Strona Główna

NARS Light Reflecting Setting Powder Pressed

wtorek, 8 kwietnia 2014


Trasparentny puder NARSa dostępny jest w dwóch wersjach: sypkiej i prasowanej. Ja zdecydowałam się na opcję drugą, ponieważ wygodniej używa mi się takiej formy pudru i dodatkowo mogę zawsze bez obaw wrzucić taki kompakt do torebki.
O produkcie wiadomo, że jest to puder odbijający światło,który poprawia wygląd podkładu bez ingerencji w jego kolor i przedłuża trwałośc makijażu. Jedwabista formuła pudru oparta jest w monochromową technologię, która rozprasza światło i dostosowuje się do jego nowych źródeł. Drobne linie, zmarszczki i pory zmiejszają się, a skóra jest optycznie wygładzona.
Rewolucyjnie mikrodrobny puder, wypełniony jest gliceryną i witaminą E, które mają ustrzec przed wysuszeniem i utrzymać skórę w komfortowej kondycji przez cały dzień. Puder jest miękki i jedwabisty w dotyku, niewykrywalny na skórze. Jego lekka formuła rozprowadza się łatwo i  równomiernie. Idealny do poprawek w ciągu dnia, pomaga regulować świecenie się skóry.
Produkt jest bezzapachowy i niekomedogenny, pozbawiony parabenów. 




Polubiłam ten puder już od pierwszego nałożenia. W genialny sposób sprawia, że twarz staje się matowa i jednocześnie rozświetlona. Czy jest coś takiego możliwe? Otóż tak! Puder niweluje świecenie się twarzy, nie tworząc przy tym płaskiego matu i utrzymuje ten efekt na naprawdę długi czas. Ponieważ jest on jednocześnie produktem rozświetlającym, nadaje cerze aksamitny wygląd poprzez odbicie światła. Bardzo podoba mi się to, jak skóra robi się wygładzona i jej rysy stają się zmiękczone. Jest też bardzo przyjemna w dotyku, staje się rozkosznie satynowa:) Puder jednocześnie nie obciąża cery, gdyż jest lekki oraz miałki, więc nie czuje się go na twarzy. Dobrze współgra z moimi podkładami i wydaje mi się, że przedłuża ich trwałość.





Puder w opakowaniu jest biały i bez problemu daje zauważyć się, że ma drobinki. I to właśnie one są sprawcą efektu jaki zyskujemy. Mogą na początku przerażać, bo na myśl nasuwa się od razu widok brokatowej bombki, a przecież nie tak chcemy wyglądać. Obawy niektórych są niepotrzebne, ponieważ nie widać tych drobinek na twarzy. Ich zadaniem jest odbijanie światła i nadawanie cerze świeżego, promiennego wyglądu. W świetle słonecznym minimalnie można je zauważyć, ale drobinki te są niezwykle subtelne i w rzeczywistości nie robią nam żadnej krzywdy.
Mała rada na początek. Pierwsza warstwa pudru jest trochę sucha/tępa i polecam mocniej potrzeć pędzlem po jego powierzchni, bo dopiero gdy ją zdrapiemy ,dostajemy się do właściwej konsystencji pudru.
Jeśli chodzi o opakowanie, ma ono postać czarnego kompaktowego pudełka, typowego dla marki NARS. Zaopatrzone jest w lusterko, dodatkowo do pudru dołączony jest pokrowiec, który ma przegródkę, gdzie znajduje się mała gąbeczka (jeszcze jej nie używałam) może być przydatna do poprawek ''na mieście ''.
Nie wiem jak jest z wydajnością tego pudru, ponieważ używam go od niecałych 3 tygodni, ale zapowiada się, że starczy na długi czas:)
Niestety nie wiem, czy wersja sypka rożni się od prasowanej, ale chętnie dowiem się więcej od osób, które mają obydwie formy, w komentarzach poniżej;)





9 komentarzy:

  1. wyglada całkiem ciekawie, ale te drobinki trochę nie dla mnie.. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On nie zostawia drobinek na twarzy, on robi coś takiego, że w sumie trudno opisać efekt - lekko fotoszopuje skórę, ale nie robi z niej kuli dyskotekowej:) Ja mam obie wersje, ale jakoś wciąż mi żal użyć prasowańca, bo go kupiłam ostatnio, a jest taki piękny... :P

      Usuń
    2. Dokładnie , efekt jaki daje jest niesamowity ale drobinki absolutnie nie są widoczne! Puder robi świetną robotę na twarzy:)

      Usuń
  2. Słyszałam już o tym pudrze wiele dobrego :) Moja znajoma dobra z wizażu ma wersję sypką i tak ją pokochała, że kupowałam jej drugie opakowanie na zapas (choć nie wiem czy kiedykolwiek zużyje to pierwsze ;) hihi) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci Marti jego szybki zakup, bo jest wart swojej ceny:) Będziesz zadowolona-gwarantuję;)) Znajoma widzę, lubi mieć dobrze zaopatrzone zaplecze :D

      Usuń
  3. Od poniedziałku używam wersji sypkiej.
    I powiem, że to, co widzę na twarzy przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
    Mam tłustą skórę, nawet puder jedwabny Dra Hauschki musiałam poprawiać w ciągu dnia, bo sebum po prostu puder topiło
    i na czole powstawało swoiste błotko. Nie wiem, jak NARS to robi, ale dzień w dzień, pod koniec dnia nie mam czego zbierać z czoła,
    twarz wygląda tak samo nienagannie, jak zaraz po zrobieniu makijażu. Owszem, można dostrzec, że czoło trochę się świeci, ale ten puder pozostawia jakąś niesamowitą powłokę przez którą sebum się nie przebija. Nie ogarniam tego kompletnie. Jedyne, czego się boję, to to, że skóra się do tego przyzwyczai i pewnego dnia tłuszcz się przez to przebije. Póki co, cieszę się jedwabistą skórą bez kropli sebum.

    Co do rozświetlenia: puder raczej "zmiękcza" rysy, zdecydowanie daje matowy efekt, nie dopatrzyłam się żadnych drobinek. Nie nazwałabym tego efektu rozświetleniem, raczej rozjaśnieniem twarzy, przypomina mi efekt po HD z MUFE.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha! "Zmiękczanie rysów" to mega celne określenie! :) Mam wersję prasowaną i również jestem zachwycona! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tą wersję i jestem z niej mega zadowolona :) Sypkiego nigdy nie miałam, ale słyszałam opinie, że jest nawet lepszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie miałam okazji wypróbować sypkiej wersji, ale nie wykluczam że zdecyduję się w przyszłości na zakup, bo produkt jest rewelacyjny.

      Usuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs