z Eveline Art Scenic 2w1 po raz pierwszy usłyszałam niedawno, czytając jego recenzję, która tak bardzo przypadła mi do gustu, że nie zastanawiając się ani chwili, szybko załatwiłam zakup przez Ebay. Produkt dostępny jest w trzech odcieniach:04 Light,05 Nude oraz Ivory, ja wybrałam sobie najjaśniejszy-04. Przesyłka z Polski przyszła błyskawicznie, więc mogłam zabrać się za pierwsze testy. teraz po miesiącu stosowania mam już wyrobione swoje zdanie. Czy warto więc było porywać się na ten spontaniczny zakup?


Może na początek zacznę od strony technicznej. Korektor przyszedł do mnie w kartonowym opakowaniu, które trochę zostało poturbowane w trakcie przesyłki, ale sama tubka na szczęście nie była uszkodzona. Korektor wyglądem przypomina błyszczyk, ma wygodny aplikator zakończony gąbeczką, którą bez problemów można aplikować produkt w wybrane miejsca. Samo opakowanie jest plastikowe, sprawia wrażenie solidnego, minus jaki zauważyłam po upływie czasu, to początki ścierania się zdobień/napisów, jednak ponieważ był to produkt tani zawsze wybaczam takie rzeczy. Bardziej liczy się wtedy co jest w środku.
Otóż korektor według producenta ma właściwości kryjąco-rozświetlające. Ja uplasowałabym go w kategorii tylko rozświetlającej, ponieważ nie zauważam aby zapewniał aż tak mocne krycie. Ale za nim przejdę do efektów, w kilku słowach opiszę jego konsystencję. Formuła korektora jest gęsta ale jednocześnie mokra, przez co rozprowadza się go na skórze niezwykle łatwo i przyjemnie. Dzięki temu że jest niesamowicie kremowy nie zasycha natychmiast, więc można pracować z nim bez pośpiechu. 
Ja najbardziej lubię nakładać go gąbeczką Beauty Blender lub pędzlem Real Technique Buffing Brush, te dwa narzędzia sprawdzają się u mnie najlepiej. W pośpiechu można posłużyć się paluchem, jednak unikam tej formy z uwagi na moją wrażliwą skórę, która przez taką aplikację błyskawicznie się podrażnia. Aha zapomniałam dodać, że stosuję ten korektor tylko i wyłącznie pod oczami (gdzie skórę mam bardzo suchą), czasami na grzbiecie nosa i środkowej części czoła. I jest to tylko w celu rozjaśnienia tych miejsc.


Korektor Art Scenic ma lekką formułę, która absolutnie nie obciąża mojej skóry. Dzięki temu nie mam uczucia, że coś leży pod moimi oczami i mi tam przeszkadza. Dodatkowo, przez ultradelikatną konsystencję można bez obaw zaaplikować kolejną warstwę, aby nieco bardziej podbić krycie. Co prawda jest ono niewielkie, np. małe sińce czy zaczerwienienia zostają pokryte ale konkretne cienie nie mają już szans na zatuszowanie, w tym wypadku trzeba poszukać czegoś innego. Zatem krycie jest słabe, mimo to efekt rozświetlenia bardzo mi się podoba. Korektor w nienachalny sposób rozjaśnia skórę, sprawiając że ładnie odbija się ona w słońcu/świetle naturalnym i zyskuje subtelny blask. W celu uściśnienia nie ma w nim jakichkolwiek drobinek i tym podobnych rzeczy, ale wykończenie nie należy do matowych. Jest ono mocno satynowe, jednocześnie naturalne. 
Kolor jest bardzo jasny i nie ciemnieje, mieści się w przedziale neutralnych tonów, więc zarówno chłodne jak i ciepłe karnacje się z nim polubią. Nie wywołuje żadnych podrażnień czy reakcji alergicznych.
Trwałość tego korektora jest kwestią trochę skomplikowaną. Dzieje się tak ponieważ dużo, ale to bardzo dużo zależy, czym zostanie przypudrowany, a zostać musi, ze względu na swoją kremową konsystencję. Zauważyłam, że nie daje rady z pudrem mineralnym, kiedy używam np. swojego MSF Natural z MACa to i tak momentalnie wchodzi w załamania zmarszczek, a po ok 2 godzinach zaczyna się ważyć. Tak więc u mnie mineralne pudry nie nadają się do jego zagruntowania. Lubi się natomiast ze wszystkimi wykańczającymi pudrami jakie posiadam, ale najlepiej współpracuje z NARS Reflecting Setting Powder i Shaping Powder z MACa, z nimi wytrzymuje cały dzień, nic się nie ściera, nie roluje ani nie podkreśla suchości skóry wokół oczu. Co prawda ten drugi nie jest pudrem gruntującym, ma właściwości rozświetlające ale fantastycznie ze sobą współgrają.


Plusy:
- kremowe konsystencja
- łatwy w aplikacji
- ładnie stapia się ze skórą
- nie ciemnieje
- nie wysusza skóry
- naturalnie rozświetla 
- utrwalony trzyma się cały dzień i nie wchodzi w zmarszczki
- przyjemny zapach
- wydajny
- niska cena
- nie testowany na zwierzętach

Minusy:
- słabe krycie
- ścierające się napisy z opakowania
- nie przypudrowany szybko się ściera

Korektor Art Scenic jest trochę zbliżony właściwościami do mojego ulubionego MACowego Prep+Prime Highlighter. Nie jest co prawda aż tak dobry jak ten z MACa ale stanowi jego ciekawą alternatywę. Polecam wypróbować, ponieważ warto, a cena jest niska.

Korektor Eveline Art Scenic ma 7ml pojemności, ważny jest 6 miesięcy od otwarcia.




Informacja producenta
skład

22 komentarze:

  1. Zastanawiam się nad nim. Ja jednak pod oczami potrzebuję jako takiego krycia ze względu na moje cienie pod oczami i właśnie dlatego zastanawiam się nad tym czy dać mu szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większe krycie zapewni aplikacja palcem, ale mimo wszystko nie gwarantuję, że zakryje Twoje cienie, tu opinie są różne. Ale zawsze zostaną one rozjaśnione dzięki efektowi jaki ten korektor daje, więc może warto spróbować. cena nie jest wygórowana;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. To super;) Ważne, że znajdujesz dla niego jakieś zastosowanie:)

      Usuń
  3. Nie miałam go. Obecnie mam korektory i do twarzy i pod oczy z Marizy ale może ten kiedyś wypróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Marizie nie słyszałam, ale jeszcze niedawno Eveline też było mi obce, a teraz cieszę się, że ich korektor wpadł mi w rece :)

      Usuń
  4. Wygląda całkiem naturalnie :) Ale bałabym się, że mógłby zbierać się w zmarszczkach lub podkreślać je :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiednio przypudrowany za żadne skarby tego nie zrobi, zbiera się jeśli niczym się go nie zagruntuje. A zmarszczek mi nigdy nie podkreślił ;)

      Usuń
  5. U mnie niestety przygody z tą marką źle się kończyły ale cieszę się że u Ciebie się sprawdza :) choć troszkę kapryśny to on jest

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, że nie masz dobrych wspomnień, ale dobrze CIę rozumien . Ja również jestem zraźona do niektórych firm, przez nieodpowiadające moim potrzebom, niektóre ich produkty. ;)

      Usuń
  6. Kocham ten korektor tak bardzo, że nawet nie wiesz! :D U mnie z minerałkiem Clarins też nie współgrał, więc on chyba w ogóle minerałów nie lubi:/ Ale z pudrami wykańczającymi typu Mariza puder transparentny czy w ogóle jakiś tego typu bądź fixer - super :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj sobie nim wymodelować buzię, efekt jest widoczny kiedy wykonturujesz też buzię bronzerem! Ja tak robię codziennie :))

      Usuń
    2. Pati to dzięki Tobie, moje Słońce zakupiłam ten korektor! Do konturowania jeszcze go nie próbowałam ale napewno nie omieszkam :D

      Usuń
  7. Ola ostatnio Hania z kanału Digitalgirl na Youtube robiła jego test na żywo :) Spodobał mi się ten korektor, bo szukam czegoś co byłoby lekkie pod oczy. Wszyscy grzmią o tym duo z Bobbi Brown, ale mi takie produkty wydają się za ciężkie na skórę pod oczami, chociaż w Douglasie nie macałam, może się mylę :) Ten wydaje mi się fajny i niedrogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja korektora Bobbi Brown nie miałam, z obawy właśnie przed obciążeniem okolic oczu, a czuję że u mnie tak by się zachowywał. Ten korektor jest na tyle lekki, że codzienne stosowanie nie ma niekorzystnego wpływu na tą okolicę. I oczywiście jego przystępna cena zachęca dodatkowo. Polecam Ci Martuś wypróbować :)

      Usuń
  8. Słyszałam o nim dużo dobrego i może się nawet skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczególnie, że cena zachęcająca ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana zapraszam na konkurs - Do wygrania zestaw pięciu mydełek lub bomb do kąpieli mojej własnej roboty. Dodatkowo zwycięzca będzie mógł ‘zaprojektować’ własne mydło (kolor, zapach, oleje, masła roślinne), które wykonam na jego życzenie… http://katewo.blogspot.co.uk/2014/05/giveaway-rozdanie-14052014-14072014.html

    OdpowiedzUsuń
  11. nie mam różu i korektora też nie mam, biedna ta moja kolorówka :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korektor nie każdemu jest potrzebny, ale różyk zawsze ładnie podkreśla naturalne piękno. Ja róże uwielbiam!

      Usuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs