Strona Główna

Revlon Lip Butter

piątek, 14 marca 2014


Kultowe masełka z Revlonu zna prawie każdy. Kiedy się pojawiły, wszyscy chcieli je mieć, chciałam i ja. Wychwalane pod niebiosa, cudowne właściwości tych produktów przez jednych, przez drugich wcale nie zauważalne. Przeciwnicy kręcą nosem, że niczym specjalnym nie są. Bo czym właściwie są te kolorowe masełka?
Producent mówi nam, że:
-jest to balsam do ust nadający piękny lśniący kolor,
-dzięki wyjątkowej żelowej konsystencji usta staną się miękkie i gładnie,
-formuła zapewni mega nawilżenie oraz uczucie wypełnienia ust,
-uzyskamy delikatne do średniego krycie z efektem tafli,
-zawierają mango, olej kokosowy i masło shea, które mają do 156% poprawić nawilżenie skóry ,
-94% kobiet zaobserwowało bardziej miękkie, gładkie i nawilżone usta po stosowaniu tych masełek.
Same ochy i achy, a więc teraz co ja myślę o tych szminko-balsamach, masełkach czy jak je tam jeszcze zwą.



Wiem, że są osoby, dla których nie mają one specjalnej pigmentacji. Ja się nie zgodzę. Kolory są widoczne, szczególnie przy ciemniejszych odcieniach. Oczywiście nie twierdzę, że mają krycie jak tradycyjna pomadka, ale takową też nie są, a kolor dają przyzwoity. Moje usta często są przesuszone, dlatego w produktach do ust zwracam uwagę na to jaki mają mieć na nie wpływ. Masełka Revlon rzeszywiście delikatnie nawilżają usta i efekt ten czuć przez dłuższy czas. Są miękkie, kremowe, co z jednej strony jest plusem, ale trzeba pilnować żeby przypadkiem nie trzymać ich gdzieś, w bardzo ciepłym miejscu, ponieważ lubią nieprzyzwoicie rozpływać się:(
Opakowania mają różne kolory, pasujące do odcienia balsamu, dodatkowo z góry plastik jest przeźroczysty i widać dokładny kolor. Nie jestem zadowolona jedynie z ilości jaka znajduje się w tubce, bo na pierwszy rzut oka ma się wrażenie, że produkt wypełnia cały środek, a tak naprawdę jest go niewiele. Nie są wydajne, szybko się zużywają. Ich cena to 7.99£, dostępne w 21 odcieniach. Lubię je używać przez cały rok, polecam dla osób żyjących w pośpiechu, ponieważ można je nakładać w tzw. biegu, bez potrzeby patrzenia w lusterko.


od lewej: Creme Bruleee, Sugar Frosting, Strawberry Shortcake, Sweet Tart, Tutti Frutti



Kolory jakie posiadam to:
Creme Brulee - jeden z najjaśniejszych, zwykły beżyk, daje się zauważyć złote drobinki,
Sugar Frosting - bardzo jasny, chłodny róż, z niebiesko-srebrnymi drobinkami, które są mocno widoczne
Strawberry Shortcake - jasny, lalkowy róż, ma delikatne drobinki,
Sweet Tart - ciepły róż, który też ma minimalne drobinki,
Tutti Frutti - średni brzoskwiniowo-pomarańczowy  odcień.
Oprócz Sugar Frosting, w pozostałych odcieniach drobinki się nie odznaczają.
Pierwszy raz zdecydowałam się na swatche, na moich malutkich usteczkach:))


Creme Brulee


Sugar Frosting


Strawberry Shortcake


Sweet Tart


Tutti Frutti

5 komentarzy:

  1. od dawna zbieram się do kupna jednej z nich, ale wciąż nie moge zdecydować który kolor;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych co ja mam, polecam najbardziej Sweet Tart, jest bardzo uniwersalna:))

      Usuń
  2. Ależ żałuję, że się nie obkupiłam w Rossie :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs