Strona Główna

MAC Powder Blush - róże do policzków

poniedziałek, 10 marca 2014


Róże z MACa dostępne są w wielu odcieniach, które podzielone są na pięć różnych wykończeń: satin, matte, frost, sheertone i sheertone shimmer. Gama kolorystyczna jest bardzo zróżnicowana, od jaśniutkich do intensywnych, nasyconych barw. Każdy znajdzie wśród nich coś odpowiedniego dla siebie, wedle gustu i uznania.
Ja zdecydowanie przygarnęłabym o wiele więcej tych małych cudaczków, ale narazie cieszę się moją skromną trójeczką. Przedstawiam zatem Dame (satin), Launch Away LE(satin) oraz Peachykeen (sheertone shimmer), gdzie ten ostatni jest moim zdecydowanym faworytem.



Dame na stronie MAC opisany jest jako wyrafinowany!? niebieskoróżowy. Zgadzam się co do koloru, jest on trochę chłodnym, zgaszonym-różem. W opakowaniu pod odpowiednim kątem widać odbijające światło, niebieskie drobinki, które nie są widoczne na twarzy. Przy jednej warstwie jest u mnie niewidoczny, muszę go podbijać, tyle że w tedy jego kolor ciemnieje na mnie i nie jest tym co w opakowaniu.


Dame

Launch Away pochodzi z jakiejś letniej kolekcji, więc nie pamiętam jaki miał opis na stronie producenta, ale według mnie jest to bardzo delikatny, brzoskwiniowo- beżowy kolor. Używam go raczej zimą ponieważ latem nie widać go na moich policzkach, a nawet w zimie muszę mocno budować kolor. Odcień idealny dla bardzo jasnych i jasnych karnacji ale na mojej średniej, daje fajny subtelny efekt. Dobry na co dzień coś w stylu ''makeup - no makeup''.


Launch Away(LE)

Peachykeen MAC opisuje jako bardzo cukierkową brzoskwinię. Moim zdaniem  jest to ciepły odcień brzoskwini, trochę zmieszany z różem, ze złotymi drobinkami. Pięknie połyskuje na słońcu, kolor jest delikatny, można go z powodzeniem stopniować, zależy jaki efekt chce się uzyskać. Najlepszy na wiosnę i lato.


Peachykeen


od lewej: Peachykeen, Launch Away(LE), Dame

Jeśli chodzi o róże MAC nie jestem jakimś specjalnym znawcą, lubię je nosić, jednak wydaje mi się, że te o wykończeniu Satin są trochę słabe. Efekt trzeba budować, ścierają się trochę w ciągu dnia, kolory nie są do końca takie jak w opakowaniu. W przeciwieństwie do wykończenia Sheertone Shimmer. Tutaj jest dużo lepiej. Kolor jest widoczny ale nie zrobi nim się sobie kuku. Dłużej się utrzymuje.
Plusem tych róży jest także to, że nie pylą i są szalenie wydajne. Używam je, a mimo to nie widać za bardzo dużego ubytku.
Opakowania są tradycyjnie- plastikowe, proste. Za 6g. płacimy 18£.



4 komentarze:

  1. Piękności <3 Peachykeen jest na mojej liście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam! Wart jest swojej ceny ;*

      Usuń
  2. nie ma co generalizować, są rózne pigmentacje i nie każda satyna jest słaba ;)
    Dame jest raczej odcieniem dla każdego, intensywność mozna budować, cięzko sobie zrobić nim krzywde, jeden z uniwersalniejszych.. sama kupiłam go kiedyś mamie i po dziś dzień jest z niego bardzo zadowolona :)
    Peachykeen jest świetny! też go gdzieś mam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do satynowego wykończenia absolutnie nie jestem zrażona:) w przyszłości chciałabym dokupić jeszcze Cubic.
      Dame jak piszesz, rzeczywiście jest uniwersalny, żałuję tylko, że na mojej twarzy ma inny odcień niż w opakowaniu:(

      Usuń

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs