Strona Główna

Pierwsza recenzja: NUXE Huile Prodigieuse Or Dry Oil

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Witam!
Zakupiłam olejek z NUXE zachęcona pozytywnymi opiniami na YT oraz blogach internetowych. Zależalo mi na delikatnym podkreśleniu opalenizny nóg i tego głównie oczekiwałam od  olejku. Producent podaje, że można stosować go również na włosy oraz twarz. Jeśli chodzi o włosy to niestety nawet nie zamierzam próbować nakładać go na nie, z obawy przed przetłuszczeniem moich kłaczków (moje pukle niestety należą do tych co po 2 dniach wymagają umycia). Natomiast próbowałam stosować go także na twarz-tu z mieszanymi uczuciami. Trzeba użyć bardzo ale to bardzo niewielkiej kropelki, ponieważ można skonczyć z efektem kuli dyskotekowej. Jeżeli nie przesadzi się z ilością, to uzyskamy ładny efekt rozświetlenia na buźce.


Przejdźmy zatem do konkretów. Olejek kupiłam w Mark&Spencer za 21£ o pojemności 50ml. Opakowanie jest szklane, przeźroczyste, więc widać ile produktu jest w środku, posiada małą zakrętke i mały dozownik-atomizer, ale nie jest to pompka. Po otwarciu, olejek można stosować przez 12 miesięcy.



Sposób użycia: buteleczkę należy wstrząsnąć, aby olejek wymieszał się ze złotymi drobinkami. Najlepiej wylać trochę na dłoń i wsmarować w wybrane miejsca. Nie polecam używać zbyt dużej ilości, ponieważ można przesadzić, a wtedy wygląda to, jabyśmy wpadły do worka ze złotym pyłem. Ja zawsze trzymam się zasady, lepiej mniej niż więcej. I jeszcze bardzo ważna rzecz, po użyciu trzeba koniecznie umyć ręce, gdyż niestety to co zostanie na naszych dłoniach, z łatwoscią przeniesie się w miejca na naszym ciele, których ewentualnie nie chciałybyśmy pokrywać drobinkami.
Skład: Huiles de Bourrache 1%, Amandes Douces 5%, Millepertuis 7% et Camélia 2%, Vitamine E 1%
Cylomethicone, octyldodecanol, caprylic/capric triglyceride, isodecyl neopentanoate, isononyl isononanoate, hypericum perforatum (hypericum perforatum extract), prunus dulcis (sweet almond oil), ethylhexyl methoxycinnamate (octinoxate), camelia oleifera(camellia oleifera extract), borago officinalis (borage seed oil), butyl methoxydibenzoylmethane, parfum (fragrance), tocophenol. 

 

Konsystencja: olejek nie jest za żadki ani zbyt gęsty-taki w sam raz. Absolutnie nie jest tłusty, więc zapewnienia producenta są prawdziwe. Wchłania się błyskawicznie przez co zaoszczędzamy czas.

Zapach: pachnie cudownie, delikatnie, nie jest to nic duszącego. Wiem, że są osoby które uważają jego zapach za zbyt mocny ale ja się z tym nie zgadzam.




Efekt: Złote drobinki pięknie lśnią w słoncu. Olejek wspaniale podkreśla opaleniznę. Nie wiem jeszcze, czy tak samo będzie sprawdzał się zimą, kiedy skóra stanie się jaśniejsza, ale latem jest idealny. Jeśli tylko nie przesadzi się z ilością uważam, że każdy go polubi. Olejek fajnie nawilża skórę, daje uczucie jedwabistej gładkości i miękkości. Absolutnie nie ma mowy o jakimkolwiek przesuszeniu.



Podsumowanie: Olejek z Nuxe nadaje sie zarówno na specjalne okazje, jak również do użytku codziennego. Polecam stosować go na dekolt, ramiona oraz nogi, a gdy już nabierzemy wprawy w dozowaniu także na twarz.W promieniach slonecznych skora dzięki niemu nabiera blasku. Jest niesamowicie wydajny. Ja miałam niestety problem z jego dotępnością. Jeszcze raz gorąco zachęcam do wypróbowania tego produktu i mam nadzieję, że moja opinia okazała się przydatna.


                                       Czy ktoś używał olejku z Nuxe z drobinkami?

                                                 A może wolicie wersje bez?

                                                                            XXX
                                                                            OLA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję Ci za komentarz.
Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie.
Zaglądnij również na wobiektywiealeksandry.blogspot.com

 
template design by designer blogs